To fragment remixu, który rzekomo był wydany w 2003 na promocyjnym singlu. Aranżacja jest w zasadzie identyczna z tą, którą w 2004 użyto w Ein S.O.S. an den Himmel Olivera Lukasa.
Wszelkie informacje poszukiwane
Co się okazuje, jest jeszcze lepszy bajer Za wersją stoi prawdopodobnie Luis Rodriguez, co więcej - jest też alternatywna wersja TV Makes The Superstar.
Więcej na rosyjskim forum, jest tam też trochę na temat tych nagrań: http://www.modern-talking.ru/printthrea ... =590&pp=10
Nie da się ukryć, że to Luis Rodriguez ma tego "ducha", którego nie ma reszta producentów materiału dla Bohlena. Czasem wręcz uważam, że... Luis jest bardziej bohlenowski od samego Bohlena. Jeśli te powyższe wersje, co do autorstwa są prawdziwe, to tym bardziej nie rozumiem, dlaczego Dieter nie zdecydował się na dalszą współpracę z Luisem Rodriguezem, a wybrał, moim zdaniem, znacznie gorszych producentów.
Ja chyba wyłamię się, bo TVMTS znacznie bardziej podoba mi się w standardowej wersji. Ta jest fajna, ale jako taki właśnie dodatek.
Trochę dziwne nawet, że na różnych składankach zamieszcza się wciąż te same wersje mając do dyspozycji takie jak te, praktycznie gotowe, choć inaczej brzmiące. Wielkich problemów dla wytwórni by z tym raczej nie było, a poza tymi dość przypadkowymi, taki "debesof" znajdowałby nabywców także wśród tych, którzy wszystkie nagrania MT już znają.
ArCrack pisze:Ja chyba wyłamię się, bo TVMTS znacznie bardziej podoba mi się w standardowej wersji. Ta jest fajna, ale jako taki właśnie dodatek.
Trochę dziwne nawet, że na różnych składankach zamieszcza się wciąż te same wersje mając do dyspozycji takie jak te, praktycznie gotowe, choć inaczej brzmiące. Wielkich problemów dla wytwórni by z tym raczej nie było, a poza tymi dość przypadkowymi, taki "debesof" znajdowałby nabywców także wśród tych, którzy wszystkie nagrania MT już znają.
Ale wiesz co? Nie wiem, jak to określić, ale u Luisa czuć jakiś taki rodzaj melancholii, czegoś, co cały czas przypisywałem Dieterowi, a za co pokochałem twórczość Modern Talking i pochodnych. Jest tam ten "duch", jaki lubię, i jakiego bardzo mi brakuje w najnowszych produkcjach. A tymczasem okazuje się, że i w nowych on być może. O ile za nie weźmie się właśnie Rodriguez, a nie inny team producentcki. I tego mi właśnie brakuje...
No cóż, w moim odczuciu ten duch ulotnił się gdzieś w początkach lat 90-tych I cieszę się, że w późniejszym czasie Dieter decydował się powierzać aranżacje nagrań różnym innym ludziom, nie tylko wciąż jemu. Dla wielu ludzi na przykład "Alone" jest albumem niemal doskonałym, a dla mnie już niekoniecznie, właśnie z uwagi na pewną jednostajność, którą inni kochają
Choć akurat w przypadku Rockefellera nie rozumiem po co Dieter i Thorsten Brötzmann zamieniali tę aranżację na bardziej "ingridową"...
ArCrack pisze:No cóż, w moim odczuciu ten duch ulotnił się gdzieś w początkach lat 90-tych [...]
Tak, to już odtąd była równia pochyła. Piękne apogeum twórczości, to chyba rok 1989. Wiele płyt i pamiętny Sopot z Blue System oraz C.C.Catch. Specjalnie na niego zjechałem z wakacji, by móc obejrzeć w telewizji. Nikt z moich znajomych jeszcze nie miał magnetowidu.
Prophet5 pisze:Ale wiesz co? Nie wiem, jak to określić, ale u Luisa czuć jakiś taki rodzaj melancholii, czegoś, co cały czas przypisywałem Dieterowi, a za co pokochałem twórczość Modern Talking i pochodnych
Doskonale wiem o co Ci chodzi, też zawsze tak to czułem jeśli chodzi o MT. Jednym drobnym akcentem w utworze Luis potrafił sparwić że kawałek chwytał za serce. W TV Makes The Superstar na przykład dla mnie kluczową rolę odgywa ten cudowny motyw muzyczny w zwrotkach min. zaraz na początku po "you take the chance" (motyw) to be the one(motyw) . Takie niby nic ale własnie w szczegółach tkwi piękno. Następnie genialne przejście zaraz poi pierwszej zwrotce jak chórek kończy śpiewać - cudo. Ogólnie bardzo ze smakiem jest ta wersja wykonana. Luis mnie pozytywnie zaskoczył:)
PS. I powiedzcie mi dlaczego taka gitarka jak w tym kawałku nie mogła by być na "Universe". Jest o wiele fajniejsza od tej w oryginale!
"Osoba która używa więcej niż trzech pytajników lub wykrzykników w jednym zdaniu to osoba z zaburzeniami osobowości."
T. Prachett