Strona 1 z 6

Nagrania tzw. "rybek"

: ndz maja 28, 2006 1:45
autor: Prophet5
Och, mieć tak dostęp do pełnych takich nagrań, jakie we fragmentach zostały ujawnione kiedyś w SAT1 "You Can Win If You Want" i "Like A Hurricane" w kilkusekundowej pigułce! :o

W potocznym języku z branży kompozytorów, nagrania takie nazywają się "rybkami". Często one powstają w domu do przysłowiowej "szuflady" i niekiedy w ogóle bez zamysłu o konkretnym wokaliście, czy wykonawcy.

Tak na marginesie, pamiętam reportaż, jak to Maryla Rodowicz przychodzi do Seweryna Krajewskiego i słucha takich "rybek". ;-) A zanim William Orbit został producentem płyty "Ray Of Light" Madonny, miał wszystkie takie dema, zupełnie jej jeszcze nie znając i nie przypuszczając, że będzie dla niej coś robił (dane z wywiadów).

Takie nagrania, sądzę, więcej powiedziałyby o tym, co przy realizacji nagrań należało do samego Dietera, a co do współproducentów. Tymczasem wsłuchuję się w tych kilka sekund i także w te bardziej "gitarowe", wcześniejsze opracowania (dziękuję Osobie, dzięki której było to możliwe! :!: )

Na początek, i na zupełnie gorąco, wniosek nasunął mi się jeden. Dieter nie opracowywał ze szczegółami aranżacyjnymi (i "smaczkami") swoich nagrań demo, ale kładł nacisk na melodię. I tak rzeczywiście mogło być również przy nagrywaniu utworów w studiu (zawsze się zastanawiałem, czy te śliczne szegóły z tła, jak chociażby w "Atlantis Is Calling", to jego realizacja). Dziś już raczej w to wątpię.

Na swoich propozycjach DB śpiewał natomiast (ładnie przy tym fałszując ;-)) do prostego podkładu, który można względnie prędko opracować (włączony automat perkusyjny plus barwa padu, jak w "Like A Hurricane", czy z patternowym pochodem basowym, bądź i gitarą w innych).

: ndz maja 28, 2006 2:49
autor: Pioetrek
(zawsze się zastanawiałem, czy te śliczne szegóły z tła, jak chociażby w "Atlantis Is Calling", to jego realizacja). Dziś już raczej w to wątpię.
Technicznie pewnie odpowiedzialny za uzyskanie takiego a nie innego efektu/szczegóły był ktoś inny (Luis lub ktoś z jego ekipy) ale mogło to być np. efektem poszukiwań Dietera, któremu coś tam jeszcze w tej melodii brakowało. Rzucał bardziej lub mniej konkretny pomysł a Luis pokazywał co można wycisnąć z tych maszyn.

Pozdrawiam

Piotrek

: ndz maja 28, 2006 11:51
autor: ArCrack
Z tych dem bardzo podoba mi się "You Can Win If You Want", ciekawie brzmi i fajnie byłoby tego posłuchać w całości :)

A wie ktoś może, co stało się z taśmą demo wystawioną na ebayu? Ktoś to kupił czy ebay ostatecznie ściągnął aukcję?

: ndz maja 28, 2006 14:20
autor: YaQb85
"You Can Win.." ma chyba nawet lekko inną melodię albo to Dieter tak fałszuje. Poza tym nie ma się czemu dziwić, dema zawsze odbiegają mniej lub bardziej od ostatecznego kształtu piosenki. Po drodze pojawiają się nowe pomysły.
Mam kilka dem Depeche Mode i także brzmią nieco śmiesznie w stosunku do finalnych wersji.

: wt cze 06, 2006 11:24
autor: Connor McLaoud
Tak czytam wasze posty dotyczące tajników produkcji i nasuwa mi się taka myśl:Tak hipotetycznie.:Jeśli Dieter kładł nacisk tylko na linię melodyczną a "smaczkami" w tle rządził Luis Roudrigez,a wiadomo że właśnie dżięki tym szczegółom ta muzyka jest taka a nie inna, może Dieter w latach 80-tych był marionetką w rękach Luisa.Może nie powinno się mówić "brzmienie Bohlena"tylko"brzmienie Roudrigeza"?

: wt cze 06, 2006 11:42
autor: Mateusz
Connor McLaoud pisze:wiadomo że właśnie dżięki tym szczegółom ta muzyka jest taka a nie inna
racja - szczegóły są najważniejsze, czasem tylko dzięki "szczególikom" podoba nam się jakiś utwór lub nie
Connor McLaoud pisze:Może nie powinno się mówić "brzmienie Bohlena"tylko"brzmienie Roudrigeza"?
Hmm..nie powiem...ciekawa teoria...

: wt cze 06, 2006 12:44
autor: Pioetrek
Luis miał na pewno duży wpływ na brzmienie tych kawałków ale nie przełożył tego na indywidualny sukces w innych projektach bez udziału Bohlena (owszem ma kilka b. dobrych kawałków, ale nie wytrzymują one porównania z tymi pod którymi jest podpisany wspólnie z Bohlenem). Więc moim zdaniem potrzebowali się spotkać bo inaczej żaden z nich tego by nie stworzył.

Pozdrawiam

Piotrek

: wt cze 06, 2006 13:32
autor: ArCrack
Dieter Bohlen pisze:Senor Luis Rodriguez. Specjalista od perkusji i wyjątkowo kiepskich kawałków na perkusję, podczas których nie można było zrozumieć co jest śpiewane, ponieważ było słychać tylko "bum, bum, bum". Za to te "bum, bum, bum" miało taką ogromną presję i rytm, że palce mimowolnie wystukiwały ten rytm.
Brzmienie było Luisa, ale dopiero Dieterowi udało się je uczłowieczyć ;). Chwała im za to 8)

: pt paź 06, 2006 1:54
autor: punky linsky
te śliczne tło w atlantis is calling musiał zrobić dieter bo sam pracował nad trzecim albumem

: pt paź 06, 2006 7:56
autor: ArCrack
Sam... w jakim sensie? :) Wiadomo, że od początku Modern Talking współpracował z Luisem na brzmieniem nagrań.

: pt paź 06, 2006 12:11
autor: Prophet5
Connor McLaoud pisze:[...] Jeśli Dieter kładł nacisk tylko na linię melodyczną a "smaczkami" w tle rządził Luis Roudrigez,a wiadomo że właśnie dżięki tym szczegółom ta muzyka jest taka a nie inna, może Dieter w latach 80-tych był marionetką w rękach Luisa.Może nie powinno się mówić "brzmienie Bohlena"tylko"brzmienie Roudrigeza"?
Zapewne przeglądaliście tę interesującą stronę o Bad Boys Blue, naszego forumowego kolegi:

http://www.badboysblue.eu/index_pl.html

Szczególnie polecam przeczytać wywiady. Z nich wyłania się szybko klarowny obraz. Dwójka holenderskich architektów postanowiła sobie stworzyć dochodowy projekt muzyczny. To oczywiście w wielkim uproszczeniu i wielkim skrócie. Lecz coś jest na rzeczy.

Jakie są tego konsekwencje? Otóż, istnieje nazwa zespołu, ale nie są to "przyjaciele z podwórka", którzy zawsze czuli miłość do muzyki i pragnęli mieć własny zespół, ale przez te wszystkie lata wykonawcy się zmieniali, gdyż najważniejszy był ów PROJEKT, pod tytułem Bad Boys Blue.

Wczytajcie się, proszę między wiersze wywiadów. Jaką siłę decyzyjną mieli panowie, których zdjęcia były na okładkach płyt, na plakatach z Bravo itp.?

Przecież to wszystko wyglądało, jak prawdziwa fabryka! Jedni chodzą codziennie na siódmą do zakładu przemysłowego, by stanąć przy tokarce, panowie z Bad Boys Blue, wchodzili do studia, a tam... dwudziestu klawiszowców (z których pewnie każdy walczył, by choć jedna jego nuta znalazła się na nagrywanej piosence).

Przejaskrawiłem całą sytuację, i choć piszę sarkastycznie, a BBB bardzo lubię, chcę przekazać metaforycznie mechanizm, jaki często zjawia się w showbiznesie. Dzisiaj, przy produkcji takiej choćby Britney Spears, pracuje sztab ludzi, których nazwiska nie zmieściłyby się na okładce nawet winylowej płyty. Jeden odpowiada za brzmienie bębnów, inny za brzmienie mostka lead, jeszcze inny za zwrotki, a kolejny za refren [albo za refren, to i trzech ;)]. Ta "tajemnica" była opisywana kiedyś w "Sound On Sound". Z Madonną jest identycznie!

I teraz pytanie. A może np. taki Modern Talking, to dokładnie taka sama fabryka dźwięku?

: pt paź 06, 2006 18:28
autor: ArCrack
No na pewnie nie taka sama, choćby dlatego, że Dieter nie zatrudniał nikogo do pisania tekstów, muzyki czy opieki nad projektem, a robił to sam. Zarządzał projektem, zatrudniając chór, gitarzystę, klawiszowca, współproducenta i kierował ich pracami nad piosenkami. Jeśli przyrównamy MT do fabryki, to Dieter był jej właścicielem, głównym projektantem i szefem zatrudniających niezbędnych pracowników. Tyle, że chyba w każdym wypadku takiego kogoś można znaleźć, bo na tym w końcu polega praca producenta ;)

: pt paź 06, 2006 18:48
autor: vader
ArCrack pisze:No na pewnie nie taka sama, choćby dlatego, że Dieter nie zatrudniał nikogo do pisania tekstów, muzyki czy opieki nad projektem, a robił to sam. Zarządzał projektem, zatrudniając chór, gitarzystę, klawiszowca, współproducenta i kierował ich pracami nad piosenkami. Jeśli przyrównamy MT do fabryki, to Dieter był jej właścicielem, głównym projektantem i szefem zatrudniających niezbędnych pracowników. Tyle, że chyba w każdym wypadku takiego kogoś można znaleźć, bo na tym w końcu polega praca producenta ;)
to juz wiem dlaczego bardziej lubie Dietera ( moja mama z reszta tez ) :lol:

: pt paź 06, 2006 19:32
autor: Prophet5
ArCrack pisze:No na pewnie nie taka sama, choćby dlatego, że Dieter nie zatrudniał nikogo do pisania tekstów, muzyki czy opieki nad projektem, a robił to sam. Zarządzał projektem, zatrudniając chór, gitarzystę, klawiszowca, współproducenta i kierował ich pracami nad piosenkami. Jeśli przyrównamy MT do fabryki, to Dieter był jej właścicielem, głównym projektantem i szefem zatrudniających niezbędnych pracowników. Tyle, że chyba w każdym wypadku takiego kogoś można znaleźć, bo na tym w końcu polega praca producenta ;)
No tak, tylko wiecie do czego w sumie zdążam i jakim tropem idę? Praktycznie karierę Dietera śledzę od samego jego początku, a pierwsze nagrania Modern Talking z lat osiemdziesiątych nagrywałem już sam na magnetofon.

Od początku było to wszystko przedstawiane jako "dwóch przyjaciół mających zespół i kochających muzykę". Dieter z talentem do kompozycji, Thomas z talentem śpiewania. Potem była C.C.Catch i ja, jako dzieciak, bez pamięci zakochany w pierwszej kobiecie mego życia. :oops: :roll:

Gdy usłyszałem te "słonie" pod zwrotkami "You Can Win If You Want", a później "smaczki" z "Atlantis Is Calling", myślałem że sięgam raju.

Teraz jestem stary koń, ale te reminiscencje z dzieciństwa mocno siedzą w mej sentymentalnej duszy. Jednak, niestety, obawiam się, że gdybym dziś mógł spytać się o te "słonie" i o te "smaczki" Dietera, on... nie wiedziałby o czym mówię :!: Nie wiedziałby, bo niekoniecznie od niego to zależało. :(

Chciałbym się bardzo mylić. I dlatego wciąż detyktywistycznie szukam...

: pt paź 06, 2006 19:44
autor: ArCrack
Wytwórnie istotnie traktują muzykę wyłącznie w kategoriach towaru, więc kreują wykonawców pop tak jak chcą, a publiczność kupuje ten wizerunek ;) Jednak w momencie gdy ktoś bardziej interesuje się danym wykonawcą zaczyna odkrywać, że nie wszystko wygląda tak różowo jak w teorii. Nic chyba na to nie poradzimy, takie już reguły rządzą tym przemysłem :)

: ndz paź 15, 2006 2:00
autor: YaQb85
Wiele zespolow pop jest na tej zasadzie "produkowanych". Najwazniejszy jest efekt koncowy. To ma ladnie wygladac i sie dobrze sprzedac i naprawde zdziwilbym sie gdyby MT, Dieter i jego podopieczni nie byli w ten sposob kreowani. Nie ma sie co oszukiwac MT od poczatku istnienia nastawione bylo na podboj list i mialo dotrzec do mas. Sami muzyke moga sobie tworzyc artysci niszowi albo jakies awangardowe grupy.