Strona 3 z 7

Re: Mark Ashley wciąż żyje ;)

: sob maja 10, 2008 15:45
autor: Blue Forever
Dajcie linka, żebym oblukał - bardzo jestem ciekaw...

Re: Mark Ashley wciąż żyje ;)

: sob maja 10, 2008 17:59
autor: Daniel
Śmieszne i moze troche smutne jest to, ze to co DB wraz z Louisem potrafili zrobic 20 lat temu, do dzis nikomu nie udalo sie chociazby do tego zblizyc (a prob bylo wiele!). Zalozmy sluchawki i wlaczny np. piosenke Lady Lai - coz za aranzacja, ile glebi, jak wiele dzwiekow skladajacych sie na melodie tej piosenki - sluchajac ciarki przechodza po plecach!
A co oferuja nam SIB+MA? Plastikowe umpa umpa zakraszone falsetami SIBow - ktore tez juz nie sa tak fajne, jak te z projektow MT czy BS. Po 2 sekundach sluchania juz wiadomo kto jest mistrzem, a kto nieudolnym powielaczem.

Re: Mark Ashley wciąż żyje ;)

: sob maja 10, 2008 18:26
autor: Peter
Daniel pisze:Po 2 sekundach sluchania juz wiadomo kto jest mistrzem, a kto nieudolnym powielaczem.
Muszę się z Tobą zgodzić pod tym względem a to kto jest mistrzem a kto nieudolnym jego uczniem niech świadczy fakt, ze płyty Bohlena są wydawane przez SONY BMG music, a Ashleya i SIBów przez jakieś mało znaczące, nie znane wytwórni. To o czymś świadczy.

Re: Mark Ashley wciąż żyje ;)

: wt maja 13, 2008 19:09
autor: ArCrack
Ja krótko, tylko żeby zająć jakieś stanowisko w tej dyskusji. Rozpisywać się nie będę, bo płyta poza pierwszą piosenką i balladami nie trafia do mnie nic a nic ;)
Ciekawego wokalu tam nie uświadczyłem - fałszu nie ma, ale barwa głosu Ashleya jest dobijająca. Podobnie aranżacje, brzmienie SIB także do mnie nie trafia a z uporem próbują je forsować na każdej płycie. I przy tej okazji udowadniają, że ich udział w chórkach Bohlena był tak samo istotny, jak nieistotny był udział w aranżowaniu jego piosenek, który niektórzy im przypisują. Tym bardziej doceniam wyczyn Mateusza ;)

Re: Mark Ashley wciąż żyje ;)

: wt maja 13, 2008 19:24
autor: Peter
W 100% się z Tobą Arku zgadzam trafiłeś w samo sedno :wink: melodie może by nie były takie złe ale totalnie zepsute przez fatalne aranżacje, a wokal Ashleya no cóż jest chyba na siłę udawany. A warstwa tekstowa również pozostawia wiele do życzenia.

Re: Mark Ashley wciąż żyje ;)

: wt maja 13, 2008 19:26
autor: Mateusz
ArCrack pisze:Tym bardziej doceniam wyczyn Mateusza
Czyli że jestem już prawie superhero ;) :P

Re: Mark Ashley wciąż żyje ;)

: śr maja 14, 2008 11:40
autor: Adi
Co do Marka Ashleya to tak na dobrą sprawę z jego najnowszego albumu "Heartbreak Boulevard" podobają mi się 2 ballady - "Cinderellaґs Heart" oraz "King of roses". NIestety z resztą utwórów nie jestem jeszcze bynajmniej tak obeznany żeby kojarzyć w myśli melodię z tytułem. Na co w sumie wychodzi, że skoro nie zrobiły na mnie większego wrażenia to i też ciężko mi teraz przywołać jakiś szybszy numer z tego albumu, który miałbym wyróżnić. :roll:
Peter pisze:wokal Ashleya no cóż jest chyba na siłę udawany.
No fakt. Głos ma dość podobny do Thomasa ale też się zgodzę, ze to jednak już nie to. Pisałem już o tym przy innym temacie, że wykonawcy którzy próbują zbyt wyraźnie naśladować protoplastów danego kierunku narażają się na krytykę a być może czasem ocierają się o komizm lub/i tandetę.

Re: Mark Ashley wciąż żyje ;)

: pt maja 16, 2008 23:26
autor: Mateusz
Swoją drogą to zabawne jak się gusta zmieniają w ciągu tygodnia
Przed:
Peter pisze:Szkoda, że Bohlen nie współpracuje z Markiem Ashleyem zamiast z Markiem Medlockiem. Efekt takiej współpracy byłby znacznie lepszy i zdecydowanie lepiej się słucha głosu Ashleya niż Medlocka.
Peter pisze:No wreszcie mamy tu zupełnie premierowe kawałki. Utwór Ashleya Fans of Modern Talking to była całkowita kalka RFTV a tu mamy premierowe i udane kompozycje. Najlepszymi są Back to summer'97 (tytuł sugeruje, że autorami piosenki mogą być Widrat, Wiedecke i Scholz) bliski klimatom MT i Cindarella's heart, ciekawie zaaranżowany utwór. Wokal Ashleya brzmi podobnie do Thomasa choć jest trochę słabszy. Jak się Ashley do czegoś przyłoży to nawet potrafi coś dobrego wyprodukować
Po:
Peter pisze:Na o wygląda, że powstałe przy współpracy płyty Bohlen Medlock są coraz lepsze. Ten kawałek przebija wszystkie ostatnie dokonania SIBów i Ashleya i Modern System razem wziętych Oby tak dalej.
Peter pisze:Utwory w stylu dp tworzą SIB, Modern System i Mark Ashley.
Peter pisze: melodie może by nie były takie złe ale totalnie zepsute przez fatalne aranżacje, a wokal Ashleya no cóż jest chyba na siłę udawany. A warstwa tekstowa również pozostawia wiele do życzenia.
Peter pisze: Tutaj tylko w miarę przyzwoicie brzmi Back to summer 97 a reszta to totalne dziadostwo, ja nie wiem jak wytwórnie płytowe mogą wypuszczać coś takiego, ale cenie upodobania fanów Ashleya.
:>

Re: Mark Ashley wciąż żyje ;)

: sob maja 17, 2008 8:54
autor: Peter
No cóż wystarczy dokładniej zapoznać się z produkcjami SIB i Ashleya, gdzie po początkowym zachwycie nimi przychodzi rozczarowanie, odwrotnie jest z Markiem Medlockiem , początkowo mi się nie podobały jego utwory, jednak po dokładniejszym zapoznaniu się z nimi dochodzę do wniosku, że są znakomite.

Re: Mark Ashley wciąż żyje ;)

: sob maja 17, 2008 10:37
autor: adamstan
Dokładnie - "pierwsze wrażenie" SIB/Ashley robi niezłe - no bo słyszymy te charakterystyczne wokale i jakieś okołobohlenowe melodie, niestety po bliższym zapoznaniu się wrażenie znika... Początkowo myślałem, że to tylko wina aranżu - stąd moja propozycja remiksu.... niestety gdy się za niego wziąłem, chęć szybko mi przeszła - Widrat i spółka mają niesamowity talent do tworzenia koszmarnie nuuuuuudnych piosenek.... :-(

Re: Mark Ashley wciąż żyje ;)

: sob maja 17, 2008 12:29
autor: Peter
adamstan pisze:Widrat i spółka mają niesamowity talent do tworzenia koszmarnie nuuuuuudnych piosenek.... :-(
Z tym się akurat muszę zgodzić.

Re: Mark Ashley wciąż żyje ;)

: ndz maja 18, 2008 22:49
autor: Pioetrek
Wg mnie 5 pierwszych nagrań i You kill me with your smile to całkiem zgrabne nagrania. Jest to o tyle dziwne, że jednocześnie Systemsi wydali swój album, który w moim mniemaniu wypada mizernie przy płycie Ashleya. Cóż, widocznie równowaga w przyrodzie powinna być zachowana.

Nie jest to poziom Dietera (w zasadzie to mam pewne wątpliwości czy dorównuje płycie przygotowanej we współpracy z Luisem) ale od czasu do czasu można posłuchać tak jak i wcześniejszych nagrań Systemsów, New Collective i innych...

Pozdrawiam

Piotrek

Re: Mark Ashley wciąż żyje ;)

: czw maja 22, 2008 12:48
autor: Peter
Mark Ashley moim zdaniem tworzy najsłabszą muzykę z wykonawców, którzy mają na celu tworzyć muzykę podobna do MT. Nie wróżę mu wielkiej kariery, a utwór Fans of Modern Talking to totalna żenada, brak własnego pomysłu na muzykę. Ostatnia płyta jest pod tym względem zdecydowanie lepsza, ale tylko pod względem oryginalności, cechuje ja jednak zdecydowanie niski poziom artystyczny. Pod względem muzycznym jest to więc totalne nieporozumienie.

Re: Mark Ashley wciąż żyje ;)

: czw maja 22, 2008 13:19
autor: Mateusz
Ale Ashley to nie tylko "Fans of modern talking" i ostatnia płyta ale też 3 inne albumy, z ktorych "Luckystar" brzmi bardzo przyzwoicie. Kawałek "Save me don't break me" zyskał aprobatę nawet zaciekłych przeciwnikuw Ashleya ;P Z przedostatniego albumu natomiast "Destination love" czy napisany przez Rodrigueza "Wheel of fortune" to tez moim zdaniem dobre kawałki.

Re: Mark Ashley wciąż żyje ;)

: czw maja 22, 2008 14:29
autor: Peter
Muszę się z nimi zapoznać bliżej na razie tylko napisałem, co myślę o twórczości Ashleya przez pryzmat tych dwóch rzeczy.

Re: Mark Ashley wciąż żyje ;)

: czw maja 22, 2008 14:33
autor: Mateusz
Musze poszukac gdzie mam te albumy, jak znajde to wrzuce te utwory gdzieś.