FC - Modern Talking (1988) Świat Młodych... :)

Dyskusja wyłącznie na temat Modern Talking.
Awatar użytkownika
Krisstoff74
Posty: 30
Rejestracja: sob kwie 21, 2012 16:58
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

FC - Modern Talking (1988) Świat Młodych... :)

Post autor: Krisstoff74 »

Obrazek

W roku 1988 wciąż jeszcze nie mogłem się otrząsnąć po rozpadzie Modern Talking. Nie ja jeden jak się wkrótce okazało... Fani nie mieli już na co czekać. Nie ukazywały się kolejne albumy MT, a wszelkie media z dziką i bezmyślną radością (czyli złośliwością) egzaltowały się rozpadem duetu. Blue System i solowe albumy Thomasa Andersa nie były w stanie zastąpić tej niepowtarzalnej magii, jaką generowali obaj panowie, pracując razem. Wspomnianej magii nie zrozumie też ten, kto nie był prawdziwym entuzjastą nagrań Modernu.

Z mojej strony mogę powiedzieć, że w latach 80 bylem bezgranicznym fanem MUZYKI tego duetu. Zawsze miałem świadomość, ze są to kompozycje proste i klarowne, ale też zawsze stałem na straży dobrego imienia tych piosenek. Opinie laików głoszące, że wszystko to jest "na jedno kopyto", wprawiały mnie w młodzieńczą złość i jednocześnie spore zażenowanie tego typu "osądami". Nie chcę tu jednak opisywać co ja tam wtedy czułem i tak dalej. Każdy kto lubił wówczas Modern Talking, czuł coś swojego i zarazem po swojemu. Na tym przecież polega odbiór muzyki i zarazem sztuki którą tworzą dl nas artyści.

W wyniku sporej nostalgii i chęci zapełnienia wspomnianej luki po rozpadzie MT, wpadłem wtedy na pomysł, aby założyć tzw. fan club na łamach znanej wtedy chyba każdemu gazety Świat Młodych... Po przeszło 20 latach od tamtej chwili, postanowiłem dzisiaj odkurzyć Wam ten moment, tutaj na łamach forum Modern Talking.pl. Czynię to również ze względu na pewien cień nadziei, że może odezwie się ktoś, kto wtedy utrzymywał ze mną korespondencję? Pamiętam jak dzisiaj, kiedy listonosz wręczył mi do rąk, worek z listami! Pionierskie czasy. Nie było przecież internetu... Naliczyłem wtedy dobrze ponad 150 listów!

Z siedemdziesięcioma osobami utrzymywałem regularny, listowny kontakt. Każdą wolną chwile spędzałem na odręcznym przepisywaniu z bravo tekstów piosenek MT i wielu innych tym podobnych kwestiach. W tamtym czasie, komunistycznej szarości i niezwykle skąpych kanałów informacyjnych, wszystko co można było przechwycić z zachodniej prasy, stanowiło posmak luksusu i czegoś nadzwyczajnego. Cieszył mnie fakt, ze przynoszę radość innym i oczywiście sobie samemu również. To była ekscytująca misja dla młodego człowieka.

Jedno jest pewne. Z mojej strony był to rok szczerej, charytatywnej pracy w imię idei, w imię muzyki Modern Talking. Czas ten traktuję dzisiaj bardzo ciepło i po latach chętnie wracam wspomnieniami do tamtego szalonego i odrobinę utopijnego pomysłu.
Pierwsza miłość była powodem zakończenia tego przedsięwzięcia. Skończyłem pisać listy o Modern Talking, a rozpocząłem kaligrafię listów miłosnych. Innymi słowy stałem się Ready For Romance, a nawet Romantic Warrior... :)
Serdecznie Wszystkich pozdrawiam i załączam do wglądu oryginalny wycinek ze Świata Młodych. Było to 1 października, 1988 roku. Adres oczywiście nieaktualny już od wielu lat. Może to ktoś z Was okaże się jedną z tych 70 osób, które przez 12 miesięcy regularne wymieniały ze mną korespondencję o Modern Talking...?

Krzysiek


Obrazek

Obrazek

ps. Powyższy wpis jest w zasadzie powtórką mojego tekstu, zamieszczoną pierwotnie na forum Klub80 13 listopada, 2008 roku. http://www.klub80.pl/forum/viewtopic.ph ... 4564#p4564
Obrazek Obrazek
Awatar użytkownika
venturak
Posty: 562
Rejestracja: wt gru 26, 2006 12:07
Lokalizacja: Gůrny Ślůnsk

Re: FC - Modern Talking (1988) Świat Młodych... :)

Post autor: venturak »

ładnie to opisałeś ;)
Бяла нощ, бяла луна, две тела, сенки от рая
Awatar użytkownika
atlantyda ;o)
Członek TAFC Polska
Posty: 3511
Rejestracja: czw paź 27, 2005 22:23
Lokalizacja: Mysłowice

Re: FC - Modern Talking (1988) Świat Młodych... :)

Post autor: atlantyda ;o) »

Dzisiejsza młodzież nie wyobraża sobie chyba jak kiedyś można było żyć bez internetu i jak w ogóle ludzie jednego zespołu się odnajdywali,utrzymywali znajomość,wymieniali nagraniami ,zdjęciami,plakatami.
Niestety nie natrafiłam wtedy na ten wpis,tak że na pewno nie należałam do Twego Fan Clubu Krisstoff.
Idea założenia w tamtych czasach Fan Clubu MT-przepiękna. Sama jestem ciekawa czy odnajdą się tu na Forum Twoi dawni znajomi fanclubowicze :) .
Awatar użytkownika
Gasolina91
Posty: 2858
Rejestracja: czw lis 13, 2008 19:19
Lokalizacja: Ruda Śląska

Re: FC - Modern Talking (1988) Świat Młodych... :)

Post autor: Gasolina91 »

atlantyda ;o) pisze:Dzisiejsza młodzież nie wyobraża sobie chyba jak kiedyś można było żyć bez internetu i jak w ogóle ludzie jednego zespołu się odnajdywali,utrzymywali znajomość,wymieniali nagraniami ,zdjęciami,plakatami.
Oj Agnieszko, ja dobrze wiem co to znaczy.
Pamiętam jak w podstawówce czekałam na lekcje informatyki aby móc "dobrać" się wyszukiwarki internetowej. Z jakim zapałem wpisywałam: Modern Talking... i czytałam, oglądałam zdjęcia i dowiadywałam się nowych rzeczy o moich idolach, kolejne podejścia na następnych lekcjach. Nie miałam wtedy w domu internetu, ciężko było przetrwać tydzień. Do dnia dzisiejszego mam segregator z tekstami piosenek i zdjęciami które sobie w szkole drukowałam a co za tym idzie, stałam się wśród rówieśników dziwną dziewczyną (bo jak przecież można słuchać takiego czegoś jak Modern Talking :roll: ). Niektórzy w ogóle chyba nie wiedzieli co to za zespół. Ciężko mi było przez końcówkę podstawówki a w gimnazjum to już w ogóle przetrwanie w szkole było dla mnie wielkim wyczynem.
Przez internet nawiązałam kontakt z dziewczyną, która też lubiła MT. Pisałyśmy listy i wymieniałyśmy się info o Dieterze i Thomasie. Potem już nie odpisywała na moje listy...
Ale z uśmiechem wspominam tamte czasy :wink:
Point Of No Return
Awatar użytkownika
Didi&Thomas
Posty: 516
Rejestracja: pt sie 22, 2008 22:57
Lokalizacja: Boguszów-Gorce

Re: FC - Modern Talking (1988) Świat Młodych... :)

Post autor: Didi&Thomas »

Żałuje, że nie czytywałem w tamtych czasach "Świata Młodych" a "Panoramę" bo pewnie do takiego FC bym się zapisał. Wileu było wtedy takich którzy otwarcie nie przynawali się do MT bo było to wtedy odbierane przez rówieśników jako obciach. Pamiętem ile gorzkich chwil sam z tego tytułu w szkole przeżyłem ale w ich obronie walczyłem jak lew - może dlatego że jestem zodiakalnym lwem ? 8) Nie miałem więc specjalnie z kim się podzielić swoją pasją do MT, wymienić się wrażeniami czy po prostu poznać kogoś podobnego w tej kwestii do mnie. Tak jak napisałeś nie było wtedy internetu (dzisiaj młodym może się to wydawać nie do pomyślenia) ale tym bardziej muzyka MT była prawidzwią magią - w ówczesnej Polsce "królowali" Alicja Majewska, Zdzisława Sośnicka czy Zbigniew Wodecki :wink: Na tym tle MT było jak Pewex wobec sklepu GS-u :lol Echh...przez ten Twój post Krisstoff tylko się rozrzewniłem publicznie 8)
"Don`t let me down, take my hand
Now and forever, be my friend...
"
Awatar użytkownika
atlantyda ;o)
Członek TAFC Polska
Posty: 3511
Rejestracja: czw paź 27, 2005 22:23
Lokalizacja: Mysłowice

Re: FC - Modern Talking (1988) Świat Młodych... :)

Post autor: atlantyda ;o) »

Gasolina91 pisze: Oj Agnieszko, ja dobrze wiem co to znaczy.
Pamiętam jak w podstawówce czekałam na lekcje informatyki aby móc "dobrać" się wyszukiwarki internetowej.
A ja właśnie mówię o tym,że w latach 80 tych nie było takiego cuda jak INTERNET ;) .Biegało się wtedy od kiosku do kiosku czy supersamu ("Społem") i przeglądało gazety czy jest coś o MT (czy potem Thomasie czy Dieterze solo),czy jest jakiś plakat jakakolwiek najmniejsza wzmianka.
Takie gazety jak MM (Magazyn Muzyczny),Zarzewie,Dziennik Ludowy,Panorama,Zielony Sztandar czy wspomniany Świat Młodych wtedy były dla "Nas" na miarę niemieckiego BRAVO,Popcornu czy PopRocky ;). Eh..... były to czasy,ale ja podobnie jak Ty
Gasolina91 pisze:...z uśmiechem wspominam tamte czasy :wink:
Awatar użytkownika
michal.czeslaw
Posty: 733
Rejestracja: czw kwie 29, 2010 17:50
Lokalizacja: Leszno-Berlin

Re: FC - Modern Talking (1988) Świat Młodych... :)

Post autor: michal.czeslaw »

Oj,nostalgia mnie dopadła pod wpływem Waszych postów.Miło powspominać.Pamiętam jak nagrywałam na kasety przeboje moich idoli.Jak wyczekiwałam nowych piosenek i na okrągło je puszczałam.Miodowy głos Thomasa rozbrzmiewał na maksa w moim domu i nie tylko.Pamiętam wakacje w Dziwnowie,gdzie w każdej budce królowali MT.Nie miałam wtedy możliwości zdobyć ich płyty.Teraz jest zupełnie inaczej,ale zamiłowanie do słuchania Thomasa(zwłaszcza pierwszych albumów)nie opuściło mnie do dzisiaj.Po pierwszym rozpadzie zespołu poczułam ogromną pustkę i żal.I nic mi tej pustki nie wypełniło do czasu reaktywacji zespołu.To było wielkie święto!Muzyka,którą tworzyli wydawała mi się dojrzalsza,sporo się różniła od wcześniejszych albumów.I znów można było posłuchać wspaniałej muzy w wykonaniu ulubionego wokalisty.Ale wszystko co dobre, szybko się kończy.Pozostało nam śledzenie poczynań Thomasa i Dietera osobno.Thomas do dzisiaj jest moim ulubionym wykonawcą i pewnie już tak pozostanie.Jego barwa głosu jest wyjątkowa i obojętnie co zaśpiewa,to mi się podoba.Dobrze,że 26 już niedaleko,a Szczecin w miarę blisko i będę kolejny raz podziwiać Thomasa na żywo,co w latach 80 było niemożliwe!
Awatar użytkownika
Krisstoff74
Posty: 30
Rejestracja: sob kwie 21, 2012 16:58
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: FC - Modern Talking (1988) Świat Młodych... :)

Post autor: Krisstoff74 »

Sympatycznie się Wszyscy odnieśliście i to jest już dla mnie wielka sprawa. Tym bardziej, że dokładnie te emocje o których napisaliście, towarzyszyły mi w tamtym czasie w sposób nieomal identyczny jak u Was... :wink:

W odnalezienie kogokolwiek z tych 70 korespondentów, mocno wątpię. Zapewne byli entuzjastami w tamtym czasie, ale teraz mogli pójść inną drogą. Nie każdy ze starej gwardii fanów ma w sobie na tyle pozytywnych wibracji, aby siedzieć dzisiaj na profilowym portalu. Ludzie wolą płytkie pitu, pitu pokroju NK. Oczywiście nie ma w tym nic złego, ale... Mniejsza z tym.

Warto jednak dodać, że kiedy listownie ogłosiłem wtedy koniec swojego FC, znalazł się jeden uparty fan z krwi i kości, który nadal pisał. Rezultat? Jesteśmy dzisiaj przyjaciółmi od 1988 roku. I nadal każde z naszych spotkań, pełne jest MUZYKI, winyli, kompaktów, kaset magnetofonowych i generalnie wszystkiego, co ma związek z słuchaną przez nas, rozmaitą muzyką. Bo nie samym Modern Talking człowiek żyje! Czas idzie do przodu, ale ta przyjaźń nic się nie zmienia. Wręcz zyskuje na sile i zaangażowaniu. To wielki skarb i niezwykle majętny "spadek" po tamtym fan-clubie.

A póki co czekamy... Mój wątek ma dopiero 1 dzień. Może jednak z czasem trafi się ktoś, kto miał coś wspólnego z FC - Modern Talking (1988) Świat Młodych
Obrazek
Obrazek Obrazek
Marcin87
Posty: 658
Rejestracja: śr lis 24, 2010 13:01
Lokalizacja: Ostrów Wielkopolski

Re: FC - Modern Talking (1988) Świat Młodych... :)

Post autor: Marcin87 »

Ja niestety nie miałem tej możliwości w latach 80. (byłem za młody) cieszyć się wszystkim co było związane z Modern Talking :( Strasznie Wam zazdroszczę, że mogliście to wszystko przeżyć w tamtym czasie. Ja tak na poważnie zainteresowałem się zespołem dopiero w 2009 roku i wcześniejszy czas bez Modern Talking uznaję za muzycznie zmarnowany. Macie mnóstwo wspaniałych wspomnień z tamtych lat.
Obrazek
Awatar użytkownika
MTalkingusia28
Posty: 616
Rejestracja: wt gru 01, 2009 0:54
Lokalizacja: Małopolska

Re: FC - Modern Talking (1988) Świat Młodych... :)

Post autor: MTalkingusia28 »

Szkoda, że ja podobnie jak mój przedmówca nie mogłam cieszyś się muzyką tego wspaniałego zespołu od samego początku ich istnienia, bo w `88 miałam 7 lat i byłam zbyt mała, żeby się poznać na muzyce. Radio zawsze u nas było ale nigdy nie zwracałam uwagi na to co leciało w radio. Poznałam Modern Talking i poznałam smak naprawdę wartościowej muzyki dopiero po ich reaktywacji w `98 r. ale lepiej późno niż wcale, bo Modern Talking to wartościowy zespół i grali naprawdę świetną muzykę. Naprawdę warto kochać ten zespół. Ja uwielbiam słodki głos Thomasa i prawdopodobnie zawsze będę. Wolałabym, aby to moje uwielbienie do tego wspaniałego wokalisty trwało wiecznie i nigdy nie zanikło. :wink: Jego głos towarzyszy mi codziennie czy to w jego solówkach czy w piosenkach Modern Talking.
Podoba mi się jak piszecie, że Thomas ma miodowy głos. :) Ja zawsze mówiłam, że ma miodowo karmelowy i tak pisałam w swoich zeszytach dawniej. Zresztą do dziś tak twierdzę. 8)

Bardzo miło mi się czytało co napisałeś Krisstoff74 :wink: Musiały to być naprawdę bardzo przyjemne czasy ze wspaniałą muzyką na czele. Szkoda, że ja nie mogłam tego przeżywać w latach 80. co wielu z Was. Bardzo bardzo Wam zazdroszczę. :wink:
Modern Talking - The Ultimate Best Of - The Story Of Success * Modern Talking - Magic Talented *

ANDERS / FAHRENKROG * ARMY OF LOVE * HIT OR A MISS * GIGOLO * SUMMER OF LOVE * NO MORE TEARS ON THE DANCEFLOOR


POZDROWIENIA OD MTALKINGUSI28
Awatar użytkownika
Krisstoff74
Posty: 30
Rejestracja: sob kwie 21, 2012 16:58
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: FC - Modern Talking (1988) Świat Młodych... :)

Post autor: Krisstoff74 »

Re: MTalkingusia28

Nic się nie przejmuj... Ja miałem wtedy lat 14. Warto dodać jako ciekawostkę, że jestem rocznik 1974. Muzyka ma ten przywilej, że pozostaje utrwalona na płytach. Można więc wracać do oryginalnych nagrań. Wobec tego nie ma sensu ze zbytnią przesadą żałować, że nie doświadczyło się tego czy innego na bieżąco. Miałaś za to inny przywilej. Poznałeś Modern Talking W SWOIM CZASIE... :)

Pamiętam jak w roku 1985 zaczęło się u mnie to wszystko. Usłyszałem u kolegi kasetę nagraną przez jego szwagra (miał dużo starszą, zamężną już siostrę) na której było mnóstwo bieżących hitów, ale 4 z nich zwaliły mnie z nóg. Wrażenie jakiego wtedy doznałem było jednym z tych przeżyć, których nigdy się nie zapomina. Tymi czterema kawałkami były: You're My Heart, You're My Soul, You Can Win If You Want, Lucky Guy oraz One In A Million. Kaseta była nieopisana w wyniku czego nastąpiła potyczka słowna. Kolega usiłował mi wmówić, że wykonuje to zespół (cytuję dosłownie) Model Tokins, natomiast ja utrzymywałem, że sądząc po głosie, musi to być Eurythmics. Barwa głosu Annie Lennox i Thomasa Andersa ma pewien wspólny koloryt po dzień dzisiejszy. Słyszałem to podobieństwo już wtedy, jako 11 latek i słyszę je nadal, mając lat 38... Po latach z wielkim przejęciem wysłuchałem "jurytmiksowego" Sweet Dreams, które maestro Anders zarejestrował w roku 2006 na swej genialnej płycie "Songs Forever". Z wyżej opisanego powodu, uśmiechnąłem się wtedy sam do siebie... :)

Po tym jak poznałem wymienione 4 kawałki, szybko się okazało, że jednak to kolega miał rację. To był Modern Talking. Nowy fenomen muzyczny nie tylko lat 80, ale całej współczesnej pop-kultury. Przepadłem. Na żadną kolejną płytę jakiegokolwiek innego wykonawcy, nie czekałem z tak wielkim przejęciem ani przedtem, ani potem. Choć czas biegł i z początkiem lat 90 odszedłem całkowicie od muzyki tanecznej na rzecz klimatów pokroju The Cure, poznając dziesiątki genialnych wręcz płyt, które poruszyły mnie nieporównanie głębiej od twórczości MT, to jednak przepadło już nieodwracalnie podniecenie jakie towarzyszyło podczas oczekiwania na kolejny album Modern Talking w latach 80. 1985-1987. Fantastyczny czas błogiej fascynacji muzyką tego duetu. Bez wnikania w szczegóły i zbyteczne dodatki. Bezgraniczne uwielbienie dla ich muzyki i wszechobecny, plakatowy kult ich wizerunku. I nie chodziło o to, że Thomas był cudny, a Dieter sympatyczny. Ten rodzaj upatrywania był zarezerwowany dla płci pięknej. Dla mnie Modern Talking był objawieniem muzycznym i przede wszystkim muzycznym. Fakt, że oni sami, generowali swoim wizerunkiem równie urzekający nastrój jest oczywiście bezsprzeczny i też w jakimś rozsądnym stopniu uległem urokowi tego ich image, ale podkreślam raz jeszcze - Nie powiesiłbym ani pół plakatu jakichś tam dwóch chłoptasi, gdyby sobie czymś na to nie zasłużyli. A zasłużyli sobie tym, co mogłem usłyszeć z płyt i kaset opatrzonych pełnym magii szyldem Modern Talking.

Kompletnej palety towarzyszących mi wtedy emocji, nie jestem w stanie oddać w krótkim wpisie na forum. Musiałbym zapewne popełnić jakiś obszerny pamiętnik fana. Natomiast napisałem o tym wszystkim po to, aby przybliżyć Wam powód powstania korespondencyjnego FC Modern Talking w roku 1988. Z ponad 150 listów jakie otrzymałem, z miejsca podziękowałem oślim tekstom pokroju "ach, jacy oni śliczni" - interesował mnie wyłącznie kontakt z tymi fanami, którzy podobnie jak ja, byli zafascynowani ich muzyką. I znalazło się takich aż 70 osób. Był to dla mnie piękny i niezapomniany czas.

Nadal żywego wspomnienia tamtych pionierskich lat nie zniszczył nawet koszmarny come back MT w roku 1998. Sprofanowane do granic możliwości "nowe wersje " klasycznych hitów były dla mnie ciosem prosto w serce. Obroniły się tylko dwie z nich. "Angie's Heart'98" oraz "You're My Heart'98" (Classic Mix), zamieszczony o zgrozo nie na płycie "Back For Good", tylko jako bonus remix na maxi singlu. Ale rok 1998 to już inna bajka i w tym wątku nie chciałbym z przesadą uciekać się do tego incydentu. Dodam tylko, że w moim odczuciu w 1998 Bohlen zrobił swoim starym fanom mniej więcej to samo, co George Lucas, który postanowił nakręcić pierwsze 3 części Gwiezdnych Wojen. Obaj mieli jeden cel. Dotrzeć do współczesnych nastolatków. Okładki albumów zdziadziały do bólu, a muzyka stała się pozbawioną brzmienia MT, super kalką dominujących stylów tanecznych. Prawdziwy fan musiał cierpieć. No i cierpiałem, choć oczywiście mam wszystkie płyty MT wydane od roku 1998, ale tylko dlatego, że moja nadzieja nie ustawała do samego końca. Niestety tylko jeden raz poczułem pełną satysfakcję. W chwili kiedy ukazał się najlepszy jak dla mnie singiel MT z lat 1998-2003. Mowa o "Juliet". Nie było to co prawda brzmienie MT, ale w końcu usłyszałem dojrzały kawałek tanecznego popu dla myślących i oczekujących czegoś więcej słuchaczy. Ale wróćmy z 1998 do 1988. Czekamy na pojawienie się moich dawnych korespondentów... :wink:
Obrazek Obrazek
Awatar użytkownika
MTalkingusia28
Posty: 616
Rejestracja: wt gru 01, 2009 0:54
Lokalizacja: Małopolska

Re: FC - Modern Talking (1988) Świat Młodych... :)

Post autor: MTalkingusia28 »

No widzisz. :wink: Ty byłeś już nastolatkiem, więc już miałeś pojęcie o zespołach i o muzyce, nie to co ja. :) Ja jestem z 1981r. i bardzo się cieszę, że pokochałam właśnie Modern Talking, a nie jakiś zupełnie inny zespół.
A Sweet Dreams to Thomas rzeczywiście świetnie przerobił. Mam Songs Forever i podobają mi się wszystkie przeróbki z tego albumu. Thomas ma taki głos, że choćby nie wiem co zaśpiewał to zawsze mi się spodoba. :) Poza tym wolę wersję Thomasa w Sweet Dreams niż Eurythmics, ale nie ze względu na moją miłość do Thomasa tylko ze względu na jego cudowną barwę głosu. On ma taki głos, że każda piosenka nawet ta nielubiana przeze mnie mi się wtedy podoba.
Ja też nie nie zbierałabym wycinków i nie kupowała płyt Modern Talking, gdyby sobie nie zasłużyli. Obaj w Modern Talking zrobili kawał świetnej roboty i za to im będę wdzięczna do końca życia. Modern Talking zasługuje na uznanie i na słuchanie ich wspaniałych hitów, choć jak Ty nie sądzę, żeby te piosenki przerobione na Back For Good brzmiały jakoś bardzo źle. Twierdzę tak być może dlatego, że nie byłam z ich muzyką od samego początku ich zaistnienia na rynku muzycznym, ale gdy dowiedziałam się z TV tytuł płyty, kupiłam ją łącznie z singlem dołączonym wtedy do albumu na kasecie i byłam wprost zachwycona ta płytą. Słuchałam jej codziennie. Tak bardzo mi się podobały te piosenki. Najpierw kupowałam kasety, ale w 2002 zaczęłam kupować płyty. Też mam wszystkie te późniejsze płyty, te starsze też oprócz 5 i 6 albumu. A singiel dołączony do kasety to oczywiście You`re My Heart, You`re My Soul i właśnie Classic Mix o którym piszesz, spodobało mi się najbardziej. Drugi remix, który mi się podobał to był ten rapowy ze Singieltonem. :wink:
W `98r. był taki miesięcznik Fan Magazyn i tam czytałam oferty sprzedaży wycinków od różnych ludzi. Tych ofert było całe mnóstwo. Znalazłam tylko jedną osobę, która miała dużo wycinków z Modern Talking i do niej napisałam. Ona mi przysłała cały cennik i wszystko od niej kupiłam. Byłam wprost zachwycona tymi wycinkami i 2 plakatami. :)
A Juliet to jedyna piosenka po comebacku, której nie cierpię. Wokal Thomasa jakiś dziwnie przetworzony jest no i za dużo falsetu. W ogóle mi ta piosenka nie przypadła do gustu. Z początku próbowałam sie do niej jakoś przekonać, ale skutek był całkiem odwrotny. Do dziś tej piosenki nie lubię i omijam ją słuchając albumu Victory. Cały album jest fantastyczny tylko ta piosenka tu jakoś nie pasuje. Wszystkie albumy po `98 mi się bardzo podobają. :wink: Te starsze też są fantastyczne.

A te kubki są zabójczo cudowne. :P Fantastyczne.
Modern Talking - The Ultimate Best Of - The Story Of Success * Modern Talking - Magic Talented *

ANDERS / FAHRENKROG * ARMY OF LOVE * HIT OR A MISS * GIGOLO * SUMMER OF LOVE * NO MORE TEARS ON THE DANCEFLOOR


POZDROWIENIA OD MTALKINGUSI28
Awatar użytkownika
edmund1974
Członek TAFC Polska
Posty: 663
Rejestracja: czw lis 23, 2006 15:19
Lokalizacja: Jelcz-Laskowice k. Wroclawia

Re: FC - Modern Talking (1988) Świat Młodych... :)

Post autor: edmund1974 »

Krisstoff74 pisze:
Nadal żywego wspomnienia tamtych pionierskich lat nie zniszczył nawet koszmarny come back MT w roku 1998. Sprofanowane do granic możliwości "nowe wersje " klasycznych hitów były dla mnie ciosem prosto w serce. Obroniły się tylko dwie z nich. "Angie's Heart'98" oraz "You're My Heart'98" (Classic Mix), zamieszczony o zgrozo nie na płycie "Back For Good", tylko jako bonus remix na maxi singlu.
Witam.
Zgadzam się z tym, że te "nowe" wersje starych przebojów MT były delikatnie mówiąc kiepskie. Mnie z tych przerobionych wersji podobają się jedynie trzy utwory, których aranżacje zostały nagrane całkowicie od nowa czyli: "Give Me Peace On Earth", "Lady Lai" oraz "Angie's Heart". Oprócz tego jeszcze wersja "You're My Heart'98 (Classic Mix)" umieszczona na maxisinglu o tym samym tytule. Pozostałe "przeróbki" na albumie "Back For Good" pominę milczeniem.

Krisstoff74 pisze: Nadal żywego wspomnienia tamtych pionierskich lat nie zniszczył nawet koszmarny come back MT w roku 1998. ... Prawdziwy fan musiał cierpieć.
W tej kwestii mam zgoła odmienne zdanie. Ja z reaktywacji Modern Talking cieszyłem się jak dziecko. Byłem z tego faktu ogromnie szczęśliwy. Po pierwszym rozpadzie mojego ukochanego zespołu ani przez chwilę nie traciłem nadziei, że dopóki Thomas i Dieter żyją to istnieje jakaś szansa na to, że kiedyś się pogodzą i reaktywują MT. W 1998 roku moje marzenie się ziściło. W 1998 roku byłem "prawdziwym" fanem (nadal nim jestem) a nie cierpiałem lecz wprost przeciwnie byłem w euforii, gdy w jakimś niemieckim programie (które to programy w tamtym czasie oglądałem namiętnie) usłyszałem, że Thomas i Dieter ogłosili, iż Modern Talking zostanie przywrócone do życia!!

Uczciwie przyznaję, że zdecydowanie bardziej podoba mi się muzyka MT nagrana w latach '80-tych. Tamta muzyka miała swoją duszę, swój niepowtarzalny klimat. Muzyka MT po 1998 już tej duszy i niepowtarzalności nie posiada. Bohlen w latach 80 był twórcą, który wyznaczał trendy w muzyce rozrywkowej. W latach 90-tych i później był już tylko "kopistą" stylów, które aktualnie znajdowały się na listach przebojów. Mimo to z niecierpliwością czekałem na każdy nowy album MT wydany po reaktywacji. I na tych nowych płytach znajduje się mnóstwo piosenek, które uwielbiam i do których z chęcią powracam, choć jak już wspomniałem do piosenek MT z lat 80-tych jest im ogromnie daleko...


Teraz z innej beczki. W moich młodzieńczych latach kupowałem każdy numer gazety "Świat Młodych". Bardzo lubiłem komiks zamieszczany w odcinkach na ostatniej stronie, ale również ciekawostki i zdjęcia o gwiazdach muzyki zza żelaznej kurtyny w tym o moim ukochanym Modern Talking. Niestety nie zwróciłem wówczas uwagi na Twój fanclub MT anonsowany na łamach tej gazety. Pewnie przeoczyłem to. Pamiętam natomiast, że przez pewien krótki czas korespondowałem z pewnym fanclubem MT mieszczącym się na Dolnym Śląsku w Głuszycy. Fanclub nosił nazwę "Korespondencyjny Fan-Club Modern Talking Romantic Warriors" a prowadziła go pewna Agnieszka. Po dwóch czy trzech listach nasz kontakt definitywnie się urwał.

Przez 3 lata (1999-2001) byłem członkiem oficjalnego Fanclubu Modern Talking mieszczącego się w Niemczech w miejscowości Hoehr-Grenzhausen. Składka członkowska w tym klubie wynosiła 25 DM rocznie. W zamian każdy członek fanclubu otrzymywał 3-4 razy w roku newsletter, kartę z autografami Dietera i Thomasa, kartę urodzinową z autografami oraz coś fantastycznego a mianowicie fanclubową płytę CD z niepublikowanym wersjami piosenek MT lub Thomasa:

http://www.moderntalking.pl/mt/index.php?strona=fc.htm

Do dziś te płyty należą do moich największych rarytasów kolekcjonerskich muzy Bohlen/Anders. Niestety fanclub ogłosił pod koniec 2001 roku zakończenie swej działalności...

Pozdrawiam
You Can Win, If You Want.
Awatar użytkownika
Krisstoff74
Posty: 30
Rejestracja: sob kwie 21, 2012 16:58
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: FC - Modern Talking (1988) Świat Młodych... :)

Post autor: Krisstoff74 »

Re: edmund1974

Spieszę z wyjaśnieniem. Sama okoliczność powrotu MT w 1998 roku i dla mnie była bardzo pozytywnym akcentem. Wiązałem z tym sporo nadziei na kolejne, równie przełomowe albumy jak te, zrealizowane w latach faktycznej świetności duetu (1984-1987). Pisząc o "cierpiących fanach", miałem na uwadze wyłącznie zaproponowane na Back For Good, nowe wersje. Ich jedyną siłą było to, że na tamten moment stanowiły już klasykę, a jak wiadomo, klasyka broni się nawet z gitarą przy ognisku. I takie też MT zaproponowali te swoje nowe wersje. Na boomboxa do ogniska i weekendy pod szyldem grilla. Przecież można było stworzyć solidne, nowe aranżacje wybiegające ponad zmieniające się w podkładzie patataj, patataj, patataj, a jednak dostaliśmy szmelc na jedną modłę. Szczytem zniewagi jest Cheri Cheri Lady'98. Z kunsztownego aranżacyjnie, niemal pop-rockowego oryginału, zaproponowano nam na Back For Good zniewieściałą wersję, wręcz nie do przyjęcia! Pomijam już 3 nowe kawałki które podczas premierowego odsłuchu raniły moje serce, niczym topór. Nieomal płakałem, wstydziłem się i czułem zażenowanie. Całkowicie opadłem z sił przy nieudolnej kalce Final Countdown czyli We Take The Chance. Tak, tak... Zawartość aranżacyjna płyty Back For Good, to powód cierpienia dla prawdziwego fana. Jeśli prześledzimy następne albumy nagrane po roku 1998, to łatwo zauważymy, że kolejne nowe kompozycje zyskały profesjonalną aranżację. Czy nie można tego było zrobić już na Back For Good?

Powrót MT podobnie jak Ciebie, bardzo mnie ucieszył. Dał nadzieję i drugą młodość. Ale Bohlen poprzestał na rozpaczliwej próbie dotarcia do ówczesnych nastolatków, a starych fanów wziął bez znieczulenia na falę sentymentów. Albumy z lat 1999-2003 są pełne bardzo solidnych kawałków i wiele z nich bardzo mi się podoba. Sęk jednak w tym, że są to precyzyjne kopie brzmienia innych wykonawców i dlatego nie jestem w stanie rozpatrywać tych albumów na tym samym poziomie, co płyt wydanych w latach 80. Z czysto logicznego punktu widzenia. Albumy od 1st po 6th położyły podwaliny pod brzmienia wielu późniejszych twórców muzyki tanecznej. Były to płyty na których Modern Talking grał SWOJĄ MUZYKĘ. Reprezentował swoje własne brzmienie i klimat. Natomiast w latach 1998-2003 zaproponowano nam confetti, kolorowe baloniki, cycki w teledyskach i wątpliwej miary "przeboje" (mam na myśli te nowe, premierowe) od których stary fan mógł dostać wyłącznie wysypki i dojmującego poparzenia z palącego wstydu za swoich dawnych idoli.

Reasumując. Dużo więcej radości przyniósł mi kolejny rozpad MT, niż jego powrót. W 1998 miałem nadzieję. W 2003 nadzieja ta leżała już pogrzebana żywcem i to bardzo głęboko. Nie dlatego, że albumy od 7th do 12th były kiepskie, ale dlatego, że nie zostało na nich nic z tego, za co świat pokochał Modern Talking w roku 1984. Nie oczekiwałem, że panowie zaserwują nam kalkę swojej stylistyki z lat 80, ale jeszcze bardziej nie oczekiwałem, że wręczą nam kalkę cudzych kawałków. Wszystko o czym napisałem wynika z tego, że jestem fanem Modern Talking, ale nie zaślepionym, pozbawionym oczekiwań fanatykiem. Na szczęście Thomas Anders ratuje obecnie wizerunek nieistniejącego duetu, wykonując na swoich koncertach bardzo interesujące, pop-rockowe (brawo!!!) wersje evergreenów MT. To jest wybitnie trafione rozwiązanie i temu ja klaszczę z całych sił... :wink:
Ostatnio zmieniony sob maja 12, 2012 15:51 przez Krisstoff74, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek Obrazek
Awatar użytkownika
edmund1974
Członek TAFC Polska
Posty: 663
Rejestracja: czw lis 23, 2006 15:19
Lokalizacja: Jelcz-Laskowice k. Wroclawia

Re: FC - Modern Talking (1988) Świat Młodych... :)

Post autor: edmund1974 »

Witam ponownie.

Nie pozostaje mi nic innego, jak obiema rękami podpisać się pod Twoimi słowami. MT z lat 80- tworzyli "własną" muzykę kopiowaną później wielokrotnie z mniejszym bądź większym sukcesem przez innym a po comebacku to MT kopiował innych. Najwidoczniej Bohlen nie miał już pomysłu lub ochoty na tworzenie czegoś wyjątkowego a skoncentrował się niemal wyłącznie na odcinaniu kuponów od popularności zdobytej w latach 80-tych.

Pozdrawiam.
You Can Win, If You Want.
Awatar użytkownika
Jor
Posty: 107
Rejestracja: sob lip 26, 2008 8:55

Re: FC - Modern Talking (1988) Świat Młodych... :)

Post autor: Jor »

Troche zbaczamy z tematu, ale jako ze i mnie ten watek jakosci kawalkow po powrocie MT i szczegolnie niskiej jakosci Back For Good bardzo lezy na selcu to tez dozuce swoje zdanie.
Tez sie w zdecydowanej wiekszosci moge podpisac pod tym co pisze Krisstoff74. Niestety lata 90te w muzyce dance charakteryzowaly sie dosc duza topornoscia. Zniknal sprzet analogowy i pojawil sie dosc jescze malo wydajny wtedy sprzet komputerowy, choc dla producentow o pokroju Bohlena i Rodrigueza to akurat nie byla zadna wymowka, jako ze mieli dostep do jakiejkolwiek techniki tylko by chcieli. Dala sie wtedy bardzo mocno niestety odczuc ta cecha Bohlena, z ktorej teraz bardzo slynie obecnie czyli takiej slepej pogonii za tym co w trawie (na listach) piszczy. Na BFG byly nowe wersje ale zeczywiscie zrobiono je wiekszosci po najmniejszej i czesto dosc przymitywnej linii oporu, ktora sprawia ze kawalki owe nie wytrzymuja proby czasu. Back For Good to dla mnie najmniej nadajacy sie do sluchania album MT... I podobnie jak Edmund najbardziej na tym albumie cenie te nieliczne aranzacje gdzie sie troche bardziej postarano.

Tak patrzac na wiele poczynan Bohlena po koncu lat 80tych zauwazam duza nieumiejetnosc znalezienia wlasnego brzmienia. Moze po prostu Dieter mial to szczescie produkcji czegos oryginalnego tylko raz w zyciu i byl to taki szczesliwy zbieg okolicznosci, ze swiat to dobrze odebral i to brzmienie w latach 84-87 bylo bardzo na topie. Kiedy to brzmienie odeszlo w niepamiec po rozpadzie MT, Dieter juz od tamtej pory coraz czesciej probuje udawac brzmieniowo kogos innego...
ODPOWIEDZ