Daria… Najpierw piszesz: „(…) ja nie wiedziałam, że wejdę na scenę do Thomasa, to było dla mnie zaskoczenie. Inaczej bym się do tego przygotowała w odpowiedni sposób.”
Za chwilę: „(…)Ale wiedziałam, że pójdę do zdjęcia z Thomasem i chciałam wyglądać najzwyczajniej w świecie troszkę ładniej.”
Wydaje mi się, że Fan najładniej prezentuje się waśnie w stroju fanclubowym… Zapytałam o koszulkę, bo pamiętam, jak bardzo było to podkreślane w Łodzi, że koszulki są obowiązkowe no i sama tak uważam. Faktycznie, na jednym z koncertów na trasie nie miałam koszulki, bo po prostu przepłukana po użyciu nie wyschła w czasie jazdy i potem w słabo ogrzewanym pokoju.
W Łodzi zaś pożyczyłam koszulkę (z powodu bieganiny przy ogarnięciu organizacji AfterParty zostawiłam ją w torbie od laptopa w klubie na Piotrkowskiej i nie było szansy, żeby po nią wrócić), aby godnie reprezentować FanClub. Nie przejmowałam się nawet tym, że koszulka była męska.
Agata: „A akcja przed fotką i liczenie "raz, dwa, trzrzrzy", niezapomniana.” Taaaak. Najbardziej niezapomniany był brak reakcji publiczności. Thomas 3 razy musiał pytać „zrobię Wam fotkę, OK?!” , żeby wreszcie był jakiś odzew. Na wszystkich poprzednich koncertach odzew był od razu. No ale to oczywiście nie jest niczyją winą, ot, tacy ludzie.
A przy YMHYMS to aż musiał rzędom na trybunach przypomnieć, że ta piosenka to ma dawać radość, tacy byli ludzie porwani do zabawy…
Oczywiście sektor FAN bawił się super!
Michal.czeslaw: „(…)A może chodzi Ci o to,że Darunie spotkał zasłużony zaszczyt,a nie Ciebie? Bo przecież nie o koszulkę tutaj chodzi prawda?”
No i tu Cię zaskoczę. Chodzi o pewne zasady, które są dla wszystkich takie same. Natomiast co do wyboru osób do wręczania kwiatów to – no cóż. BDG OK, ale nie rozumiem owego wyboru w Łodzi. Skoro Daria brała udział w promocji – to w Łodzi zajmowały się tym cholernie intensywnie 4 osoby poza mną i Kariną:
sucharyba, AGNES911, DOMINIK911 i maaateusz. Poza tym
NAPRAWDĘ WIEMY, ile czasu i poświęcenia pochłania promocja. Ci ludzie, których wymieniłam, cały styczeń, każdy jego weekend i pierwsze dwa lutego spędzili w Łodzi i okolicach rozwieszając plakaty na słupach, w instytucjach, klubach, roznosząc ulotki. Albo zamieszczanie info o koncercie w lokalnych gazetach. Chodzenie po osiedlach i wrzucanie ulotek (a było ich 60kg!!!) do skrzynek – ci ludzie naprawdę dobrze to pamiętają. Robili to z ogromnym zapałem, chęcią i radością. Dlatego tu mnie trochę boli, że nikt nie pomyślał, aby komuś z nich zaproponować w Łodzi wręczania kwiatów… I nie, Pani Małgosiu, nie chodzi tu o mnie. Za duża jestem, żeby tupać nóżkami „bo ja chciem!” i się obrażać, że jednak nie ja. Z Thomasem wystarczy mi ten wspaniały kontakt, który mam i jestem naprawdę szczęśliwa i spełniona.
ALE byłoby zupełnie inaczej i milej, gdyby ktoś z ekipy promocyjnej z Łodzi otrzymał taką propozycję, jak współwręczanie kwiatów. I tyle.
Ale jak pisałam, całe życie człowiek się uczy czegoś nowego.
Co do spania w thomasowej koszulce - hehehe, Karina nie wzięła pidżamy i to dlatego

Do fanatyzmu nam naprawdę daleko
