Przypatruje się tej ożywionej dyskusji i zadziwia mnie w niej jedno: Niektórzy z nas niczym nie różnią się od "zawodowych" polityków w programach takich jak np "Co z tą Polską", można sobie to wyobrazić - studio, jakiś mały stolik, a przy stoliku dyskusje, które z czasem - gdyby nie prowadzący - pewnie przekształciły by się w program o nazwie np "Wokół ringu".
A jak to wygląda z perspektywy publiczności ? Trochę śmiesznie, łagodnie rzecz ujmując. Są głosy racjonalne, ale są też zwyczajne pojedynki słowne, które niczemu nie służą prócz wzajemnemu utyskiwaniu i dokazywaniu. Ja wiem, to taka nasza narodowa przywara - moje musi być zawsze na wierzchu.
I co się dzieje ?
12-scie stron wątku postu z których 2/3 to cytaty wypowiedzi poprzedników oraz riposty na te cytaty i znów odbijanie piłki.
Tak powinno wyglądać forum ?
Ja myślałem że Dieter i Thomas mają nas łączyć, a okazuje się że w wielu przypadkach jest dokładnie na odwrót. Wypowiedziełm się tu raz (teraz dopiero czynię to po raz drugi) czy przez to mam się czuć gorszy albo mniej ważny ? Po co więc te Międzyforumowe Wojny Gwiezdne ? Nie wystarczy napisać własnego zdania i uszanować zdania innych ? Trzeba koniecznie udowadniać swoje racje i "błyszczeć" filozoficznymi ripostami nie mającymi kompletnie nic wspólnego z tematem postu?
Ja nie wymienię czyje "złote wypowiedzi" mam na myśli bo to przecież nie jest ważne kto, co dokładnie napisał. Bardziej chodzi mi o całokształ tego i wielu innych postów na tym forum. O to, jak to wyglada to z boku, z perspektywy publiczności..
Kochane Kolezanki, Drodzy Koledzy -
- apeluje o zakończenie tej dyskusji, a przynajmniej formy w jakiej się ona toczy !
Może będę teraz wyglądał jak jakiś przewodniczący samorządu klasowego w podstawówce, ale myślę że warto by ktoś wreszcie ten łańcuszek przerwał i skoro nikt się jak dotąd z taką propozycją nie pojawił - więc dobrze, niech będę to ja
Pozdrowienia dla Wszystkich
