A ja z całą stanowczością stwierdzam, że bardziej mi się podobają te późniejsze płyty Thomasa i nie dlatego, że przypominają styl Modern Talking bo mnie nie przypominają i nie wiem skąd ten pomysł porównywania płyt Thomasa do płyt Modern Talking. To dwie różne epoki muzyczne i dwa różne style. Uwielbiam album This Time i jest to drugi album po TWO, który uwielbiam najbardziej z tych ostatnich jego albumów. Songs Forever - to covery a niektóre piosenki z tego albumu w ogóle nie są wcale jakieś cudowne. Nie lubię tego typu muzyki i tylko niektóre są dobre jak np. True czy Do You Really Want To Hurt Me, to dobre piosenki. Jednak gdyby nie wspaniały wokal Thomasa to nigdy bym tych piosenek nie słuchała, bo teksty są banalne i w ogóle nie lubię ani jazzu ani swingu. Album ten nabyłam tylko ze względu na słodki głos Thomasa i wiedziałam, że z przyjemnością będę tej płyty słuchać. Inaczej nigdy bym takiej płyty nie kupiła, gdyby nie wokal Thomasa, gdyby te piosenki wykonywał ktoś inny czy wykonawcy oryginalni tych utworów. On robi to profesjonalnie i nawet jak piosenki nie są jakieś hitowe to on swoim słodkim głosem uczyni z nich wspaniałymi i do słuchania. Słuchać będę wszystkiego byleby tylko wykonywał je mój ukochany wokalista.

Poza tym zauważcie jak rewelacyjnie wykonuje cover Sheeny Easton - For Your Eyes Only. Coś cudownego. Po prostu sama słodycz jest w głosie Thomasa.

A Songs That Live Forever też jest świetny i to jedyna piosenka autorstwa Thomasa na albumie Songs Forever. Utwór jest moim skromnym zdaniem świetny.
Album Strong też jest świetnym albumem i też miło mi się tych utworów słucha. Ale najlepszym (ja tak uważam) albumem na dzień dzisiejszy jest album Two z Uwe. Uwielbiam ten album po stokroć i chciałabym aby Thomas nadal nagrywał z Uwe, bo ta płyta jak dla mnie, nie wiem jak dla Was, ale dla mnie to jedna z najlepszych albumów solowych Thomasa po drugim rozpadzie Modern Talking. Uwielbiam Modern Talking i zawsze będę a Thomas nie może zaprzestać kariery solowej, bo serce mi pęknie. To byłoby dla mnie nie do zniesienia. Nie umiem sobie wyobrazić mojego życia, gdyby Modern Talking nie było i gdyby nie było Thomasa Andersa. Chyba się za dużo rozpisałam, ale napiszę jeszcze, że solówki Thomasa wynagradzają mi brak Modern Talking na rynku muzycznym. Oby jeszcze długie lata nagrywał i tego mu życzę.
Ja też nie tęsknię za trzecim powrotem Modern Talking, bo ten rozpad w ogóle nie powinien był nastąpić. Jednak, gdy już do tego doszło to wolę to co teraz Thomas obecnie nagrywa.

Pozdro