To może i ja wypowiem się na temat tego albumu. Ogólnie mówiąc, jest to dno i może z 15 metrów mułu, gdzieniegdzie jakiś wodorost.
Anything but love to zrzynka z kilku piosenek, na dodatek nic nowego, ballada, jakich w ostatnich latach powstało już kilkadziesiąt.
Take me to the clouds, nie wiem jak z tak udanej kompozycji można było zrobić takie nic. U Dietera lepsza była aranżacja, melodia, nawet wokal, tu zostały popłuczyny po skądinąd świetnej kompozycji.
Sweet Dreams zrobiono całkiem nie najgorzej, brzmi to całkiem nieźle, choć wokal Daniela nie startuje do Annie.
Please Stay Tonight, ta ballada podoba mi się, jest o wiele lepsza od Forever in a Dream.
Emily to najlepszy utwór na albumie, myślę, że nie ustępuje oryginałowi.
Couse it's over, znów Dieter pisze jak to breaking up it's hard to do, mnogość pomysłów mnie zniewala. Piosenka jednak nie jest taka najgorsza, znów o wiele lepsza od Forever in a dream.
I love your smile i typowa praktyka Dietera nagrywania po pięć razy jednej piosenki. Beznadziejny cover, wersja Natalie o wiele lepsza.
Ain't np sunshine - za takie covery powinno się pred sądem stawać. To I know Daniela jest nie do zniesienia

, Budka Suflera 40 lat temu nagrała ten utwór o niebo lepiej. Ta wersja to skandal.
Nothin's ghonna change it, lubie sobie czasem posłuchać takich plastikowych piosenek, ale to znów plagiat, powinien wreszcie ktoś go o to oskarżyć, może następnym razem by się zastanowił, choć wątpliwe to jednak.
It's a lonely night typowy zapełniacz, wepchnięty na album nie wiadomo po co. Poziom Forever in a Dream, czyli dno.
Why, znów utwór, który był, znów wersja Natalie o niebo lepsza.
How Can I Be Sure, kolejny plagiat, fragmenty melodii są niemal identyczne jak When You Kiss Me Shanii Twain......
Kolejna płyta, która nie wniosła kompletnie nic, a budzi jedynie usmiech zażenowania i politowania na twarzy. Robiona na kolanie, bez jakiegokolwiek wkładu pracy.
Na koniec pozwole sobie nie zgodzić się z Michałem, że to najgorsza płyta w karierze Bohlena, Mr Lonely i Club Troipicana są jeszcze gorsze. Album Daniela to sam plastik, ale Club Tropicana i takie utwory jak Forever czy Put Your Smile on Your Face to taki poziom infantylizmu, że nie da się tego znieść. Widziałem Twój post na Bohlenworld, widzisz, że jednak ludziom się to podoba. Wg mnie powinieneś sięgnąć po inne argumenty, np takie, iż Bohlen zaserwował nam kolejną płytę zmontowaną w tydzień, na której plagiat goni plagiat.