Plakietki, breloczki, emblematy...
Czyli całkiem oficjalna kontestacja swoich idoli
Rzeczy które były mi kiedyś cenne, zawsze starannie przechowuję. Jakiś czas temu pogrzebałem w tym swoim lamusie z dalekiej przeszłości i z lubością, a nawet nie małym biciem serca pochyliłem się nad moimi prawdziwymi reliktami made by Modern Talking. Plakietki, zwane też przypinkami. Absolutne oryginały z lat 80. Niemal każdą z nich nosiłem w klapie kurtki czy szkolnego chałatu. Z wyjątkiem tych, gdzie napis ozdobiono serduszkiem. To byłoby już przegięcie! Ale do kolekcji chętnie kupowałem każdy nowy wzór tych nierzadko tandetnych plakietek. Niemal z każdej odpadała "agrafka" i łatwo było zgubić cenny nabytek. To też i kilka zgubiłem, a pozostałe zabezpieczałem od razu przed premierowym przypięciem.
W formie sentymentalnej ciekawostki i wspomnienia lat 80, załączam dla Was skanik wszystkiego co mi z tych plakietek pozostało. Na samej górze można zauważyć trylogię: Modern Talking, Bad Boys Blue & Pet Shop Boys. Ten zestaw honorowałem najdłużej i najczęściej. Czyli jak mnie ktoś w tamtych czasach widział, to widział, że mam na sobie te trzy plakiety. Nie było lekko! Dla ejtisowych weteranów temat zapewne bliski i znajomy, a dla młodszych fanów niech posłuży za ciekawostkę z czasów kiedy Modern Talking święcili swoje premierowe triumfy.
Pozdrawiam!
Krisstoff



