tanathos pisze:nie jesteśmy ostatnio trochę zbyt surowi w ocenie Bohlena?
ciągle naiwnie wierzę że scenariusz nie jest aż tak czarny
Tu nie chodzi nawet o samego Bohlena. Lecz tego typu scenariusze w branży muzycznej, jeśli chodzi o produkcje komercyjne, są normą. Przypomnijmy sobie Milli Vanilli, Boney M.
(który teraz ma trzy różne składy, kursujące po Europie, a czwarty był w latach 80-tych), czy wszelkie panienki, jak Britney Spears, Rihanna, które same nie robią absolutnie nic, poza może śpiewaniem, do tego korygowanym przy zaawansowanej obróbce.
Niedawno rozmawiałem z jednym z bardziej znanych polskich producentów muzycznych z Warszawy. Wybaczcie, nie mogę podać nazwiska. Powiedział mi, że jego praca polega na tworzeniu "rybek", czyli takich nagrań demo z podkładem na brudno i dośpiewywanym wokalem, i oddawaniem tych nagrań wytwórni.
Lecz najciekawsze jest to, że gdy słyszy potem gotowy produkt, czyli nagranie, jakie na przykład pojawia się już w radiu, wyprodukowane przez sztab wynajętych przez wytwórnię ludzi, to często w ogóle on sam nie rozpoznaje, że to jego kompozycja.

Na tyle się to różni od tego, co dał wytwórni! Dopiero tantiemy z ZAIKS-u uwiarygodniają jego autorstwo.
Na płycie też jest napisane jego nazwisko! Właściwie, przy autorstwie muzyki, tylko jego. Tak to działa w szołbiznesie.
________
P.S.
Jeszcze coś. Ich Troje kilka utworów miało wyprodukowanych przez Axel'a Breitung'a, czyli tego, który także współpracował z Bohlenem, ale i DJ-em Bobo, jak i Silent Circle itd. Michał Wiśniewski w jednym z wywiadów się kiedyś wygadał, że za jeden utwór, Breitung bierze około
4 tys. Euro.
Myślicie, że Axel dla Bohlena robi za darmo? I pytanie, co on w ogóle tam robi, hę?
Cała różnica może być taka, że Wiśniewski załatwił to może korespondencyjnie, a Bohlen na miejscu. Chociaż i Michał jeździ często do Niemiec, nawet tam mieszkał, więc kto wie...
