Strona 1 z 6

Alone

: pt kwie 18, 2008 17:51
autor: Atlantis
Pierwsza w pełni nowa płytka po powrocie. Szczerze mówiąc taka sobie. Już na początku razi zbyt cukrowy wokal Thomasa. Poza tym na albumie nie ma własciwie ani jednej udanej ballady, wszystkie są identyczne, tak samo nudne, nieciekawie zaaranźowane. Broni się tylko, dzięki ładnej melodii, Dont let me down. Album zawiera co prawda świetne piosenki z Can't Get Enough i Rouge Et Noir na czele (inne bardzo dobre to It Hurts so good czy Sexy Sexy Lover) ale są też piosenki bardzo przeciętne jak For Always and Ever czy I'm so much in love, jak i utwory bardzo słabe np. I'll never give you up. Pod względem brzmienia album nie prezentuje się zbyt ciekawie, piosenki są do siebie mocno podobne. Natomiast nie można odmówić tej płycie bardzo ładnych melodii, i tak np. zwrotki w I can't give you more są na pewno jednymi z najciekawszych, efekt końcowy nie jest jednak zadowalający.
Płyta jest nieco za długa i przez to nużąca w całości. Moim zdaniem bez nudnych ballad prezentowałaby się ciekawiej.
Nie można powiedzieć, że jest to krążek nieudany, jakkolwiek każda następna płyta była o wiele lepsza, a ze wszystkich wydanych słabsza moim zdaniem była tylko Lets Talk About Love.

: pt kwie 18, 2008 19:28
autor: Peter
Ja mam całkowicie odmienne zdanie na temat tej płyty. Po pierwsze to wokal Thomasa brzmi tu wręcz rewelacyjnie. Po drugie to mamy tu masę udanych kompozycji są to: "Don't let me go", "Rouge et noir", "Can't get enough", "You are not alone", który nawiązuje stylistycznie do dawnych czasów, niezwykle udane kompozycje Thomasa szczególnie "Love is like a rainbow", cudny "Taxi girl" rewelacyjny "I can't give you more"... mógłbym tak wymieniać dłużej. Nie zabrakło również pięknych ballad jak "All I have", I'm so much in love", "Just close your eyes". To dla mnie najlepsza płyta po comebacku. Jedynym kawałkiem, który się nie udał jest "Don't let me down" Nie potrzebny jest tu Bonus track odkurzający stare kawałki w końcu na ilu płytach można słuchać tego samego.

: pt kwie 18, 2008 20:19
autor: jason
Ja sądze że jest to dość dobra płyta.Zachwayciły mnie utwory:
Sexy sexy lover,Taxi girl,It hurts so good,cant get enough, oraz przepiekna Love is like a rainbow.Pozostale piosenki są juz słabsze ale jakosc tych kilku wymienionych przeze mnie świadczy o tym że album ten jest całkiem udany.

: sob kwie 19, 2008 11:39
autor: Mateusz
Pierwsza zupełnie nowa płyta Modern talking nie zachwyciła mnie po pierwszym przesuchaniu jednakże potem stała sie jedną z cześciej słuchanych pomimo że w porównaniu do nastepnych albumów MT wypada chyba najsłabiej. Jednakże zawsze chętnie do niej wracam bo ma swój specyficzny klimat i kilka naprawde świetnych kawałków spośród których zdecydowanie wyróżnia sie "Can't get enough" a zaraz potem "You are not alone", "Sexy sexy lover" , "Rouge et noir" i "Love is like a rainbow" Ballady rzeczywoście dosc przeciętne ale jako całosci albumu slucha sie bardzo dobrze.

Re: Alone

: pt maja 09, 2008 17:19
autor: Peter
Jedynym słabym punktem płyty jet ballada Don't let me down. Nie znoszę tego kawałka. A poza tym to jest znakomita płyta. Bardzo podoba mi się aranżacja Taxi girl. Pozostałe aranżacje również bardzo udane. Bardzo odpowiada mi takie brzmienie MT. Płyta ta ma fajny booklet.

Re: Alone

: sob maja 10, 2008 0:13
autor: adamstan
Niestety, płyta ta ma fatalną jakość dźwięku - jakieś takie dziwne "lo-fi", zupełnie do disco/dance nie pasujące. Początkowo kupiłem ją na kasecie, i myślałem że to wina kasety. Ale później słuchałem wersji CD i brzmiała tak samo kiepsko - obcięte pasmo, jakieś dziwne przesterowania... Co do piosenek - kilka fajnych, kilka beznadziejnych, ale niestety produkcja jest taka sobie, a ze względu na jakość - straszną kompresję i zniekształcenia - kawałki te kompletnie nie chcą poddawać się remiksowaniu. Ogólnie, z "nowych" płyt MT chyba jednak niestety lepsze są te bez Luisa... Bo - skupiając się na samej produkcji i jakości dźwięku - "Back for good", "Alone" i "Year of the dragon" to moim zdaniem trzy najgorzej brzmiące płyty Mt...

Re: Alone

: pt maja 16, 2008 19:12
autor: Maro_D
Na moje płyta ciekawa i miła dla ucha. Przede wszystkim singlowe utwory zasługują na uwagę, ale także Taxi Girl czy Love Is Like A Rainbow. No i na końcu ten Space Mix, którym w różnych sklepach katowali klientów w 1999 roku :-P

Re: Alone

: pt maja 16, 2008 20:20
autor: Kudlaty
najlepszy album po powrocie... prosty aczkolwiek oryginalny. Na tle innych albumów z tego okresu wypada o niebo lepiej, choć America też jest niczego sobie...

Re: Alone

: pt maja 16, 2008 20:44
autor: Peter
Kudlaty pisze:najlepszy album po powrocie... prosty aczkolwiek oryginalny. Na tle innych albumów z tego okresu wypada o niebo lepiej, choć America też jest niczego sobie...
W 100% się z Tobą zgadzam, te dwa są najlepszymi płytami MT po powrocie, z lekkim wskazaniem na alone.

Re: Alone

: pt maja 16, 2008 21:06
autor: Adi
adamstan pisze:Bo - skupiając się na samej produkcji i jakości dźwięku - "Back for good", "Alone" i "Year of the dragon" to moim zdaniem trzy najgorzej brzmiące płyty Mt...
No napewno twoje wyczulone ucho i zmysł muzyczny bardziej krytycznie oceniają wszelkie produkcje. :wink: I wierzymy ci na słowo. Jednak "my laicy" oceniamy jednak te albumy pod względem fajny lub nie, tzn. wpada komuś w ucho lub nie. Dla mnie osobiście może być choć chyba np album "Victory" podoba mi się jednak bardziej. :wink:

Re: Alone

: śr lip 02, 2008 19:12
autor: Peter
Szkoda, ze z tej płyty wyszły tylko dwa single. Moim zdaniem na singiel nadawałby się jeszcze Can't get enough. Fajny byłby mix tego kawałka.

Re: Alone

: czw wrz 11, 2008 13:15
autor: shizonek
Ja tak na świeżo po maratonie MT, właśnie przesłuchałam hurtem "Alone", "Dragon", "America" i "Victory". :mrgreen: Na porównania przyjdzie czas później.

Ponieważ moje zdanie na temat ballad w muzyce stricte tanecznej jest takie, iż to kompletny nonsens, więc i tu nie będzie inaczej: jak tylko robi się spokojniej, od razu gorzej dla moich nerwów. Te wszystkie przesłodzone aranże i dzwoneczki od zawsze mnie wkurzały we wszystkich kawałkach. :/ Owszem, przesłuchałam z obowiązku wszystkie piosenki z albumu, ale za drugim razem skrzętnie omijam wszelkie "Just close your eyes" czy "All I have".
Pozytywnie wyróżniają się: "You are not alone", dla mnie brzmi bardzo typowo 'ModernTalkingowo', a więc oczywiście bardzo mi się podoba. :] Gdybym miała komuś zaprezentować MT w ich najbardziej standardowej wersji, to "YANA" byłoby niezłym wyborem. Oby więcej takiego materiału. :> "Sexy sexy lover" znam, lubię.
Dwie piosenki przypadły mi szczególnie do gustu: "Can't get enough" (na pewno jeden z 3 najlepszych kawałków z "Alone", chyba będę go teraz katować długi czas :mrgreen: ) i "Love is like a rainbow", bardzo chwytliwy. "I cant' give you more" - zgrabny utworek, niczego sobie, wpadający w ucho, podobnie jak "Don't let me go".
"Rouge et noir", trochę zaczyna się motywami jak z "You are not alone" :/ ale ogólnie biorąc, może być. Szkoda, że nie ma więcej francuskiego tekstu niż tylko te trzy słowa, fajnie by to mogło brzmieć. :)
Te kilka motywków w "It hurts so good", niestety, od pierwszej chwili, skojarzyły mi się z "Lubelskim fullem" i teraz nie mogę się uwolnić od tego wrażenia. :lol: Niestety na niekorzyśc piosenki.. choć obiektywnie biorąc, nie jest taka ostatnia (dobrze zaśpiewany refren). Ale ten "full", brr.. :/
"I'll never give you up" - przeciętniak. Typowy wypełniacz miejsca na płycie. Ani zły, ani dobry.
"Taxi girl", energiczny utworek, całkiem przyzwoity. Nie mam do niego żadnych obiekcji, choć tekstu staram się nie dopuszczać do świadomości, bo jak zaczynam się wsłuchiwać w refren, to hmm...
"For always and ever".. takie se.. gdyby nie było, żadna krzywda by sie nie stała.
Mix z Singletonem jakoś specjalnie mnie nie uradował, nie przepadam za wstawkami tego pana, za miksowaniem kilku piosenek w jedno combo też nie bardzo..

Albumik przyjemny, parę fajnych utworków zasili moją playlistę "best of MT", inne pokryją się kurzem zapomnienia.

edit: poprawiłam literówki i styl

Re: Alone

: czw wrz 11, 2008 16:30
autor: Peter
shizonek pisze:"For always and ever".. takie se.. gdyby nie było, żadna krzywda by sie nie stała.
Powiedz, że raczysz sobie żartować, to jedna z najlepszych piosenek na płycie. Uwielbiam,go ale cenię Twoje zdanie.

Re: Alone

: czw wrz 11, 2008 16:53
autor: shizonek
Hmm.. wiesz, może to dlatego, że mam własne ściśle określone preferencje odnośnie piosenek MT (jak każdy pewnie, tylko że zagorzały fan "zniesie" więcej eksperymentów, a ja mniej :mrgreen: ) - na przykład nie trawię w ogóle ballad - "For always and ever" akurat też średnio mi się podoba - to nie znaczy, że w ogóle skreślam ten kawałek. Po prostu jest dla mnie obojętny, z gatunku "nieszkodliwych" :lol: - oczywiście nie musimy się zgadzać - dla Ciebie jest on piękny, no i super. :)

Re: Alone

: czw wrz 11, 2008 17:01
autor: Peter
shizonek pisze:(jak każdy pewnie, tylko że zagorzały fan "zniesie" więcej eksperymentów, a ja mniej :mrgreen: )
Też tak myślę, choć ja jestem naprawdę wielkim fanem muzyki Dietera to jednak nie znoszę kompletnie nic z repertuaru Bonnie Tyler (nienawidzę jej) i paru piosenek Medlocka np: tych z Mr Lonely albo Gimme a chance.

Re: Alone

: pt wrz 12, 2008 15:01
autor: Daniel
Dla mnie ta płytka to niestety, ale cienizna. Co druga piosenka, to smętna ballada... i to naprawde smetna (gdzie im do ballad z plyt pozniejszych... bo o wczesniejszych, z lat 80tych to nawet nie ma co marzyc). Ja lubie ballady, ale melodyjne i bogate brzmieniowo, a nie takie zapychacze i usypiacze jak tutaj. Na albumie wyrozniaja sie Y.A.N. Alone, Sexy Sexy Lover, Can't get enough i moze jeszcze Rouge et noir. Reszta jest dosc mydlana - posluchac sie poslucha, bo to przeciez MT... ale kopara nie opada, oj nie ! :)