Daniel pisze:Czy zastanawialiście się kiedyś, jak wyglądał by świat i Wasze życie, gdyby nie narodził się Dieter Bohlen?
Większości z Was muzyka MT towarzyszyła w latach szkolnych, nastoletnich, ja właściwie dopiero od niedawna wciągnęłam się w te klimaty, więc podchodzę do tego troszkę inaczej. Mam jednak podobne przeżycia, też miałam swój ulubiony zespół w latach szkolno-licealnych, i wyobrażam sobie, jakby to było nie móc nigdy usłyszeć ich kawałków. Także rozumiem Was świetnie, aczkolwiek z MT mam inne doświadczenia.
Gdyby zabrakło Dietera.. nie byłoby nam dane także poznać Thomasa (prawdopodobnie?)..

oj, to byłaby wielka strata, bo strasznie lubię jego głos. Szkoda byłoby, gdyby nie powstały piosenki MT, jak wielu z Was pisało, nastrajające pozytywnie do życia (to szczera prawda, ostatnio sama to stwierdziłam po sobie, a należę raczej do ponuraków

).
MichałT pisze:Nie mam zielonego pojęcia, jak co poniektórzy "znawcy"

muzyki, twierdzą, że muyzka Dietera to wiocha i wogóle obciach, albo stosują "żartobliwe" wyrażenia typu "Młode Tłoki" (OK, jeśli są w formie żartobliwej, ale niestety nie zawsze tak bywa)
Kompletnie nie wiem, skąd wzięło się takie uprzedzenie do Modern Talking i twórczości Dietera w Polsce
Gdzieś tam już pisałam, że to na MT skupił się ostrzał krytyków, pewnie dlatego, że są najbardziej reprezentatywni dla owego krytykowanego gatunku muzycznego, i zyskali największą popularność.. W Polsce, jeśli chodzi o muzykę, najbardziej poważany jest rock. Tylko do gitarzystów podchodzi się na kolanach, poza-rockowi (a już od muzyki z grubsza biorąc tanecznej - hoho, to już mają przerąbane na starcie) twórcy u nas w kraju są przeważnie traktowani: z przymrużeniem oka, obojętnie, lekko pogardliwie itp. "Artysta-muzyk" dla Polaka znaczy "muzyk rockowy". To siedzi ludziom w głowach. Powiedzieć, że zespół dance'owy ma w Polsce pod górkę, to eufemizm.

Od zawsze mnie wkurzał ten muzyczny fundamentalizm - dla mnie piosenka jest tylko albo dobra, albo zła (tzn. albo mi się podoba, albo nie). Co mnie obchodzi, czy w tle leci gitara, czy rytmy z syntezatora.

Szkoda, że tak niewielu ludzi ma podobne podejście, a powiedzonko "muzyka łagodzi obyczaje" wydaje mi się czasem być okrutnym szyderstwem, wystarczy poczytać wypowiedzi na forach czy recki płyt..
A na koniec.. piosenki MT czasem zajeżdżają co-nieco kiczem.. Nie ma się co obruszać, nie ma też co przejmować. Spora część muzyki to kicz, tylko że utarło się go u nas łączyć akurat z muzyką typu disco.

A dla mnie, jeżeli MT bywa tandetne, to na 100% tandetą jedzie także Celine Dion, Kasia Kowalska, Feel, o hip-hopie nie wspominając.. Różnica jest taka, że w przypadku tych wymienionych krytycy udają pilnie, że to nie tandeta. Ale jak ktoś nie jest głuchy i nie ma klapek na oczach, to i tak swoje wie..
