Witam serdecznie,
Mam na imię Wioleta, Wiola, jak kto woli. Mam 26 lat. MT słucham teoretycznie od 1998r. przypadek? jest to rok w którym się zeszli. Lecz moja historia nie wyróżniająca się niczym szczególnym spośród większości zaczęła się od piosenki 'Cheri cheri lady', którą polsat w jakimś wakacyjnym programie puszczał od pon.-pt. Była to jakaś lista przebojów gdzie MT konkurowało o 1m-ce z piosenką Savage "Only you". Teledysk, piosenka oraz Thomas ze swoją nieziemską urodą tak mnie urzekły że codziennie zasiadałam przed tv i niemal całe wakacje słuchałam/oglądałam w kółko tą samą piosenkę. W końcu pokazałam video mamie. Ta stwierdziła iż zna zespół, był popularny w latach 80-tych itp. Nie zastanawiając się długo zakupiłam kasetę "Back for Good" stare kawałki w nowych aranżacjach. Ciekawość wzięła nade mną górę i zaczęłam szukać starych kaset. Były to jeszcze czasy gdzie internet mieli nieliczni i stare teledyski można było obejrzeć korzystając z internetu w kafejce internetowej. Regularnie nabywałam ich stare jak i nowe albumy, wliczając nowe single. Ba! nawet udało mi się zdobyć stare płyty analogowe z ich nagraniami w świetnym stanie.
Krach nastąpił w momencie gdy zespół się rozpadł. Coś pękło, coś się zmieniło, polała się łezka. Odkąd pamiętam chciałam choć raz pojść na ich koncert, w 1998r gdy mieli koncerty w Polsce miałam 14 lat i byłam wtedy jeszcze za młoda.
W międzyczasie pojawiały się nowe zespoły, nowe zainteresowania muzyczne, ale do MT zawsze czułam sentyment. Gdy z byłym chłopakiem poszłam kiedyś na dyskotekę w stylu lat 80 puścili "Cheri cheri lady" zapytał mnie czy znam ten zespół. Uśmiech pojawił się na mojej twarzy i od razu wróciły wspomnienia
Od ponad 2 lat jestem teraz z chłopakiem który pracuje w Niemczech w Koblenz, gdy się poznaliśmy od razu zapytałam jego i jego tatę o Thomasa czy w ogóle jeszcze pamiętają ten zespół i czy przypadkiem nie wiedzą gdzie mieszka (nie mam na myśli nachodzenia go w środku nocy bądź koczowania pod jego domem broń Boże)

tak z ciekawości zapytałam. Z sieci dowiedziałam się o Fan Day-u organizowanym w Koblenz bądź sąsiednich miastach. Wtedy rzuciła mi się w oczy wiadomość: Thomas Anders - Walentynkowy koncert w Katowicach. Stwierdziłam że takiej okazji nie przepuszczę! W radio Piekary którego namiętnie słuchają moi rodzice organizowany był konkurs, do wygrania bilety na koncert. Koczowałam chyba od 7-10h rano aż w końcu podali pytanie, nie zastanawiając się długo wykręciłam numer. Udało się! Dostałam podwójną wejściówkę. Pojechałyśmy na ten koncert z mamą, tam dowiedziałam się że Thomas odbedzie andrzejkową trasę i odwiedzi m.in. Kraków. Aż podskoczyłam ze szczęścia, stwierdziłam że co jak co, w Krakowie mieszkam i takiego koncertu to opuścić nie mogę!
Jest 26.11.Mam już bilety, wybieram się więc w ten czwartek na koncert

Jedyne czego mi brakuje do szczęścia to jakiegoś pamiątkowego zdjęcia z Thomasem, autografu i... obronienia pracy, którą bronie właśnie w czwartek w południe
