Na początku podobały mi sie tu 3 piosenki i album oceniałem bardzo, bardzo nisko. Jednak z czasem im dłużej słucham tej płyty tym bardziej dochodzę do wniosku, że to nie jest aż taki zły album, szczególnie jak posłuchałem tego z wieży (choć na razie z nagranej przez siebie płyty, za to na Technicsie i na dobrych słuchawkach. Mam już wyrobioną opinię na temat każdej piosenki i nie podobają mi się tu właściwie 3 utwory: rockowy Nothing's gonna change it, How can I be sure, i Anything but love w duecie z Sarah. W większości to ballady ale niektóre sa śliczne i mamy 2 covery, lepsze od oryginałów: Sweet dreams i Ain't no sunshine. Z szybszych kawałków mamy jeszcze swietną Emily.
Pora na dokładną recenzję poczczególnych utworów:
Anything but love - to jeden z pierwszych utworów Bohlena z takim podkładem, wcześniej na pewno było "Will my dream survive" i jeszcze jakieś inne. Jest bardzo ładna, jak już kiedyś pisałem, bardzo mi się podoba, a najbardziej mi się podoba moment przejścia do 3 refrenu, gdzie mamy świetną zmianę tempa, choć niekoniecznie mi się podoba wcześniejsza zmiana podkładu na taki Timbalandowski.
Take me to the clouds - na pewno dużo słabsza od oryginału, troszkę inna melodia, ale dość udana kompozycja, do tego plus za dodanie akordów zwiastujących przejście do zwrotki. Tego nie było w oryginale. Poprawne wykonanie, choć lepsze było Bohlena.
Sweet dreams - utwór lepszy od oryginału i nie razi anachronizmem, daję 6.
Please stay tonight - troszkę plastikowa ballada, aranżowana w typowy dla dzisiejszej muzyki sposób z podobnym co ABL początkiem, choć z dużo lepszym początkiem. Ma też bardzo mało wyraziste przejście do refrenu co jest minusem.
Emily - świetny początek i piękna melodia, poprawne wykonanie. Mi się bardzo podoba.
Cause it's over - ładna melodia i piękna końcówka, jak w ABL.
I love your smile - brakuje mi tu jakiegoś ładnego początku, nie ma tu specjalnej aranżacji co jest dużym minusem, podoba mi się za to sposób wykonania przez DS refrenu, kiedy śpiewa niemal falsetem, co dowodzi, ze jego głos nie jest całkiem zły.
Dobry podklad.
Ain't no sunshine - nawet ładnie zrobiony cover, choć ta piosenka jest słabiutka w oryginale, uważam, ją za gniota i nigdy bym na nią nie zwrócił uwagi, gdyby się za nią Bohlen nie wziął. Zatem znowu cover lepszy.

Choć nie podoba mi się też to I know i know Daniela.
Nothing' s gonna change it - bardzo słaba piosenka, nie trafia do mnie, właściwie gniot.
It's a lonelly night - piosenka bardzo udana, ale wykonanie pozostawia wiele do życzenia przez specyficzny i bardzo monotonny wokal DS. Daniel właściwie nie ma raadości w głosie jak TA, co niestety powoduje, ze niektóre piosenki się ciężko słucha.
Why - dobre wykonanie, całkiem fajnej piosenki.
How can I be sure - typowy zapełniacz, prawie gniot.
Anything but love (duet with Sarah Kreuz) - niepotrzebny na płycie utwór, byłby potrzebny bardziej duet z Mariah czy Whitney a nie z kimś bez znaczenia w muzyce, czyj głos nie pasuje do tego typu muzyki.
Podsumowując Bohlen wciąż jest dobrym kompozytorem, tylko aranżuje płyty bardziej nowocześnie za co chwała mu, bo idzie z duchem czasu, tylko trzeba się do tego przyzwyczaić. Na pewno wolę jego produkcje niż zespołów go pariodiujących. A płycie daje z ciężkim sercem 4, daleko jej do doskonałości, ale w końcu do mnie trafiło więcej utworów niż na początku, choć niepotrzebne są te zapełniacze. A płyta jest chyba najlepszą z produkcji z lat 2007-2009, obok płyty Oliviera. Dużo do mnie bardziej trafia niż Cload dancer (nie musze mieć nastroju by ją wysłuchać) czy Club tropicana, czy zwłaszcza Mr Lonely.