No i się zaczęło. Grupa 35 podjaranych kandydatów na super gwiazdy niemieckiego szoł biznesu najechała "bohlenowską ojczyznę z wyboru" - Malediwy. W rajskim ogrodzie śpiewa im się ciężko, bo w takich okolicznościach przyrody skupić się trudniej.

Za rok, zamiast na wyspę, producenci programu powinni wszystkich chętnych zgonić do lochów, zakuć w dyby i smagać pejczem dopóty, dopóki nie wydobędą z siebie tego, co najlepsze. Istnieje jednak obawa, że tortury nic nie pomogą , bo ostatecznie nie będzie co wydobywać. I tu przypomina mi się pierwsza reklama DSDS 2011: Jeden z jurorów - Patrik Nuo siedzi za stołem przesłuchań w ponurym pokoju. Na przeciwko niego oświetlony biurową lampą młody chłopak, wymownie milczy. Nuo nagle wali pięścią w stół, bierze za chabety przesłuchiwanego i krzyczy mu w twarz:"Będziesz śpiewał" !? Gdy ten nadal nie reaguje, Nuo dodaje złowrogo: " Zaśpiewasz..." W tym momencie drzwi z kopyta wywarza osrebrzony Bohlen, kieruje wzrok oraz palec wskazujący na podejrzanego i w szerokim uśmiechu stwierdza: "Teraz będziesz śpiewał"... Kurtyna zapada. Może i zabawne ale w perspektywie przyszłych castingów bardzo wymowne. Zdaje się, że producenci DSDS - ów wymyślili po prostu nowy scenariusz rekrutacji, by przy kolejnej okazji nie wpaść w gówno w razie braku zdolnych ochotników, czy też zwyczajnych chętnych.
Całe towarzystwo, które przyjechało by poszaleć na Malediwach jest jakieś takie "nie wiadomo jakie": ni dobre, ni złe, ni czarne, ni białe, ni głupie, ni mądre, ni piękne, ni brzydkie. Takie hermafrodyty chodząco - miauczące. Wśród nich Polaczki: Marvin Cybulski ( na którego stawia Bohlen), Tobias Wojczewski ( na którego stawiają nastolatki pragnące przeżyć. Tobias to wizualnie taki biały, młodszy i ładniejszy Mark Medlock z nieco mniejszym talentem i mycką na głowie). Poza nimi, Pietro Lombardi ( kolejne ciacho dla podlotków. Gówniarz mentalnie zupełnie nie gotowy na wstrząsy, ku zażenowaniu widzów będzie się sypał z programu na program.

Nie cierpię tych mazgajów) oraz
UWAGA UWAGA chłopak, który na castingu powiedział o sobie mniej więcej tak : " W Niemczech wokalnie może mi ewentualnie podskoczyć Xavier Naidoo" i nie kłamał. Problem z
NICO polega na tym, że historia jego życia jest bardzo podobna do historii największego przegranego, a jednocześnie najzdolniejszego z finalistów Superstars, niespełnionego "rudego kloca" -
Menowina Fröhlicha. Są nawet do siebie fizjonomicznie podobni

Zasadnicza różnica jest taka, że
NICO to autentyczny psychol z wyrytą traumą na twarzy. Gdy uważniej spojrzeć w jego olbrzymie, wiecznie czerwone i załzawione oczy

to można zobaczyć to:

i jednocześnie to:

. Jakby skupić się tylko na mimice pozostaje to:

do potęgi trzeciej.
PRZYGOTUJCIE SIĘ, BO W RAZIE PRZEGRANEJ TEGO CZŁOWIEKA MOŻEMY MIEĆ PIERWSZE SAMOBÓJSTWO LIVE POPRZEDZONE KRWAWĄ MASAKRĄ NA BOHLENIE. To nie jest metafora
ZASTANAWIA MNIE JEDNAK JEDNO:
NICO PRZESZEDŁ, DLACZEGO ZATEM NIE MA GO NA MALEDIWACH ?