Po latach tłustych i chudych, wesołych i smutnych, lepszych i gorszych, powraca ON - NADZIEJA NIEMIECKIEGO SZOŁ BIZNESU - MARK MEDLOCK. Radość z upadku największego fana Dietera Bohlena była przedwczesna. Mark się podniósł i świetnie broni swojego muzycznego image na koncertach live. Nowy repertuar, szalone aranżacje, klimat podczas występów, nadal niespożyty power pozwala sądzić,że Mareczek się nie skończył i jeszcze da "do wiwatu." Co sądzicie o jego nowym show ? Mylę się, czy po prostu jest świetne ? To część pierwsza ponad półtoragodzinnego występu w Oberhausen. Jakość HD. Oglądajcie, komentujcie !
Re: Mark Medlock - koncertowe zwierze
: pt lut 04, 2011 19:28
autor: Peter
Jakoś mnie ta Bohlenowska czarna perła nie przekonuje, zbyt słaby ma repertuar. Zbyt słabo wypada także wokalnie śpiewając na żywo. Taki piosenkarz jakich wielu, nie wyróżnia się niczym szczególnym i nie zrobiło na mnie wrażenia.
Re: Mark Medlock - koncertowe zwierze
: pt lut 04, 2011 20:10
autor: phantomas
Bardzo przyzwoity koncert. Wokalnie i instrumentalnie.
Słychać, że publiczność się fajnie bawi, a przecież tylko o to chodzi
Nie trawię tego gościa.
Gratuluję kolejnego postu na wysokim poziomie. A później jest płacz, że nikt nie chce dyskutować.
Re: Mark Medlock - koncertowe zwierze
: pt lut 04, 2011 20:17
autor: nado
Zadałem pytanie:
nado pisze:Co sądzicie o jego nowym show ?
I usłyszałem:
Peter pisze:Jakoś mnie ta Bohlenowska czarna perła nie przekonuje
Dami pisze:Nie trawię tego gościa.
I to ma być dyskusja. Do dupy z taką dyskusją ( "dupa" nie jest wulgaryzmem)
Fanowi Thoma dziękuję za odniesienie się do meritum.
Re: Mark Medlock - koncertowe zwierze
: pt lut 04, 2011 22:13
autor: Sewek
Mnie osobiście podoba się nowy repertuar Marka Wbrew krytyce jaka się pojawia jego głos idealnie nadaje się do śpiewania na żywo. Ma potencjał i zapał czego nie miał żaden z finalistów DSDS, mało tego czerpie przyjemność z tego co robi, a wychodzi mu to bardzo dobrze. Reakcje publiczności mówią samo za siebie Tylko o Medlocku można powiedzieć że nie jest gwiazdą typu "Deutschland sucht den Playback Superstar" w odróżnieniu do pozostałych gwiazdek
Re: Mark Medlock - koncertowe zwierze
: sob lut 05, 2011 0:51
autor: MichałT
Jak dla mnie koncerty Marka są jak najbardziej w porządku. Publiczność świetnie się bawi, muzycy dobrze grają... gdzieniegdzie dogrywają coś nawet od siebie, a Mark dobrze radzi sobie wokalnie na żywo. Uważam, że jest to najciekawsza postać z DSDS'u. Może jeszcze Alex z Danielem K. (bo o beztalenciach pokroju Merzhada, czy Daniela S. nie wspominam) byli ciekawymi muzycznie personami, mimo to faktem jest, że jedyny Medlock wciąż trzyma się blisko szczytu na niemieckich listach, bo wie, że bez Dietera nic nie zdziała Do tej pory tylko on nie popełnił tego błędu i od niego nie odszedł... może panowie rzeczywiście darzą się jakąś sympatią i potrafią nawiązać długotrwałą współpracę ?
Osobiścię jestem nadwyraz kontent z ich współdziałania, ponieważ już od 3 lat rokrocznie przynosi nam to kolejne porcje melodyjnych piosenek ze stajni Dietera i to przeważnie w stylu zachaczającym o stare dobre czasy (w aranżach czuć tą okropną "dzisiejszość", ale nie jest to specjalnie dokuczliwie). Fakt, faktem - Medlock to nie MT. Mimo to jednak, właśnie dzięki niemu mamy jakąś namiastkę złotych czasów mistrza.
Pozdrawiam
Wielki Fan MichałT
Re: Mark Medlock - koncertowe zwierze
: sob lut 05, 2011 8:07
autor: Jasmine
Jeśli Medlock tak dobrze radzi sobie na scenie i ludzie mają przy tym niezły ubaw to tylko pogratulować- to wielka sztuka, wbrew pozorom, zrobić z koncertu super imprezę, nie żeby tylko ludzie stali i się patrzyli.
Nie jestem zbytnio zachwycona repertuarem ale cieszę się że sobie radzi
Re: Mark Medlock - koncertowe zwierze
: sob lut 05, 2011 10:35
autor: ArCrack
Koncertowego Medlocka znam głównie z oficjalnego DVD z zapisem koncertu promującego Dreamcatchera. Występ jak najbardziej poprawny, choć zachwytu we mnie nie wzbudził, prawdopodobnie ze względu na repertuar. Nie można mu jednak odmówić świetnego kontaktu z publicznością i swobody na scenie. Pod tymi względami Medlock jest znakomity i nic dziwnego, że co roku jest w stanie odbyć oficjalną trasę koncertową złożoną z kilku-kilkunastu zaplanowanych z odpowiednim wyprzedzeniem miast. Dodatkowo w letnim kalendarzu pojawiają się zawsze mniejsze imprezy, bardziej lokalne. Na jeden z takich właśnie występów latem chciałbym się wybrać, najlepiej oczywiście gdzieś we wschodnich landach.
Re: Mark Medlock - koncertowe zwierze
: sob lut 05, 2011 11:06
autor: Dami
Do ArCrack! Jeżeli usuwasz moje posty to rób to za moją zgodą, a jeśli coś wam nie odpowiada to proszę całkowicie wyrzucić mnie z forum. Piszę tak jak mi odpowiada, mam czas to piszę mini książke a jeśli go nie mam to piszę krótko i zrozumiale. Jeżeli nie lubisz np. lodów to na forum będziesz wazelinował i napiszesz że je lubisz? tak też było z moim poste o MM, gościa nie trawię i tak napisałem i powinniście to uszanować bo do cholery każdy ma swoje zdanie.
Uważam że najlepszym rozwiązaniem będzie usunięcie mnie z forum, zresztą tu już nie można porozmawiać o MT takich postów jest coraz mniej, a może w przyszłości założycie forum Mark Medlock a ja przez przypadek go polubię to zapewne się zarejestruję.
Moje zdanie i propozycja to usunięcie z forum.
Re: Mark Medlock - koncertowe zwierze
: sob lut 05, 2011 13:23
autor: nado
ArCrack pisze:Koncertowego Medlocka znam głównie z oficjalnego DVD z zapisem koncertu promującego Dreamcatchera.
Kilka miesięcy po wydaniu tego DVD, chciałem je nawet kupić. Złożyłem zamówienie u mojej przyjaciółki z Hamburga. Ona się ociągała z realizacją, ja przejrzałem track listę i ostatecznie doszedłem do wniosku, że płyty nie chcę. Wydała mi się nudna, chociaż nigdy jej nie słyszałem w całości. Na koncertach Medlocka z 2010 roku jest o wiele ciekawiej - czysta energia, duży power.
ArCrack pisze:Występ jak najbardziej poprawny, choć zachwytu we mnie nie wzbudził, prawdopodobnie ze względu na repertuar.
Tego akurat nie rozumiem. Część pierwszą, którą wkleiłem na początku tematu rozpoczynają: znakomite intro (dużo lepsze niż na koncertach Thomasa Andersa), "Real love" i "This is love" - dwie bardzo bohlenowskie, a nie Medlockowskie kompozycje. Czyż nie nimi zachwycaliśmy się najbardziej jakiś rok temu
ArCrack pisze:Nie można mu jednak odmówić świetnego kontaktu z publicznością i swobody na scenie.
Tak też jest do końca tego koncertu. Szał, radość, ekscytacja, zabawa itd... Druga część, którą wklejam też ma tylko dobre kawałki. Naprawdę bardzo przemyślany wybór:: "If you wanna be rich", "Wonderful girl" - bez Dietera Bohlena, ale zawsze to coś i "Trouble" - miodzik.
ArCrack pisze:Dodatkowo w letnim kalendarzu pojawiają się zawsze mniejsze imprezy, bardziej lokalne. Na jeden z takich właśnie występów latem chciałbym się wybrać, najlepiej oczywiście gdzieś we wschodnich landach.
I na taki koncert chętnie się z tobą wybiorę. Zapraszam do dalszej rozmowy.
Re: Mark Medlock - koncertowe zwierze
: sob lut 05, 2011 13:40
autor: ArCrack
Pisząc o repertuarze cały czas opierałem się na tym koncertowym DVD. Materiał z ostatniej płyty bardziej by mi leżał, ale nagrania z YouTube z pewnością nie oddają tak dobrze tego, co działo się na miejscu (jedna kamera, średnia jakość dźwięku). Chętnie napiszę coś więcej po obejrzeniu takiego koncertu na żywo.
Re: Mark Medlock - koncertowe zwierze
: sob lut 05, 2011 14:12
autor: Peter
Ja bym za Chiny się na taki koncert nie wybrał. Problem w tym, że Medlock dostaje piosenki w typowo niebohlenwoskim stylu, którego nie znoszę, do tego jeszcze jego okropny wokal.... Życzę miłej zabawy tym, którzy go tutaj tak gloryfikują, szczególnie Arkowi i nado.
I przestańcie pisać bzdury że niby MM ma większy talent niż Daniel czy Mehrzad.....
Re: Mark Medlock - koncertowe zwierze
: sob lut 05, 2011 19:19
autor: Dami
Mdły jest ten jego wokal, chciałem pójść na kompromis i powiedzieć tak ale w jego przypadku sie nie da, bezsensowny głos, wygląd i ogólnie cały jest do kitu. I poco było urywać się od Bohlena, gwiazdka od siedmiu boleści myślał że poradzi sobie sam a tu rozczarowanie.
Re: Mark Medlock - koncertowe zwierze
: sob lut 05, 2011 21:56
autor: phantomas
"Trouble" jest genialne. Jest jedną z moich ulubionych piosenek Marka. Na żywo brzmi równie dobrze.
Chętnie wybiorę się z Wami na koncert, sprawdzę tylko rozkład lotów z Luton
Bo z tego co widzę to może być fajna zabawa
Re: Mark Medlock - koncertowe zwierze
: sob lut 05, 2011 21:58
autor: MichałT
Peter pisze:I przestańcie pisać bzdury że niby MM ma większy talent niż Daniel czy Mehrzad.....
Tutaj masz Merzhada na żywo (pod koniec nie daje rady przy wyciąganiu wyższych notacji)
Daniel śpiewa lepiej niż Marashi, ale dla mnie zdecydowanie ustępuje Markowi, chociażby pod względem "ciekawości" wokalu. Oprócz tego Mark nie nadużywa tej kiczowatej ornamentyki do niczego w niektórych utworach nie potrzebnej. Jak dla mnie jest postacią o wiele ciekawszą z lepszym repertuarem niż w/w - po prostu w przeciwieństwie do nich ma coś, dzięki czemu jest rozpoznawalny - Merzhad i Daniel to po prostu komercyjne produkty dla ludzi, którzy bardziej cenią sobie opakowanie, niż wnętrze. Niewątpliwie Medlock też produkowany jest dla kasy, mimo to w zamian dostajemy o wiele wartościowszy produkt, niż ma to miejsce w przypadku Daniela i Merzhada.
Pozdrawiam
Wielki Fan MichałT
Re: Mark Medlock - koncertowe zwierze
: sob lut 05, 2011 22:30
autor: Peter
To chyba Marashi lepiej śpiewa i najlepiej z nich wszystkich, ale tu wkraczamy w strefę gustów, ja uwielbiam wokal Marashi, a Mark na żywo mnie nie przekonuje i tyle. Ma taki tembr głosu, który jedni uwielbiają, a inni bardzo nie lubią. Denerwuję mnie ten jego sposób śpiewania niemal w każdej piosence na poprzednich płytach było takie "uuuuuuu". Wyje niesłychanie w "Love is a game" i innych piosenkach.A o aranżacjach koncertowych nawet nie wspomnę, są paskudne. Już wolę przesłuchać "Rainbow's End" niż tego na żywo słuchać...
A Daniel? Wykłada się na słowie "strong" 2:35
Ale i tak wolę każdą jego piosenkę niż Medlocka... Kwestia gustu i tyle.