Czy według Was powinno dojść do drugiego rozpadu Modern Talking
Pozdrawiam
Genialne porównanie. Obaj w jednym klubie muzycznym znaczyli o wiele więcej niż każdy z osobna.Skyliner89MT pisze:Thomas z Dieterem razem byli nie dopokonania jak Messi i Eto'o w FC Barcelonie, którzy siali postrach wśród obrońców i bramkarzy.
no a czym to by sie roznilo od Modern Talking?kaiser pisze:Ja uważam, że MT nie powinno już wracać - niech zostaną legendą. Ale fajnie by było gdyby Dieter napisał kilka utworów dla Thomasa
Myślę, że on niczego nie żałuje, bo w przeciwieństwie do Thomasa raczej nie odcina kuponów z bycia połówką tego zespołu. Poza tym, sprzedaż Victory i Universe była mizerna, więc potem było by jeszcze gorzej, więc decyzja była całkowicie słuszna,, szkoda jedynie że dokonano tego w tak żenujący sposób.Daniel pisze: Myślę, że teraz bardzo żałuje swojej decyzji.
Bo MT nadal by nagrywał hity i sprzedawał wiele płyt.
A myślałeś że czym jesteś dla tych panów? Ot, po prostu maszynką do kupowamia płyt, bo na niczym więcej im nie zależało.tak to potraktowali fanów jak śmieci
Universe owszem, ale Victory to był przecież wielki fenomenAtlantis pisze:Poza tym, sprzedaż Victory i Universe była mizerna
Brutalne, ale prawdziwe. NiestetyAtlantis pisze:A myślałeś że czym jesteś dla tych panów? Ot, po prostu maszynką do kupowamia płyt, bo na niczym więcej im nie zależało.tak to potraktowali fanów jak śmieci
Album wprawdzie osiągnął pierwsze miejsce, ale nie pokrył sie nawet platyną, zatem nie wiem gdzie on był tym fenomenem.Victory to był przecież wielki fenomen
Hmmm MT nie zabiła popularność, ale poziom ostatniej płyty, chyba jest zbyt trudny do przeskoczenia nawet dla Dietera. Przecież to Bohlen w szczytowej formie! Dieter nie potrafił zrobić kolejnej tak dobrej płyty. Sam mówił, że wytwórnia namawiała go by poczekał z decyzją do 2004 roku, bo wtedy będzie 20 lecie działalności, ale Dieter jasno mówił, że potrzebuje kreatywnej pauzy, czyli czuł się wypalony i nie miał pomysłów na tworzenie w tym stylu. Później ogromny sukces DSDS spowodował, że wolał łatwe pieniądze, tworząc dość schematyczne i nieskomplikowane ballady, które sprzedawały się o wiele lepiej niż MT, więc po co się miał wysilać, w Niemczech - czy było MT czy nie - był uznawany za Boga. Ba nawet do dzisiaj tak jest.....Didi&Thomas pisze:A ja to się czasem zastanawiam czy projektu Modern Talking nie zabiła ich własna popularność. Post jest co prawda o drugim rozpadzie ale ja jego genezy szukałbym właśnie w 1987 roku. Przed powstaniem MT Dieter zaliczał się do co najmniej II-go jeśli nie nawet III-cio ligowych kompozytorów, jeśli chodzi o projekty solowe Dietera - też nie było lepiej. A Thomas ? Na rodzimej scenie muzycznej zaistniał utworem "Send me a angel" w niemieckojęzycznej wersji, i też był to sukces raczej umiarkowany. Nagrywając wspólnie "You're my heart..." odmienili swoje życie kompletnie, jak sam to przyznał Thomas w czasie ubiegłorocznych występów w Sopocie. Nagle z szaraczków stali się Rekinami show buisnessu i to przez naprawdę wielkie "R". W ciągu zaledwie dwóch lat podbijają Europę, Amerykę Południową, Japonię. W tym czasie nagrywają wspólnie aż 6 Albumów. Ale jak to bywa z popularnością - ilość Fanów rosła wprost proporcjanalnie do ilości krytyków, to musiało rodzić konflikty, napięcia i nieporozumienia. Sprzyjała im także różnica wieku i charakterów obu Panów. Dali temu wyraz moim zdaniem najlepiej, po powrocie w 1998 roku przedstawiając okładkę do płyty "Back For Good" gdzie kontrastrowali wobec siebie bielą i czernią. Nawiasem mówiąc wtedy sądziłem, że ten tytuł oznacza powrót na dobre i śmiem zaryzykować twierdzenie że i oni sami tak właśnie wtedy myśleli. Przecież byli bogatsi o doświadczenia kilku lat solowych karier, o doświadczenia z życia prywatnego (rozstanie Thomasa z Norą) ale nie wiedzieli jak przyjmą ich Fani po powrocie.
Come Back wypadł okazale, nie było więc powodu by tego nie kontynuować i wydawało się że z MT będzie jak z Rolling Stones - ciągle znajdują się tacy którzy ich słuchają. Co więc tak naprawdę stało się w 2003 roku ? Przerost ambicji - Dieter chciał być ciągle na Topie, MT w tamtym okresie tego już mu nie gwarantował, wszyscy przyzwyczaili się że Dieter i Thomas są razem i coś tam zawsze Fanom zaserwują. Ale to za mało, będę obstawał przy tym, że dla Dietera za mało, bo Thomas chyba jednak czuł się dobrze z MT, i wg. mnie to nie on odpawiada za drugi i ostateczny koniec zespołu. Dlaczego ostateczny ? Bo padło zbyt wiele słów, bo kolejny powrót obu Panów w duecie pod szyldem MT byłby już tylko roztrwonieniem tego, co w dwóch, poprzednich wiceleniach grupy udało im się stworzyć. I jako Ich zawsze wierny Fan nie chciałbym tego, nie chciałbym powrotu Modern Talkin na scenę. Może rok 2003 to nie był odpowiedni czas na koniec MT, ale rok 2009 i żaden z kolejnych, nie będzie dobry na kolejny Come Back. Bo cytując tekst piosenki grupy Perfect: "trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść....niepokonanym"