Czekając na tramwaj linii numer 1 do M1 około godziny 14, zauważyłam mężczyznę, który siedział w restauracji tuż przy oknie (tam znajduje się Hotel Radisson) - naprzeciwko przystanku. Wyglądał bardzo znajomo.. Zapytałam córki czy ten mężczyzna nie wygląda znajomo i po chwili skojarzyłyśmy fakty, że to jest sam Thomas Anders we własnej osobie! Siedział tam sobie, z kimś rozmawiał. Patrzyłyśmy się przez dłuższą chwilę na niego i musiał to zauważyć, bo również na nas się patrzył (w sumie to nie sposób by nie zauważył, bo przyglądałyśmy się mu tak cały czas). Pomyślałyśmy w pierwszym momencie, że to nie powtarzalna okazja zrobienia sobie z Thomasem zdjęcia, porozmawiania i zdobycia autografu. Już w sumie biegłyśmy pod drzwi restauracji, ale po chwili namysł doszłyśmy jednak do wniosku, że skoro Thomas tam siedzi, odpoczywa przed koncertem, to nie będziemy mu przeszkadzać – on też jest zwykłym człowiekiem, który potrzebuje trochę spokoju.. Tym bardziej, że za niecałe 2 godziny miał być w MediaMarkt. Uśmiechnęłyśmy się do niego i raczej to zauważył, bo obserwował nas potem. Przyjechał tramwaj, wsiadłyśmy do niego i pognałyśmy szybko do Media Markt ustawić się w kolejce na spotkanie z Thomasem.
Zastanawiam się jak Wy zachowali byście się w takiej sytuacji??
Bo ja jadąc potem w tramwaju zastanawiałam się czy to nie był największy błąd, bo może być tak, że w Media nie uda się nam podejść do Thomasa..
