Na festiwal ostrzyłam sobie ząbki już od dawna, nie ma to jak powspominać piękną muzę z lat dzieciństwa..
Bynajmniej nie jestem fanką MT, ale mam do nich dużo sympatii, lubię wiele ich piosenek.

Moje spostrzeżenia. Ciekawa byłam, jak piosenkarze dadzą sobie radę na scenie po tylu latach.. poradzili sobie różnie. Pierwsi wykonawcy drętwi dość (publicznośc też), no i playback..

Zaskoczył mnie (pozytywnie) Limahl - fajnie zaśpiewał, a ponadto zastanawiałam się, jak to możliwe, że taki młody facet występuje na koncercie z muzyką z lat 80. To ile on miał wtedy lat? 15?

Nie mogę uwierzyć, że facetowi stuknęła 50tka - dałabym mu najwyżej 30.. heh..
Poza Limahlem wszyscy byli przeciętni..
I na koniec zapowiedziano MT i Thomasa Andersa. W sumie leciały zajawki programu w tv, ale jakoś do końca nie dowiedziałam się, kto będzie występował. No więc, zapowiedziano Andersa - miła niespodzianka!

Jak wspomniałam, nie jestem fanką MT, moje muzyczne rejony to zupełnie co innego, ale piosenki zespołu lubię, przynajmniej te, które znam.

Poza tym muza z lat 80 jest piękna, chyba się zgodzicie.

Tak więc zasiadłam sobie do oglądania Andersa, wielce zaciekawiona, jak też ów pan zabrzmi. Zaskoczył mnie świetnie widoczny (mimo obecności sztywnych "krawaciarzy") wielki entuzjazm publiki na jego widok. Myślę sobie "no, wreszcie ktoś ich rozruszał, już myślałam, że będą tak siedzieć jak mumie do końca".
![Dobre :] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
Zresztą Andersa chyba też to zaskoczyło, co było widac i słychać.
Kolejne spostrzeżenie. Pan Thomas Anders bardzo ładnie i bez śladu akcentu zasuwa po angielsku.

Przyjemnie się go słucha.
I jak na swój wiek - który zresztą sam zdradził

(w sumie nie taki znowu poważny) - dobrze wygląda. Nie wygląda na młodzieniaszka, jak Limahl, ale to nawet i lepiej, a wszak nie ma nic złego w tym, gdy można zawiesić oko na wokaliście. Miła dla oka prezencja piosenkarza jeszcze nikomu nie zaszkodziła.
No dobrze, wygląd wyglądem, ale przejdźmy do konkretów. Bardzo spodobał mi się występ Andersa (szkoda, że taki krótki - zbrodnia!), żadnego fałszowania, 'śpiewania' z playbacku, świetny kontakt z publicznością (Anders urodził się dla życia na scenie) i bardzo ładny, miły głos. No o tym to niby wiem, ale co innego słuchać dopracowanego, wyszlifowanego wokalu z płyty, a co innego w występie live, gdzie głos się łamie, dźwięk nie zawsze dobry, itd. Anders brzmi (przynajmniej dla mojego ucha) niemalże tak jak przed laty, z uciechą stwierdziłam, że nic nie stracił ze swojej wyjątkowo ładnej i przyjemnej barwy głosu. Mało którego wokalisty słucha sie z taką ogromną przyjemnością - większośc z niewiadomych przyczyn lubi 'tuningować' swoje brzmienie chrypką, wydzieraniem się itp.
Szkoda mi tylko, że TVN nie zrobił dluższej imprezy - nic by się nie stało, gdyby dać Andersowi do zaśpiewania chociaż te 8-10 piosenek, niechby nawet kosztem wywalenia którejś Samanty czy Sandry. Na pewno podniosłoby to poziom ogólny koncertu.
BTW, ja nie jestem w temacie: a czemu już obaj panowie z MT nie występują razem? Coś tak mi się zdaje, że około 2000 roku grano ich nowe piosenki.. czyżby zespół się rozpadł? Szkoda..