A co sądzicie o tym albumie
Tutaj normalnie, zaczął bym opisywać po kolei wszystkie piosenki na albumie, ale tu zrobię wyjątek
Znawcą jazzu nie jestem (wydaje mi się, że utwory zawarte na tym albumie, bardziej podchodzą pod jazz, aniżeli pod swing [na Songs Forever - odwrotnie ]) ale te kompozycje, wydają się być bardzo dobrymi przedstawicielami tego gatunku
Chciałbym jeszcze zauważyć, że pod melodie takich piosenek, jest niesamowicie trudno śpiewać, (spróbójcie np. pod "Fly Me To The Moon") z powodu pozornego braku jednostajnego rytmu.
Podsumowując: album z pewnością do słuchania i "nie przy okazji" (jak wspomina Arek w opisie ), racją jest, że dopiero gdy w pełni poświęcimy mu swoją uwagę, odkryje przed nami swoje prawdziwe oblicze
Absolutnie odradzam nagrywania go na mp3player'a i odsłuchiwania przy joggingu - do tego - nagrajmy sobie kolejny album
Najfajniejszymi kawałkami są tu moim zdaniem utwory z repertuaru Barrego Mannilowa, którego Thomas zdaje się bardzo lubić, bo czasem na koncertach wykonuje Could this be a magic. Podoba mi się także Moonlight in Vermont. Płyta nie jest jakimś wielkim dokonaniem, ale trzyma pewien poziom, jednak chyba podpiera moją tezę, że Thomasowi już brakowało pomysłu na nowe popowe piosenki.
Początkowo byłem negatywnie nastawiony do tego albumu, ale nie dawno zmieniłem zdanie na korzyść tej płyty:
Paradise cafe- bardzo ładny utwór, fajna melodia, idealny do słuchania wieczorem, przy kominku, przy świecach, najlepiej na kinie domowym, coś wspaniaełego. Na niego poszedł mój głos.
Can't teach my old heart new tricks - łatwo wpada w ucho, dużo łatwiej niż PC, ładna melodia, świetne wykonanie. Może głos TA, nie pasuje do tego tak idealnie jak do MT, ale też dobrze pasuje.
Just remember - nastrojowy utwór, głos TA brzmi w nim całkiem nieżle, pasuje do niego. Idealny kiedy chce się wprowadzić nastrój, albo słucha się tego na słuchawkach po zmierzchu, bardzo mi się podoba.
Fly me to the moon - trochę bardziej dynamiczny utwór od poprzedniego i trochę mniej mi się podoba. Jak dla mnie najsłabszy utwór na płycie.
When october goes - kolejny wspaniały, nastrojowy utwór, piękny tekst, jak dla mnie 2 na płycie. Na niego też oddałem głos.
How do you keep music playing -śliczny utwór, choć nie potrzebnie w duecie, TA sam by to lepiej zaśpiewał.
Night and day - troszeczkę żywszy niż poprzedni, bardzo udany.
Beyond the sea - utwór o morskiej tematyce, bardzo ciekawy.
Moonlight in Vermont - świetny utwór, najlepszy jak dla mnie na płycie, na niego oddałem 3 głos.
Podsumowując to dobra płyta, pełna nastrojowych utworów granych na prawdziwych instrumentach, doskonała do słuchania po zmierzchu, najlepiej na profesjonalnym sprzęcie na dobrych słuchawkach, albo na kinie domowym, najlepiej przy świecach. Nie jest to może to co lubię najbardziej, a więc muzyka disco/clubowa ale czasem mam ochotę posłuchać czegoś spokojniejszego, wtedy sięgam po SF, albo po LC, który jest w swojej kategorii czymś nieprzeciętnym.
jakies kilka dni temu z ciekawosci sciagnalem sobie ta plyte z netu i po szybkim przesluchaniu utworow bez cienia zalu usunalem z komputera. zdecydowanie nie jest to muzyka, ktora potrafilaby mnie zatrzymac i do ktorej chcialbym wrocic. Thomasa glos jak najbardziej pasuje do tego typu muzyki- ktos gdzies napisal, ze nie -stad ta uwaga, ale to muzyka dla koneserow, a nie fanow MT. Songs Forever jak dla mnie jest duzo ciekawsza plyta- a Live Concert z ciekawosci dalbym do oceny fanom jazzu- niemowiac oczywiscie, kto to spiewa