Strona 4 z 7

Re: Mark Ashley wciąż żyje ;)

: pt maja 23, 2008 20:18
autor: Peter
Nie musisz się trudzić, nie wiem czy w ogóle warto, jakoś nie jestem pozytywnie nastawiony do tego wykonawcy. Ale dzięki Ci bardzo za chęci.

Re: Mark Ashley wciąż żyje ;)

: wt maja 27, 2008 20:35
autor: Mateusz
Zawsze jak zobacze Ashleya w wystepie na żywo to od razu odechciewa mi sie słuchac jego muzy ;P Teraz tez tak mam,zobaczyłem filmik na zywo z SiB i te ich ruchy sceniczne przyprawiły mnie o mdłości, brrr, moglem nie oglądać, teraz bede miał koszmary...

Re: Mark Ashley wciąż żyje ;)

: śr maja 28, 2008 17:14
autor: Pkmodern
Mateusz pisze:Zawsze jak zobacze Ashleya w wystepie na żywo to od razu odechciewa mi sie słuchac jego muzy ;P Teraz tez tak mam,zobaczyłem filmik na zywo z SiB i te ich ruchy sceniczne przyprawiły mnie o mdłości, brrr, moglem nie oglądać, teraz bede miał koszmary...
Mateusz, Thomas Anders w latach 80'tych na koncertach identycznie się zachowywał...
...i pamiętam jak dziewczyny piszczały z zachwytu... :>

Re: Mark Ashley wciąż żyje ;)

: sob gru 06, 2008 21:01
autor: Peter
Heartbreak boulevard jest chyba najlepszą z produkcji nawiązujących do muzyki Bohlena. Aranżacje do mnie średnio trafiają, utwory mają dużo ozdobników, tak jak te z lat osiemdziesiątych. Ta płyta przemawia do mnie jakoś dużo bardziej niż którykolwiek z albumów SIB, czy Talking System. Uważam, ze jest w miarę dobra z paroma jednak wyjątkami. Po pierwsze trochę bowiem razi płytki beat w Operation love. Nie przepadam za tym kawałkiem. Nie wszystkie aranżacje do mnie trafiają, bo np: nie przemawiają do mnie utwór Lonely nights in Avalon czy Gimme gimme money. Fajne aranże mają Marylin's dream. Bardzo mi się podoba i High in the sky oraz In the name of love. Takimi przeciętnymi utworami są You kill me with your smile i never say never. Fajnym i trochę nietypowym jak na team Wideke, Scholz i Kohler utworem jest Magical moon. Mi jednak najbardziej podoba się Back to the Summer'97. Rewelacyjny kawałek, najlepszy na płycie. Głos Ashelya brzmi w miarę fajnie i do tego te chórki. No i fajnie, ze nie jest to kolejna parodia w stylu Talking System, gdzie nazwy nie umieją wymyślić, albo w stylu zespołów, tworzących kalkę, któregokolwiek utworu Bohlena. Tu o kalkach raczej nie ma mowy, co nie znaczy, ze wszystkie utwory brzmią rewelacyjnie. Większość kawałków pozostawia naprawdę wiele do życzenia. Melodie są przeważnie fajne, ale Ashleyowi chyba brakuje dobrego producenta i wolałby, żeby to wyprodukował Rodriguez albo Jeo.

Re: Mark Ashley wciąż żyje ;)

: ndz gru 07, 2008 16:50
autor: Varcetti
Melodie są przeważnie fajne, ale Ashleyowi chyba brakuje dobrego producenta i wolałby, żeby to wyprodukował Rodriguez albo Jeo.

Mark goes first 2009 in Studio to Luis Rodriguez to make new Songs. ;]

Re: Mark Ashley wciąż żyje ;)

: ndz gru 07, 2008 17:39
autor: Peter
A skąd taka informacja?

Re: Mark Ashley wciąż żyje ;)

: ndz gru 07, 2008 17:48
autor: Varcetti
Mark Ashley powiedział to DJ Andy'iemu 29 Listopada w Leipzig :)

Pozdrawiam, Varcetti :)

Re: Mark Ashley wciąż żyje ;)

: ndz gru 07, 2008 17:55
autor: Peter
No to jestem bardzo ciekawy co z tego wyjdzie, pewnie coś fajnego.

Re: Mark Ashley wciąż żyje ;)

: śr sty 27, 2010 18:17
autor: Peter
Już to parę swoich uwag napisałem, więc nie chcę się za bardzo powtarzać, ale ostatnio słuchałem tego na kinie domowym i jestem bardzo zniesmaczony niektórymi piosenkami: przede wszystkim najgorzej wypada "Lonely nights in Avalon" - szkoda, ze tak dobry tekst kontrastuje z tak słabą muzycznie piosenką, przede wszystkim ten poczatek jak z pistoletu kupionego na bazarze potem juz jest lepiej ale brzmi to plastikowo i te elementy aranżacyjne jakie tam dodano brzmią masakrycznie. Ale żeby nie było całkiem na nie: to bardzo mi się podobają ballady i takich by się Dieter nie powstydził, fajne jest "Operation love" i "Do you remember' i "Heartbreak boulevard", pozostałe piosenki do mnie nie przemawiają a utwory od 10 do 14 są słabe, momentami jedna zachacza o plagiat MT, bonus jest za to najlepszy, tak więc mam takie mieszane odczucia wobec tej płyty, podobnie jak wobec jej producentów. Niby dobrze, ale zawsze tam można znależć jakieś ale....

Re: Mark Ashley wciąż żyje ;)

: śr sty 27, 2010 18:27
autor: Pkmodern
Żyje i ma się całkiem dobrze:


Re: Mark Ashley wciąż żyje ;)

: śr sty 27, 2010 18:32
autor: Peter
@Pkmodern, czy Ty śledzisz Twórczosć SIB i Ashleya? Podobno mówi się o drugiej płycie dla Ashleya we współpracy z Detlefem i Michaelem.... Ja szczerze mówiąc wolałbym by był to jakiś bardziej "oryginalny" wokalista nie kopiujący nikogo... jak choćby Marco Lessentin. Już sam Thomas Anders powiedział: "Nie da się drugi raz wymyślić Modern Talking"....

Re: Mark Ashley wciąż żyje ;)

: śr lut 03, 2010 0:04
autor: Pkmodern
A oto jeszcze gorąca wstawka!


Re: Mark Ashley wciąż żyje ;)

: śr lut 03, 2010 0:16
autor: art_system
No, pięknie do kotleta daje czadu:)

Re: Mark Ashley wciąż żyje ;)

: śr lut 03, 2010 1:39
autor: MODERN JEANNE
Fajnie.Jakiś czas temu znów słuchałam sobie Ashleya z Sibami i stwierdziłam że szkoda że razem nie nagrywają bo dobrze brzmieli(aż mnie to moje stwierdzenie zaskoczyło bo mam osobiste obiekcje co do Sib,choć ich muzyka może być)

Re: Mark Ashley wciąż żyje ;)

: śr lut 03, 2010 9:35
autor: Peter
Ja odwrotnie niż Ty: jestem uczulony na Ashleya, na jego prezencję i sposób śpiewania nieudolnie naśladujący MT i nie słucham go głównie przez odpychającą barwę głosu i szacunek dla Thomasa Andersa. SIB było o tyle lepsze, że tam był piękny wokal, tego się nie da słuchać.

Re: Mark Ashley wciąż żyje ;)

: pt paź 08, 2010 15:21
autor: Peter
Mimo, że nie przepadam za wokalem Ashleya, ta piosenka ma bardzo ładną linię melodyczną i zaaranżowana jest na lata 80 te, gdyby to Koehler mógł zaśpiewac, ale posłuchać można: