disco-man pisze:Z tego co wiem Dieter nie miał nigdy żadnych idoli.
Myślę, że się mylisz. Każdy z nas ma jakichś idoli, a Bohlen nie jest w tej kwestii wyjątkiem. W książce Bohlena można przeczytac, że jego wielką idolką była Marianne Rosenberg (tak, ta sama dla której później pisał piosenki). Inna sprawa, że gdy doszło do spotkania sławnego już Bohlena z Marianne, to czar prysł

Z tego co wiem to jeszcze jako nastolatek Dieter napisał utwór stylizowany na Boba Marleya ,,Viele Bombe Fallen''; a więc możemy się domyślec, że i jemu te klimaty nie mogły byc obce. Już jako kompozytor Bohlen bardzo cenił Chris Normana, jak sam napisał: ,,fantastyczny wokalista z fantastyczną umiejętnością przelewania uczucia w głos. Jeden z tych, którzy grali w zupełnie innej lidze niż ci artyści, z którymi miałem do czynienia do tej pory."
disco-man pisze:Z kim Dieter utrzymywał przyjazne stosunki a kogo nie znosił z wzajemniością.
Ciężko powiedziec, ale wielu ludzi z pewnością go nie znosiło

jednym z nich był pewnie też sam Thomas Anders, którego Dieter nazwał: ,,leniwym grubasem''

na co Anders nie pozostał dłużny stwierdzając, że dla Bohlena liczą się tylko pieniądze i nazwyając go ,,tylko swoim gitarzystą''...
disco-man pisze:czego w muzyce nie znosił?
tego nie wiem, ale sądzac po jego muzyce to najbardziej dla Bohlena liczą się ckliwe teksty, chwytne melodie, dobra rytmika i... wibracje

(jak sam stwierdził w jednym z wywiadów.