System Creative 5.1 ~310W (subwoofer aktywny 130W). Zestaw jest podłączony do komputera, nie poprzez jedno wyjście stereo, lecz pod specjalne wyjścia do tego przystosowane.
Na tym słucham. I uwierz, jakby nie patrzeć, u Andrei się tych smaczków nie doszukasz, tyle tylko co zagra tam jakiś synth w tle, ale tylko po to, żeby nie została sama perkusja i bas. Ale pomijając to, dźwięk jest
kiepskiej jakości. Instrumentarium ma weselne brzmienie. Praca włożona w całość jest wysoce mała i tak, jest to wina Dietera, bowiem to on jest producentem całości (wyłączając 2 utwór). Jeo aranżował, czyli rozpisywał na instrumenty, problem w tym, że brzmienie ich jest po prostu bardzo kiepskie.
Arek. Ta kiepskość wcale, ale to wcale nie leży w kwestii subiektywnej. To czy całość Ci się podoba, czy nie, tak, ale Schwerelos jest obiektywnie kiepsko zrobiony. Jeśli oczekujecie konkretnych argumentów, przedstawiam je:
- ubogie aranżacje
- weselne brzmienie instrumentów
Jeżeli, ktoś gustuje w takim, a nie innym sposobie produkcji, opartym na w/w przeze mnie argumentach, płyta się mu spodoba.
Powiedzcie szczerze. Czy naprawdę, ale to naprawdę nie słyszycie różnicy między brzmieniem Andrei, a chociażby Petera ? Ok, Arek woli Andreę, to już ustaliliśmy, ale teraz chodzi mi o czysty obiektywizm - w które aranżację włożone zostało więcej pracy
Gdyby kogoś nie przekonały moje argumenty, dodaję jeszcze jeden:
KOMPRESJA
Prophet5 pisze:1. Kompresja. Dawniej realizowano tak płyty, że odstęp między najcichszym fragmentem a najgłośniejszym, w danym utworze, był względnie duży. Przy tym, najgłośniejszy peak utworu niekoniecznie dobijał (jak dziś) do bezwzględnego cyfrowego zera. Tak zwana wartość średnia RMS oscylowała w granicach -15... -14 dB. Zapewniało to swego rodzaju oddech nagraniu i niemęczący wielokrotny odsłuch. Jednak wyścig rozgłośni radiowych o "jak najlepsze brzmienie" (z założeń psychoakustycznych wynika, że głośniejsze odtworzenie wyda się odbiorcy lepsze), spowodował, iż realizatorzy zaczęli niemiłosiernie pompować nagrania, zwiększając ich RMS do -9 ... -4dB. Taki zapis pliku, w softwarowym edytorze, wygląda jak... parówka.

Dźwięk jest dynamiczny, agresywny, na pierwszy rzut oka (a raczej ucha) wydaje się atrakcyjniejszy, ale... szybciej męczy, nie ma przestrzeni, staje się bliższy, bez głębi i trudniej w nim umieścić tzw. smaczki, z jakich przecież słynęły realizacje Dietera.
Taki sposób produkcji, cechuje również panią Berg.
Pozdrawiam
Wielki Fan MichałT