Sussudio pisze:gipsy2 pisze:
Mastering przy początku lat 80 był znikomy , rządziły trochę inne prawa,priorytety i przede wszystkim sprzęt analogowy który przez swoje negatywne artefakty wprowadzał to coś.
O czym Ty mówisz?
Prawdziwe dopieszczanie dźwięku było właśnie wtedy i nie wiem o jakich negatywach analogów mówisz, bo teraz wszyscy chcą miksować na analogu.
W innym wątku stwierdziłeś że późniejsze albumy Blue System brzmiały jak aranżowane na rosyjskim keyboardzie(?), w innym za to zaprezentowałeś próbkę swoich możliwości produkcyjnych - całość dusi się strasznie przez nieumiejętne użycie kompresora, ale oczywiście gdzie tam Bohlenowi do Ciebie...
Czy Ty naprawdę masz pojęcie o czym piszesz?
Och dziękuję za odpowiedź.
0. Nie jestem bogiem studia
1. Może chociaż na dobry początek :
http://www.google.pl -> historia masteringu (PL i ENG) . Wszystkie źródła i jedna książka wspomina że prawdziwy mastering rozpoczął się około środka lat 80 . Oczywiście pierwsze używanie ulepszaczy/poprawiaczy brzmienia odbywało się wcześniej , lecz w dość znikomym stopniu. Stety bądź niestety to słychać - przykro mi . Chwyć moją dłoń i szczerze porozmawiajmy. Mogę przytulić. A, i nie pisałem nic o miksowaniu w analogu . Wiesz .... to się trochę różni od masteringu. Ale nieszkodzi , powiedzmy że to ja się pomyliłem .
2. A późniejsze albumy Blue System nie brzmiały słabo ? Spore grono narzekało na późniejsze aranżacje, nawet - jeśli dobrze pamiętam - tu na forum.
3. Gdybym napisał : " Przecież napisałem że to bardzo słaba próbka produkcjyna powstała w chwilkę, bez specjalnych starań" - zabrzmiało by to zbyt pretensjonalnie i oczywiście. Więc : Przecież napisałem że to bardzo słaba próbka produkcjyna powstała w chwilkę, bez specjalnych starań.
4. Nie porównywałem siebie samego do Bohlena ani tu na forum ani w naszym wszechświecie , ale poczułem podbudowę psychiczną - dziękuję.
5. Kto chce robić w analogu? W zasadzie nikt. Kto chce wykorzystać negatywne artefakty ? Sporo ludzi .
a) Google , najfajniej i ze zdrowym rozsądkiem opisał analog (vs. digital) Łukasz Igor Kruszewski z Zakamarków
b) dla wyjaśnienia - negatywne artefakty brzmią dobrze dla naszego ucha mimo że są efektem ubocznym ( zniekształcenia harmoniczne, nieliniowe, naturalna kompresja , nierówne chaki przenoszenia, saturacje i bla bla bla) . Brzmi dobrze, polepsza psychoakustycznie - to czemu nie wykorzystać. Jestem za . Poza tym analog to tylko ograniczenia i cofnięcie w czasie.
c) i dodam ,że nie jestem zwolennikiem tworzenia muzyki dla nietoperzy , psów czy tam ćmy australijskiej . Ostatnio zbyt modne jest chwalenie się częstotliwością próbkowania na poziomie 98832124588 khz.
6. Wyrażam swoje zdanie
7. Masz prawo się nie zgodzić
8. Wybaczam Ci jako chrześcijanin
9. Wybaczysz mi złe użycie kompresora?
10. Muszę odpowiedzieć : "Czy Ty naprawdę masz pojęcie o czym piszesz?" Nooo dooobra, odpiszę Ci że : niewiem
----------------- cd
Moim zdanie Angie Cries i Broken Dream mają rewelacyjne melodie, pomysł i aranż. W Angie Cries urzekły mnie Tom Tomy w refrenie oraz sam refren , w Broken Dreams znów refren rządzi . Czy pamięta ktoś utwór (wiem że był na Wrzucie) gdzie przy końcówce Rolf śpiewa sam tylko i wyłącznie falsetem ?