MichałT pisze:Kolejna sprawa - płyta CD powinna mieć rozsądną cenę. Jeśli chodzi o albumy Dietera, to jestem w stanie zrobić wyjątek, ale płaceniem kwoty rzędu 300 zł dajmy na to, za Live Concert czy Barcos de Cristal, nie jestem zainteresowany.
Nad "
Live Concert" nie będę się rozwodził bo faktycznie płyta to prawdziwy rarytas i jej koszt jest dla mnie oczywisty...
Co do ceny "
Barcos de Cristal" to podana w cytacie jest ona już mocno nieaktualna...
Tę płytę spokojnie można już kupić za
120 zł na ebay'u.
Czy to tanio czy drogo nie mnie oceniać...
Dla fana i kolekcjonera, który chciałby posiadać ją w oryginale nie jest to chyba aż tak wygórowana kwota - z drugiej strony znam ludzi, dla których wydatek nawet
30 zł to już zdecydowanie zbyt wiele...
Sam wystawiam czasem płyty z mojej kolekcji na allegro i przyznam, że zaczynam zastanawiać się czy wogóle jest sens sprzedawania na tym serwisie aukcyjnym.
Dlaczego ?
Ano dlatego, że Polacy nie są narodem, który zapłaci za płytę tyle ile jest ona warta. Większość uważa, że najlepiej aby takie płyty (które notabene niełatwo jest zdobyć) kosztowały od
5 do
10 zł maksimum a wysyłka była darmowa...
Wówczas owszem zalicytują, ale przy kwotach pomiędzy
20-50 zł, które trzeba by zapłacić za prawdziwie trudne do zdobycia egzemplarze najczęściej nie ma już chętnych bo to dla większości Polaków jest poważny kłopot finansowy.
Kolekcjonerzy z innych krajów biją się o każdy taki egzemplarz i dlatego np. "
Bacos de Cristal" został wywindowany na kwotę około
250 zł do niedawna na ebay'u.
A że przeciętny allegrowicz który kupi taką płytę na ebay'u i chce na niej zarobić (co akurat jest normalnym objawem - choć niektórzy przesadzają z wysokością tego zarobku) to cena idzie w górę i koszt na allegro wzrasta wówczas do
300 - 350 zł...
Co ciekawe na niemieckim ebay'u jak wspomniałem na wstępie tę płytę można już dostać nie jak jeszcze rok temu (czy nieco mniej niż rok) za
200 - 250 zł a za odpowiednio mniejszą kwotę oscylującą obecnie w granicach
120 - 150 zł, a cena na allegro nadal utrzymuje się na granicy
300-350 zł...
Zatem allegrowicz chce zarobić tyle samo co rok temu choć płyta na ebay'u staniała....
Próbowałem ostatnio sprzedać min.
Christian Schwarz - Mama Mama (Believe Me) 7'' za
50 zł na allegro...
Płyta praktycznie unikatowo pojawia się na ebay'u a na allegro praktycznie wcale i w moim przekonaniu za egzemplarz M-/Ex- (nośnik/okładka) to niewygórowana kwota...
Efekt ?
Kilkoro obserwujących i pytania czy nie obniżyłbym sumy do
20 zł no może
25 zł... bo wówczas to
MOŻE by on ją wziął są dla mnie śmieszne
Na niemieckim ebay'u tę płytę i w tym stanie licytowałoby kilka osób i zapewne za około
70-80 zł poszłaby od ręki...
Powyższe to tylko przykład, który nie miał zabrzmieć jak rozczarowanie czy rozżalenie z mojej strony a zobrazować jak Polacy i obcokrajowcy podchodzą do zakupu płyt.
Jeśli zaś chodzi o plik
mp3, który oficjalnie ukazuje się na zachodzie i co do zakupu za granicą z któregoś serwera muzycznego takiego pliku to jest to norma, u nas
nie.
Dlaczego ?
Na zachodzie ogranicza się do dwóch powodów:
1. nagranie ukazuje się wyłącznie w takim formacie i nie można go inaczej zdobyć;
2. zakup ma na celu wyłącznie zapoznanie się z materiałem muzycznym aby zdecydować czy warto kupić oryginał o ile on się ukaże.
W Polsce jeśli już wchodzi w rachubę posiadanie takiego nagrania to ogranicza się ono najczęściej do szukania go w sieci za darmo na jakimś wieszaku typu rapidshare i wygłaszania licznych pretensji, że to nagranie ktoś udostępnił na jakimś innym wieszaku który nam nie leży... (czyt. liczne pytania na wielu forach dlaczego na hotfile a nie na rapidzie itp...).
Żenada.
Nie mniej tutaj są trzy (jak dla mnie) powody dlaczego chce się posiadać takowe nagranie:
1. niemożność jego zakupu z serwerów zachodnich (a żaden fan i słusznie nie odmówi sobie posiadania takowego nagrania);
2. posiadanie właśnie pliku mp3 bo można go uzyskać z jakiegoś forum za darmo i po co wówczas płacić za oryginał;
3. posiadanie dla samego posiadania... aby móc powiedzieć "ja też to mam"...
Nie piętnuję ludzi gromadzących
mp3, bo każdy chce mieć to czego lubi słuchać lub choćby zapoznać się z nowym materiałem aby ocenić czy warto go kupić, a nie każdego stać na zakup oryginalnego nośnika (sam mam wiele nagrań w postaci
mp3, których oryginalnych wydań nie kupię bo są za drogie nawet dla mnie, a przy mojej fascynacji
Bohlenem i
Andersem nie stać mnie na wydawanie comiesięczne ponad
2500 zł).
Oczywistym jest fakt, iż żaden plik
mp3 nie równa się z formatem bezstratnym i nie ma tu o czym dyskutować
Dlatego to co chcę mieć, mam na oryginałach, a to co mi się podoba ale wychodzi poza ramy mojego hobby (czyt.
Bohlen and
Anders) staram się czasem gromadzić na
mp3 lub w formacie
wave a najchętniej we
flac.
Ktoś chce mieć wyłącznie kolekcję
mp3 - jego sprawa, ja wolę oryginały (przynajmniej tych wykonawców których jestem zdecydowanym fanem) - zgodnie zresztą z zasadą: jeden woli rybki a inny akwarium
Na koniec....
Mam jednak nadzieję, że koniunktura kupowania w przypadku płyt
Thomasa będzie wzrastać (bo wysoka obecnie to ona nie jest i dlatego nagrania pojawiają się wyłącznie w postaci plików
mp3) co z kolei spowoduje, że zaczną ukazywać się jego nagrania również na regularnych
CD a nie tylko w sieci...
Przykładem był "
Strong" - bo Rosja to chłonny kraj i tam wiadomo było że sprzedawać będzie się ona bez problemów, z drugiej strony kłopoty z jej wydaniem w Niemczech i Europie...
Kolejny przypadek potwierdzający regułę koniunktury to niewydanie "
Stay With Me" na
MCD jako, że w Rosji po prostu z reguły nie wydaje się nieopłacalnych maxisingli kompaktowych.
I jeszcze jeden - wydanie wyłącznie na
Thomas Anders FCP regularnych
MCD "
Ibiza Baba Baya / "For You" oraz "
Kisses For Christmas" było kalkulacją kosztów i zysków bo wiadomym była orientacyjna liczba fanów i kupno tych pozycji było niemalże pewne.
Co do
płyt winylowych (które ja cenię sobie osobiście najbardziej) to obecnie mogą sobie pozwolić na nie jedynie Ci wykonawcy, którzy są na topie, lub którzy są grani w dyskotekach i klubach. Ewentualnie tacy co do których istnieje jakakolwiek przesłanka, że będą grani.
Bądźmy szczerzy (a to co teraz napiszę możecie mi wierzyć przychodzi mi bardzo trudno - nie mniej takie są właśnie fakty)
Thomas Anders nie zalicza się już do czołówki wykonawców granych obecnie w dyskotekach, tym bardziej jeśli chodzi o jego zupełnie nowe nagrania, zatem wytłoczenie
winyli z jego piosenkami jest po prostu stratą dla wytwórni płytowej. Żadna zatem wytwórnia nie pozwoli sobie na taki ruch
Ktoś kiedyś napisał płyta jest tyle warta ile ktoś chce za nią zapłacić i to jest racja - szkoda tylko, że są tacy którzy sztucznie windują ceny i doprowadzają do tego, że ludzie zamiast oryginałów na które ich po prostu nie stać muszą szukać
mp3 aby móc słuchać tego co lubią a tyczy się to choćby takich właśnie płyt jak "
Barcos de Cristal"...
Mnie było stać na oryginał ale ilu jest takich fanów muzyki choćby
Bohlena i
Andersa których stać na wydatek
150 - 350 zł jak ja ?
Przykre ale prawdziwe....
