Adi pisze:labambino pisze:Funkcjonowali jeszcze przed MT w wielu muzycznych projektach.Jako instrumentaliści,wokaliści,producenci.Najwięcej w muzyce rockowej.
Może i robili coś przed erą Modern Talking ale nie sądzę, żeby SIB'y byli tak popularni aby byli znani szerkoiej publiczności tak bardzo jak Dieter Bohlen i Thomas Anders. I głównie o to mi chodzi.
Teraz rozumiem.Wiesz,ja od dziecka wychowywałem się w Niemczech i tam oni byli znani właśnie z tych rockowych projektów.Mieli też dużo "jednorazowych" produkcji(najwięcej Rolf) jak np.L`Affair,Broken Dreams.
W Niemczech w latach osiemdziesiątych to było "na fali" i wszyscy wiedzieli,że to Rolf.Zresztą on miał tyle pseudonimów artystycznych...,ale każdy wiedział,że to on.
Dieter nie angażował do swoich nagrań byle kogo.Oni mieli juz wyrobioną markę i potrafili zaspokoić każdą"zachciankę"muzyczną Dietera.Na początku lat osiemdziesiątych nie było takiej techniki w studiach jak dziś i oni musieli sie naprawdę sporo napracować by chórki w MT brzmiały tak jak je słyszymy na pierwszych albumach.Duzo tez w tym zasługi Rodrigeza,który w mistrzowski sposób potrafił to potem "obrobić",ale uwierz mi,że praca chórzystów nie była taka łatwa jakby się mogło nam wydawać.Znam tych ludzi,wiem ,że nie było im łatwo.Nie dostawali też za to dużo pieniędzy,ale sami się na to godzili.Mieli przecież inne źródło utrzymania.
Bohlen nie był ich jedynym chlebodawcą,ale postąpił nierozsądnie i brzydko,ponieważ zaczął wyzywać autora całego zamieszania ze sprawą sądową o odszkodowanie-Birgera Corleisa.
Ja to oglądałem w Niemczech.On krzyczał do Birgera ,że mu Birger w toalecie papier zmieniał,że taki ma wkład w MT i BS.Nieładnie.Przy drugim albumie MT Dieter dziękował Birgerowi za współpracę jako przyjacielowi.Czy tak się potem przyjaciół traktuje?
Wiesz w Niemczech Bohlen ma tyle samo przeciwników co i zwolenników i to zrobiło się ostatnimi latami.Wcześniej był uwielbiany,a teraz to tak pół na pół.Pozdrawiam-Robert