Nowy singiel "Dr. No", album "Out Of The Blue
- granieispiewanie
- Posty: 23
- Rejestracja: śr maja 16, 2007 19:47
- Lokalizacja: dieterbohlen.go.pl
- Kontakt:
Jeśli ktoś chce przesłuchać całą płytę Out Of The Blue zapraszam na moje forum. (ikonka www w stopce).
ZAPRASZAM NA:
www.dieterbohlen.go.pl
www.dieterbohlen.go.pl
-
ryrek
- Posty: 8
- Rejestracja: sob lut 25, 2006 21:56
płytka juz na necie
Witam nowa płytka juz na necie na jednym z torrentow własnie zasysam
- Blue Forever
- Posty: 226
- Rejestracja: pt lip 29, 2005 22:18
- Kontakt:
- Pkmodern
- Zarząd Thomas Anders Fanklub Polska
- Posty: 2498
- Rejestracja: pt lis 18, 2005 22:40
Najnowsza fotka Systemsów:
http://img85.imageshack.us/my.php?image ... rtepu0.jpg
http://img85.imageshack.us/my.php?image ... rtepu0.jpg
MODERN TALKING FOREVER!!!
- phantomas
- Posty: 879
- Rejestracja: sob cze 23, 2007 12:55
- Lokalizacja: Milton Keynes
- Kontakt:
- ArCrack
- Administrator
- Posty: 4548
- Rejestracja: wt lut 01, 2005 11:45
- Kontakt:
Dr. No był pewnym światełkiem w tunelu, ale okazuje się że kwestii aranżacji piosenek oni dalej stoją w miejscu. Szkoda, bo zmarnowali parę naprawdę fajnych melodii ubierając je w te same plastikowe brzmienie
No i trochę nadużywają chórków - w Back To Life czy Key To Freedom są one niepotrzebne i psują niezły efekt stworzony przez refreny. OK, wiemy że to oni je śpiewali, nie muszą tego tak natarczywie udowadniać... Na swoich dwóch płytach użyli ich mniej więcej tyle samo razy, co Dieter na 13 nagranych z Blue System.
Jak piszesz tak cię widzą.
- Mateusz
- Posty: 1056
- Rejestracja: pn wrz 05, 2005 19:48
Musze się przychylic do opinii powyżej
Czasami fragment zamieszczony na stronie sklepu z muzyką przedstawia utwory zupełnie inaczej niż brzmią one w całości. Tu nieststy na niekorzysć. Wczesniej zachwycony fragmentem refrenu Shangri - la teraz z przykrościa stwierdzam że to bardzo przeciętny utwór, Podobnie z Heaven and hell - usłyszawszy fragment zwrotki nie przypuszczalem że bedzie miał ten utwór tak zwyczajny, niczym, nie wyrózniający się refren. Aranże generalnie miały byc nowocześniejsze a mamy jeszcze uboższe niż na poprzednim albumie. Ten sam płytki beat, mało smaczków w tle. I tak jak Arek zauważył - po cholere w każdym utworze chorek! Jestem bardzo zawiedziony bo mialem nadzieje na duzo lepszy album. Najgorszym utworem na płycie jest utwór z francuskim refrenem - new collective brzmi lepiej. Najlepsze utwory - Dr. No, Heaven & Hell (za zwrotke) Gambler, Out of the blue i Summer'97 (baaardzo bluesystemowy)
PS. Pozostaje czekać na album Marka Ashleya bo wersje demo które sa do ściągnięcia w temacie o Ashleyu brzmia dosc przyzwoicie.
PS. Pozostaje czekać na album Marka Ashleya bo wersje demo które sa do ściągnięcia w temacie o Ashleyu brzmia dosc przyzwoicie.
"Osoba która używa więcej niż trzech pytajników lub wykrzykników w jednym zdaniu to osoba z zaburzeniami osobowości."
T. Prachett
T. Prachett
-
steen
- Posty: 91
- Rejestracja: wt lut 12, 2008 19:41
Z perspektywy czasu, jak wysłuchałem raz i potem jeszcze raz i następnie znowu całość albumu, podtrzymuję swoje wcześniej określone stwierdzenie o rodzinie krewnych sobie utworów. Zbyt pokrewnych.
Wydawało mi się, że Dr. No pilotuje album bardziej dopracowany i zróżnicowany muzycznie. Trochę jestem zawiedziony po pierwszym odruchu euforii (fakt, że jest). Owszem mogę sobie posłuchać od czasu do czasu, ale artyzmu i rzutu na kolana z dziesiejszej perspektywy (27 marzec) nie dostrzegłem (może Shadows). Ta sytuacja powoduje, że w stosunku do produktów muzycznych będę miał wyższe wymagania. To sie tyczy także Bohlena, jeśli zdecyduje sie stworzyć w tym roku coś konkretnego.
Wydaje mi się, że album Ashleya też nie rzuci mnie na kolana z jednej prostej przyczyny. Sukces album odniósłby, gdyby zastapić jego wokal, głosem faceta z New Collective. To byłaby kolosalna różnica, a efekt końcowy lepszy. Ale to nie mój cyrk i małpy.
Wydawało mi się, że Dr. No pilotuje album bardziej dopracowany i zróżnicowany muzycznie. Trochę jestem zawiedziony po pierwszym odruchu euforii (fakt, że jest). Owszem mogę sobie posłuchać od czasu do czasu, ale artyzmu i rzutu na kolana z dziesiejszej perspektywy (27 marzec) nie dostrzegłem (może Shadows). Ta sytuacja powoduje, że w stosunku do produktów muzycznych będę miał wyższe wymagania. To sie tyczy także Bohlena, jeśli zdecyduje sie stworzyć w tym roku coś konkretnego.
Wydaje mi się, że album Ashleya też nie rzuci mnie na kolana z jednej prostej przyczyny. Sukces album odniósłby, gdyby zastapić jego wokal, głosem faceta z New Collective. To byłaby kolosalna różnica, a efekt końcowy lepszy. Ale to nie mój cyrk i małpy.
- Peter
- Posty: 8164
- Rejestracja: pt paź 12, 2007 17:56
- Lokalizacja: Wrocław
ArCrack pisze:Szkoda, bo zmarnowali parę naprawdę fajnych melodii ubierając je w te same plastikowe brzmienie
A mnie bardzo odpowiada takie plastikowe brzmienie.
Wiesz ten chórek to ich mocna strona stąd jest on w każdym kawałku, ale mi się to bardzo podoba.Mateusz pisze:po cholere w każdym utworze chorek!
Steen skąd wytrzasnąłeś cały album?steen pisze:Z perspektywy czasu, jak wysłuchałem raz i potem jeszcze raz i następnie znowu całość albumu
-
steen
- Posty: 91
- Rejestracja: wt lut 12, 2008 19:41
Album dzięki życzliwym fanom
ukłony dla nich 
Chórek powiedziałbym jest rozpoznawalnym produktem Sibu. Kto ma słuch muzyczny dostrzeże różnice wokalne starego chórku MT i BS i po wymianie przez Bohlena na inny zestaw głosów po zakończeniu współpracy z "Sib". To tak samo jak Thomas Anders (z szacunkiem) i Ashley. No coments.
Chórek powiedziałbym jest rozpoznawalnym produktem Sibu. Kto ma słuch muzyczny dostrzeże różnice wokalne starego chórku MT i BS i po wymianie przez Bohlena na inny zestaw głosów po zakończeniu współpracy z "Sib". To tak samo jak Thomas Anders (z szacunkiem) i Ashley. No coments.
- Atlantis
- Posty: 727
- Rejestracja: ndz maja 08, 2005 19:15
- Lokalizacja: Wrocław
Nie przesadzaj, nie przypominam sobie, aby ktokolwiek zauważył różnicę po wydaniu America, Victory i Universe. Chcesz powiedzieć, że ostatnie albumy MT brzmią jak Ashley?Kto ma słuch muzyczny dostrzeże różnice wokalne starego chórku MT i BS i po wymianie przez Bohlena na inny zestaw głosów po zakończeniu współpracy z "Sib". To tak samo jak Thomas Anders (z szacunkiem) i Ashley.
Dla mnie to takie na siłe szukanie usprawiedliwienia i wmawianie samemu sobie, że tamte chórki były lepsze. Otóż nie były, mało tego, słuchając Albumu SiB mam wrażenie, że te chórki brzmią o wiele gorzej, niż wtedy, kiedy czuwał nad tym Dieter. Tam było to bardziej dopracowane, tutaj często zahacza o zwykłe wycie (Shangri-La!), można sobie też porównać też choćby Back To Life z Win The Race. Nie trzeba muzycznego słuchu żeby wyczuć, które brzmią lepiej.
See the stars, they're shining bright Everything's alright tonight
-
steen
- Posty: 91
- Rejestracja: wt lut 12, 2008 19:41
- Peter
- Posty: 8164
- Rejestracja: pt paź 12, 2007 17:56
- Lokalizacja: Wrocław
Dzięks Steen za link do płyty SIB. Przesłuchałem ją w całości i zupełnie inaczej to wszystko brzmi. Przede wszystkim te kawałki jednak różnią się trochę od siebie. Najbardziej mi się podoba Summer'97.
Po wysłuchaniu tej płyty zachwyt, który mi towarzyszył podczas słuchania kawałków minął
W całości tylko niektóre są dobre jak Summer'97 albo Heaven and hell i Shadows of love.
Po wysłuchaniu tej płyty zachwyt, który mi towarzyszył podczas słuchania kawałków minął
- Peter
- Posty: 8164
- Rejestracja: pt paź 12, 2007 17:56
- Lokalizacja: Wrocław
Re: Nowy singiel "Dr. No", album "Out Of The Blue
Nie jestem sympatykiem SIB i uważam, że ta płyta ma płytkie brzmienie. Jednakże gdyby utwory były troszeczkę inaczej zaaranżowane poza Dr No, Summer'97, Heaven and hell i Shadows, które mimo wszystko trochę cenię bo są to mimo wszystko dobre utwory, pozbyto się zapełniacza Out of the blue, dodany byłby wokal Bohlena w zwrotkach i Naddel, inny booklet wreszcie skorzystano by z usług dobrego inżyniera dźwięku i innych specjalistów to na pewno płyta ta wydana była by przez Hansę i byłby to 14 album Blue System. (Można by było jeszcze zrobić parę niezłych teledysków jak za dobrych czasów BS i sukces gotowy.) Jedyne co tu jest dobre na tej płycie (poza wspomnianymi utworami) to teksty utworów i głosy Kohlera, Wiedeke i Scholza, które brzmią tak samo dobrze jak dawniej. Dla mnie ta płyta jest lekkim krokiem naprzód po beznadziejnej, bezbarwnej i zrobionej bez pomysłu i własnej inicjatywy płycie Point of no return, gdzie udały się tylko 2 utwory: tytułowy i 1001 nights, choć do doskonałości im wiele brakuje. Muszę jednak przyznać, ze ta płyta choć nie taka zła odbiega od dokonań Medlocka szczególnie od Dreamcatchera i Summer love choć może być troszkę lepsza od Clouddancera (chociaż sądząc po fragmentach to może być coś niezłego) ale z tą opinią poczekam do pojawienia się płyty.