Strona 1 z 2
Szlagiery Bohlena
: pt kwie 01, 2011 23:46
autor: MichałT
Medlock miałkim popem
W takim razie mam pytanie, jak określiłbyś albumy Merzhada i Daniela
Mam też pytanie... a w zasadzie pytania, do Arka:
1.) Czy fakt, że Andrea produkowana przez Dietera, brzmi jak DJ Otzi, oznacza, że jej muzyka brzmi poprawnie, nawet jak na szlagier ?
2.) Dlaczego mimo znacznie niższego poziomu, wolisz Schwerelos ?
Pozdrawiam
Wielki Fan MichałT
Re: Mark czy Andrea
: sob kwie 02, 2011 10:18
autor: ArCrack
Nie znam się na szlagierach, ale obiektywnie patrząc płyta sprzedaje się fantastycznie, więc raczej nie może być źle. Z mojego punktu widzenia ten gatunek tak po prostu ma i nie oczekuję po nim żadnych smaczków. Schwerelos jest zestawem monotonnie zaaranżowanych, ale przyjemnych dla ucha nagrań. Słuchanie Alexandra nie sprawia mi zwyczajnie radości.
Re: Mark czy Andrea
: sob kwie 02, 2011 13:48
autor: MichałT
Racja, płyta sprzedaje się fantastycznie. Chodzi mi jednak o to, żeby oddzielić grunt ekonomiczny od tego muzycznego. Andrea (tak jak napisałeś, z czym się zgadzam) to zestaw monotonnie zaaranżowanych piosenek. Trochę trudno jest mi się tu właśnie zgodzić z tą przyjemnością dla ucha, owszem każda piosenka jako pojedyncza jest przyjemna, ale całość najzwyczajniej nuży. U Petera (mimo, że to też schlager) te aranżacje są ciekawsze i włożone jest w nie więcej pracy. Jestem więc nieco zdziwiony, że przedkładasz Andreę nad Petera. Przecież melodie są chyba równie dobre, a aranże w jednym z nich bogatsze. Chyba, że może wolisz wokal Andrei, albo po prostu brzmienie Verliebte Jahre Ci nie odpowiada. Dałbyś może radę powiedzieć coś więcej ?
Pozdrawiam
Wielki Fan MichałT
Re: Mark czy Andrea
: sob kwie 02, 2011 14:29
autor: ArCrack
Brzmienie, wokal, całokształt. Nie mam syndromu "kiedyś było lepiej", nie czuję zatem jakiegoś sentymentu do brzmień zaprezentowanych na Verliebte Jahre. Płyta Alexandra jest ewidentnie adresowana do starszego odbiorcy i to mi w niej nie odpowiada.
Album Andrei Berg to solidnie zrobiona płyta łącząca ten szlagierowy posmak z brzmieniami bardziej charakterystycznymi dla Bohlena. To jest w niej OK i sprawia, że co jakiś czas do niej wracam, a wracałbym jeszcze częściej gdyby była bardziej zróżnicowana. W zasadzie pod względem monotonii aranżacyjnej jest podobna do "Strong" Thomasa, choć oczywiście jest to inny gatunek.
Medlock ze swoją ostatnią płytą bije tak ją jak i Petera Alexandra na głowę. Dawka tanecznego popu na dobrym, europejskim poziomie.
Re: Mark czy Andrea
: sob kwie 02, 2011 16:48
autor: Peter
Ja tradycyjnie obronię Arka, aranżacje u Petera były tak samo ubogie, na dodatek miały weselny wydźwięk i także tam Bohlen skopiował samego siebie, ale nie tylko siebie w dwóch piosenkach. jedna to była niemiecka wersja swego wielkiego hitu (BS a tu N. Tineo) a druga to kalka Buck Fizz, tu mamy kopię hitu Andrei, choć melodia jest inna.
Co do Medlocka, to jest to równie miałki pop jak u Daniela Schuhmachera, mało tego płyty rzadko kiedy były spójne. Nie znoszę jak płyta którą cenię za udane kompozycję uzupełniona jest takimi słabymi piosenkami jak "Rainbows end' na dodatek w nielubianym stylu jak reggae, blues, soul. Wolałbym jakby była cała danceo'wa, bo tak leci do kosza.
Właśnie to lubię u Andrei, że płyta jest spójna, nie ważne, że monotonna, ale wszystko w jednym stylu tak jak za starego MT.
Re: Mark czy Andrea
: sob kwie 02, 2011 16:54
autor: atlantyda ;o)
Chciałabym zwrócić uwagę,że album Petera Alexandra "Verliebte Jahre" był nagrywany 20 lat temu więc chyba jasne,że czymś się aranżacyjnie musi różnic od albumu Andrei .
Re: Mark czy Andrea
: sob kwie 02, 2011 17:07
autor: Peter
Pytanie do Administratora: czy naprawdę uważasz, że album Marka Medlocka, miał dobre melodie? Takie "Real love", "This is love" czy "Jerome, jerome" są akurat pozbawione atrakcyjnych dla słuchacza melodii.....
Btw album Medlocka a zwłaszcza Andrei i tak duuuużo lepszy niż albumy Whittakera czy Ala Martino, ten dla Ala Martino to jakieś grube nieporozumienie, facet śpiewał na styl Sinatry....

Re: Mark czy Andrea
: sob kwie 02, 2011 18:30
autor: MichałT
Do Arka:
ale tu przecież nie chodzi o syndrom, że "kiedyś było lepiej", tak wiem powtarzam się, ale w Petera zostało obiektywnie więcej pracy włożone. Mimo to jestem w stanie zrozumieć, że nie podoba Ci się n.p. wokal. OK, ale przecież sam fakt, że płyta adresowana było do starszych słuchaczy, chyba nie powinien być problemem ?
Piszesz, że płyta jest zrobiona solidnie. A nie masz w żadnym przypadku wrażenia, że aranżacje pochodzą prosto z keyboardów ?

Wydaje mi się, że powiedzieć o płycie "solidna" tylko dlatego, że nie zawiera fałszy i grają tam jakieś instrumenty, to za mało. Na solidność moim zdaniem składają się też takie czynniki jak: brzmienie czy sposób wyprodukowania. Pierwsze jest weselne, a drugie kiepskie.
Do Petera:
Nie no Peter, nie piszesz poważnie z tą ubogością chyba... Przecież nawet ktoś, kto nie nazbyt często słucha muzyki, byłby w stanie zauważyć różnicę, nie mówiąc już o kimś tak osłuchanym jak Ty
Do Atlantydy:
Fakt, że Peter został wyprodukowany 20 lat temu, tylko podbija jego wartość muzyczną nad Andreą
Pozdrawiam
Wielki Fan MichałT
Re: Mark czy Andrea
: sob kwie 02, 2011 22:00
autor: Peter
To napisz mi bo nie dostałem odpowiedzi dlaczego album Medlocka jest lepszy od albumu Marashi i w jakiej piosence są te europejskie standardy muzyczne.

Ja u Medlocka tych dobrych melodii za bardzo nie umiem się dopatrzyć, a aranżacje pominę milczeniem, dlatego biorę w ciemno jakikolwiek inny muzyczny projekt pana Bohlena.
Re: Mark czy Andrea
: ndz kwie 03, 2011 12:24
autor: ArCrack
@Peter - Tak, naprawdę tak uważam.
@MichałT - nie było mnie w studiu, nie znam też żadnych materiałów ukazujących proces produkcji płyty Petera Alexandra (poza anegdotką o Sorry Little Sarah), więc nie jestem w stanie stwierdzić w co włożono więcej pracy. Nawet gdyby Verliebte Jahre wymagał jej więcej, to niewiele to zmienia, bo płyta zwyczajnie mi się nie podoba. Nie gustuję w tej stylistyce, nie leży mi sposób śpiewania rodem sprzed kilkudziesięciu lat. Nie to pokolenie, płyta brzmi jak dla mnie archaicznie.
Każda muzyka ma jakąś grupę odbiorców, jakieś ramy i standardy w których się mieści. Odbiorcy Andrei Berg oczekują właśnie takiej muzyki jak tam jest i akceptuję to biorąc jakąś cząstkę tego dla siebie a to co mi się nie podoba odrzucam. Współczesne szlagiery tak po prostu mają i narzekanie że nie ma tego czy tamtego byłoby jak marudzenie, że pomidorówka nie smakuje jak rosół.
Słabo wyprodukowanymi płytami są z mojego punktu widzenia np. albumy Systems In Blue. Celowali prosto do fanów Modern Talking i Blue System akceptując wszelkie porównania z oryginałami i wypadli bladziutko. Innymi słowy - gdyby brzmienie Anderi Berg znalazło się na solowej płycie Bohlena, byłoby nędznie. W tym wypadku wpisuje się w konwencję gatunku i można je zaakceptować.
Re: Mark czy Andrea
: ndz kwie 03, 2011 12:33
autor: Peter
@ ArCrack i @ MichałT a jak w tym zestawieniu wypada płyta Ala Martino? Ja już wolę Andreę i Petera.

To dopiero było archaiczne śpiewanie. Medlock ma głos jaki ma, ale śpiewa dobrze, poprawnie i nowocześnie. Gdyby tylko zrezygnował z tych manier "uuuuu".
Re: Mark czy Andrea
: ndz kwie 03, 2011 12:46
autor: ArCrack
Ala Martino nie słucham. Z wszystkich tych płyt adresowanych do starszego słuchacza najbardziej lubię album Engelberta, prawdopodobnie dlatego że mimo nieco staroświeckiej nuty jest najbliższy Bohlenowskim klimatom. Nagrania jak There's Something Wrong In Paradise, You Are My Love i Dancing With Tears In My Eyes w wykonaniu kogoś takiego jak np. Nino De Angelo byłyby prawdziwymi perełkami w mojej kolekcji płytowej. Myślę, że nawet w wykonaniu Medlocka brzmiałyby interesująco, skubany świetnie radzi sobie z każdym gatunkiem w jakim go słyszałem.
Re: Mark czy Andrea
: ndz kwie 03, 2011 12:54
autor: Peter
Talent wokalny ma, choć nie wszyscy jak Ty lubią jego barwę. Piszesz, że chętnie byś posłuchał tanecznego Medlocka, a skąd pewność, że kolejny album miałby być w klimatach RE? może lepiej że stało się jak stało bo w przeciwnym razie moglibyśmy dostać kolejnego "Cloud dancera".

Re: Mark czy Andrea
: ndz kwie 03, 2011 13:06
autor: MichałT
ArCrack pisze:Każda muzyka ma jakąś grupę odbiorców, jakieś ramy i standardy w których się mieści. Odbiorcy Andrei Berg oczekują właśnie takiej muzyki jak tam jest i akceptuję to biorąc jakąś cząstkę tego dla siebie a to co mi się nie podoba odrzucam. Współczesne szlagiery tak po prostu mają i narzekanie że nie ma tego czy tamtego byłoby jak marudzenie, że pomidorówka nie smakuje jak rosół.
Fakt, każda muzyka ma jakiś swój określony
target. Schlager też ma jakieś określone ramy, w których produkcyjnie, aranżacyjnie i melodyjnie musi się zmieścić, ale problem jest właśnie taki, że Peter wyprodukowany jest
lepiej. Doskonale rozumiem, że Andrea jest lepsza dla młodych, dynamicznych odbiorców i może podobać Ci się lepiej, OK. Krótko mówiąc piszę o tym, że to, iż odbiorcy Andrei oczekują takiej a nie innej produkcji, obiektywnie nie oznacza, że jest faktycznie lepiej
zaaranżowana, bo zaaranżowana jest po prostu gorzej.
Wcale nie chodzi też o to, że gdyby piosenki Andrei znalazły by się na płycie Dietera, byłyby nędzne. Jeśli produkcja jest kiepska, to jest kiepska, niezależnie czy jest to Andrea czy jest to Dieter - w stosunku co do Schalegrów Bohlena sprzed 20 lat, jest to po prostu weselnie zaaranżowana płyta, a szkoda, bo melodie są bardzo dobre i w tych Tyrosowych aranżach się strasznie marnują.
Nie powinniśmy łączyć pojęcia targetu i stylu utworów. Przecież (o ile celuje się w młodych) można śpiewać w miarę nowocześnie, ale bogate aranżacje, chyba nie są jakąś przeszkodą
Pozdrawiam
Wielki Fan MichałT
Re: Mark czy Andrea
: ndz kwie 03, 2011 13:13
autor: Peter
Ale ja nie bardzo wiem czemu postrzegasz "Schwerelos" jako płytę ubogą? Zadam trywialne pytanie: na czym tego słuchasz? Na jamniku czy boomboxie, a może z mp3, że nie słyszysz ozdobników w piosenkach? posłuchaj ile jest smaczków w pierwszej piosence. U Medlocka piosenki (pierwsze dwa albumy) mają naprawdę kiepskie melodie, robione na target: USA. Są tak wyprodukowane, że brzmią jak dema o ozdobnikach nie ma mowy, trzeci album to wycie do księżyca i kościelny szlagier gospelowski murowany. Czwarta płyta - no cóż brakuje przebojów. A piata najlepsza, ale takie "Jerome, jerome" pięknie zrobione ma słabiutkie intro. Po co kombinowano z tymi smerfami? Także nie wiem. A "Real love" ma słabiutka melodię na początku. Posłuchaj jaka melodię ma choćby "Emmalene" czy "Lady in Amsterdam".
Re: Mark czy Andrea
: ndz kwie 03, 2011 13:20
autor: ArCrack
@MichałT - Tyle, że "kiepskość" tych aranżacji jest dla odbiorcy rzeczą względną. Ktoś kto dobrze zna się na muzyce może i jest w stanie wskazać jakieś konkretne niedociągnięcia. Ja podobnie jak każdy przeciętny słuchacz takiej wiedzy nie mam i opieram się wyłącznie na moim subiektywnym odczuciu. Na nic nie przydają mi się przebogate aranżacje, miliony smaczków i Bóg wie czego jeszcze, jeśli całość do mnie nie przemawia. Wygląda to tak, że na Rainbow's End zdecydowanie przemawia, u Anderi przemawia częściowo, a u Petera Alexandra wcale. I nie rozpiszę tego na poszczególne elementy piosenek, bo nie umiem.