MODERN JEANNE pisze:Oj to współczuję, pewnie świat się zawalił.
U mnie coś takiego było jak dowiedziałam się o chórkach.Z pół roku robiłam własne netowe dochodzenie i do reszty mnie ta sprawa pochłonęła pamiętam.
A jak przeczytałam że Dieter Bohlen zmarł to zawał normalnie, ale rozsądek mówił że w necie jest tyle różnych bayerów że trwało to wyłącznie minutę aż sprawdziłam na bardziej wiarygodnych stronkach.
No tak, Internet może być dobrym źródłem informacji albo zupełnie na odwrót

Ja na początku lat 90' nie miałam dostępu do Internetu, więc nawet nie miałam szans zweryfikowania usłyszanych informacji, ale to może i dobrze, bo mogłabym znaleźć jeszcze więcej takich rewelacji?
Innym zaskoczeniem dla mnie było odkrycie, jak nazywa się "ten czarny"

To już była zabawna sytuacja, bo rodzice wiedzieli tylko, że "blondynek" to Dieter Bohlen, ale o "czarnym" nie mieli pojęcia. Więc jak tata kupił kasetę video z koncertami i teledyskami MT to zaczęliśmy "studiować" nazwiska pojawiające się obok Dietera Bohlena. Pierwsze co się rzuciło koło Dietera to było "All Titles". Miałam wtedy około 10 lat i nie wiedziałam, że ten zwrot znaczy "wszystkie tytuły" hehe Więc jakiś czas myślałam, że to imię i nazwisko "czarnego". Jak już odkryłam, że to niemożliwe skupiłam się na innym nazwisku : Luis Rodriguez. I tu mi wszystko pasowało, bo nazwisko latynoskie, a ja byłam przekonana, że "czarny" jest Hiszpanem albo Włochem, patrząc na jego wygląd (ciemna karnacja, ciemne włosy i czarne oczy). Nawet mi do głowy nie przyszło, że to może być tylko opalenizna! (kolejne zaskoczenie, ale już po latach) W każdym razie, kiedy kupiłam sobie płytę CD Ready for Romance, po otwarciu książeczki były zdjęcia obu panów z podpisami. I znów szok! Jaki znów Thomas Anders???(Na żadnych kasetach magnetofonowych ani na kasecie video nie było żadnej wzmianki o takim nazwisku!) No, ale jakoś się z tym pogodziłam i po raz kolejny przechrzciłam "mojego czarnego"
Po powrocie MT oczywiście z gazet wyczytałam, że to był tylko pseudonim i jak naprawdę się nazywa, ale wtedy to już nie był szok dla mnie, bo chyba się przyzwyczaiłam, że może się on nazywać inaczej niż myślałam
