Wątek umieściłem w części poświęconej twórczości Thomasa, ale w gruncie rzeczy chodzi mi o bezpośrednie porównanie tego co w tym roku się wydarzyło najważniejszego jeśli chodzi o dokonania obu Panów - Thomasa i Dietera.
Moje zdanie w tym temacie jest takie, że rok 2010 był zdecydowanie rokiem Thomasa Andersa - był to przełomowy rok w jego solowej karierze. Po raz pierwszy w historii zaistniał na znaczącym rynku muzycznym, jakim bez wątpienia jest rynek rosyjski. Wydał album "Strong" decydując się na współpracę z producentami zza naszej wschodniej granicy, wykonał bardzo odważny krok i jak się okazało trafił w "10-tkę". 2-gie miejsce w Rosji, platynowa płyta i ogromne zainteresowanie tą płytą w różnych krajach Europy przysporzyło mu wiele uznania, ośmielę się twierdzić że był to jego największy sukces osiągnięty bez współpracy z Dieterem. Nie zauważyć tego było nie sposób. Wielkim sukcesem były też jego koncerty w Polsce, otwarcie na Fanów, bezpretensjonalność i szeroko pojęta dostępność Thomasa Andersa wzbudziły we mnie dla Niego wielkie uznanie. Nigdy wcześniej, nawet za najlepszych czasów MT Thomas nie był tak dostępny, tak otwarty na ludzi i za to bije mu dzisiaj brawa. W przeciwieństwie do Dietera Thomas nie dystansuje się od Modern Talking, a wręcz przeciwnie, powraca stylem swojej aktualnej płyty do melodyjnych, łatwo wpadających w ucho tematów, i sprawia tym samym wielką przyjemność swoim Fanom wychowanych na muzyce MT. I tym właśnie uzasadniam swoją opinię, że ten rok, rok 2010 należał do Thomasa Andesra
