ROBERT_LATO pisze:Skoro zostałem wywołany do odpowiedzi Smile to mogę potwierdzić, iż w obu nagraniach rzeczywiście maczał swoje palce Luis Rodriguez Smile
Labele:
1. Amazone - Gino Gino - 12'' - CHIC 6.20651-01 - 1986
2. Nikka Costa - Renegade (Take My Breath Away) - MCD - Polydor 889851-12 - 1989
Oba nagrania bardzo dobre (przynajmniej jak dla mnie) i warte uwagi. [...]
Dzięki za odpowiedź i uświadomienie... Pamiętam jeszcze jak i u nas modne były kasety "opracowane na podstawie oryginalnego fonogramu" (zmieniona bezpłciowa okładka, inna kolejność utworów itp.)
Osobiście nie wiem czy tak do końca to zjawisko potępiam. Z jednej strony na pewno oznacza to okradanie wykonawcy i producenta. Z drugiej także jednak bezdusznej ekonomicznej machiny, która startując "z pozycji siły" dyktuje zawyżone ceny...
No bo jak to się dzieje, że płyty innych wydawnictw kosztują tyle samo, co np. stary Blue System po trzykrotnej przecenie?

Zaś ich produkcją zajmuje się ta sama firma, która kiedyś tysiącami tłukła piratki

, zresztą nie zważając zbyt na jakość.
Sam miałem taki problem, gdy kiedyś kompletowałem całą dyskografię Blue System w oryginałach. Jedna z płyt miała krzywo zrobioną tzw. nalewkę, więc wyglądała jak zafoliowane jajo. Na innej były tzw. łezki z tworzywa sztucznego (a że była to jedna z moich ulubionych płyt raziło to mój wzrok). Gdyby nie uprzejmość pewnego pana i pani, którzy wymienili mi to na lepsze egzemplarze z firmowej hurtowni miałbym kupione po 54,99 buble. A w tak szanującej się (i drogiej) firmie kontrola jakości jakaś powinna chyba być. Klient płaci, Klient wymaga...
Fakt też, że płyty CD na początku ich kariery były grubo przereklamowane: na niektórych z nich są "zacięcia" przegrywane z płyty-matki, a pomiędzy "Walking on a Rainbow" a "Here I Am" jest cała przepaść brzmieniowej różnicy (jeśli chodzi o czystość dźwięku, separację poszczególnych tonów itp.) Uff, ale się czepiam...
A co do "niedźwiedzi" - popieram tezę Pioetrka. Pamiętam jak swego czasu mówiąc "never say never" pan N. zapowiadał na liście Enigmę. Ale okres gdy było tam "Cheri Cheri Lady" chyba przespałem pod lodowcem

W każdym razie dla zdrowia i morale "Niedźwiedzia Głównego" mogło(by) to nie być zbyt korzystne;)
Pozdrawiam,
Jacek