Michelle - najsłabszy utwór - nic dziwnego skoro autorem jest Paul Mc Cartney. Nie wiem po co on się w ogóle znalazł na płycie.
Never new love like this before - to przeciwieństwo - jeden z najlepszych i najbardziej udanych utworów. Rewelacja
Will you let me know - ładny soulowy utwór, nawet głos Thomasa do tego pasuje.
The heat between girls and boys - nie specjalnie mi leży ten kawałek.
Look at the tears - już jest trochę lepszy, bardziej popowy z delikatnie zaśpiewanym refrenem.
Feel the physical - jeden z nie wielu dynamicznych kawałków na płycie, za dużo tam jednak kobiecego wokalu, co psuje kawałek o udanej melodii.
Carry you with me - ładny utwór w średnim tempie, który zaczyna się jak ballada, ma fajną melodię.
Road to higher love - specjalnie przedstawiać nie trzeba - klasa.
South of love - przeciętny utwór, trochę monotonny.
A little bit of lovin' - bardzo fajny kawałek, choć ja wolę wersję z wideoklipu.
Point of no return - kolejny nijaki utwór, niby ładna melodia, niby fajne zwrotki, ale ten refren brzmi jakby z amerykańskich kościołów.
O Souled in i souled out nawet nie wspominam bo nie warto. Widać, że od 1994 roku Thomasowi najwyraźniej zaczęło brakować koncepcji i dobrze, że teraz robi coś zupełnie innego.


