Atlantis pisze:Ktoś, kto gra sobie w garażu nie jest niekomercyjny, a w żadnym wypadku nie jest artystą. To ktoś, kto ma jakąś pasję i albo jest na tyle dobry, że z tego garażu wyjdzie, albo tam już zostanie, bo do wyższych celów się nie nadaje, ewentualnie zabrakło mu zapału czy też szczęścia, dlatego też rozumiemy to inaczej. Twoje rozumowanie słowa "komercja" mnie osobiscie przywodzi na myśl słowo "tandeta". I gdybyś użył takiego, byłoby to zrozumiałe, to przecież jasne, że wszystko wszystkim podobać się nie musi.
Użyłem takiego, a nie innego znaczenia słowa "komercja" właśnie dlatego, żeby uwypuklić rodzaj działania Thomasa, któremu jako "Gentlemen'owi" to po prostu nie przystoi. Komercja w innym znaczeniu to także "Ściana" Pink Floyd'ów.
Jakość nowej płyty Andersa jest jednak mocno wątpliwa. Jak na razie nikt mnie nie przekonał, że tak nie jest, nie licząc oczywiście głosów "każdy ma inne zdanie".
Atlantis pisze:W moim odczuciu tak jest i z albumem Two, jasne, że jest to być może słabsze niż MT, ale oceniając to wszystko dochodzą wspomnienia, sentymenty i pare innych czynników, jednak mimo wszystko za Two Thomas w żadnym wypadku wstydzić się nie musi.
Nie musi. W grupie się nikt nie wstydzi, jeśli wiesz o co mi chodzi
Jeśli chodzi o kontrakt, to faktycznie nie wiemy, czy ktoś przewidziwiał osłabienie sprzedaży, czy nie, podobnie jak tego, czy panowie dalej by się ze sobą męczyli. Dyskusji z tego nie wywiążemy bo brak argumentów.
ArCrack pisze:Każdy potrafi też zanucić "Brother Louie Louie Louie" bo było proste jak drut - pytanie w czym ambitniejsze od "gigo-gigolo"?
Owszem to prosta melodia. Tu jednak całości dopełnia aranżacja.
ArCrack pisze:Panowie, czytanie na forum Modern Talking o tym że Thomas zaprzedał się komercji jest co tu dużo mówić - śmieszne
Przedłuż te dyskusje. Skoro jest śmieszna, z pewnością łatwo pokonasz mnie na argumenty
CheriLady pisze:A moim zdanie album "TWO" jest całkiem dobry a nawet powie więcej!! Im dłużej go słucham tym bardziej mi sie podoba. A jeżeli MichałT sądzi że " otrzymaliśmy album toporny, siermiężny - "grubo ciosany". Melodie są nie proste, lecz prostacko banalne, by nikt się specjalnie nie wysilał przy słuchaniu, a aranże nieudolnie podrabiają Bohlena. "- to chyba nie słuchał dawno jaką teraz muzykę tworzy Bohlen (oczywiście bez obrazy dla tych, którym sie to podoba bo każdy ma swój gust i nie o to tutaj chodzi). Niestety taraz nastały takie czasy że muzyka ma być prosta i wpadająca w ucho. Ma po prostu relaksować!
To jest argument! "Two" jest dobre bo Dieter jest słaby.
Kiedyś melodie też były proste i wpadały w ucho, tyle tylko, że to dziś do tworzenia muzyki ma dostęp każdy, a nie każdy niestety tworzyć powinien. Bardzo dobrze piszesz, że muzyka ma relaksować, tyle tylko, że niestety albumu Thomasa to się nie tyczy.
tanathos o 18:45 pisze:MichałT pisze:To, że Thomasowi w końcu coś się udało, to wcale nie zarzut z mojej strony - po prostu pokazuję, wybitną komercyjność tej płyty, która potwierdza się w jej brzmieniu i właśnie w pierwszym jej miejscu na liście przebojów. Tyle tylko, że z taką komercyjną pop-papką wcale nie trudno jest się dostać na szczyt.
nie masz racji kolego. popełniacie zasadniczy błąd, uznając komercyjny sukces za coś złego. to fatalny tok rozumowania. zrozumcie, że nie wszystko, co osiąga komercyjny sukces, jest złe. istnieje mnóstwo przykładów na to, że komercyjny sukces osiągają także produkcje o bardzo wysokim poziomie artystycznym. czasami naprawdę tak się zdarza. przykłady:
- komercyjny sukces płyty "dark side of the moon" pink floyd
-komercyjny sukces płyty "the wall" pink floyd
-komercyjny sukces "incepcji" christophera nolana
-czy też komercyjny sukces "dark knight" tegoż reżysera
przeraża mnie tok rozumowania niektórych forumowiczów. to nieobiektywne generalizowanie. ludzie, puknijcie się w głowę.
MichałT o 16:30 pisze:Używam jednak takiego znaczenia, a nie innego ponieważ przy innym za komercję obok nowego albumu Thomasa można też uznać "Ciemną stronę księżyca", "Abbey Road" i inne płyty. Krótko mówiąc artysta nie komercyjny, to taki, który gra sobie w garażu - i to sam, żeby przypadkiem ktoś go nie usłyszał. Nie mieszajmy dwóch rzeczy, można grać przyzwoite lub nawet bardzo dobre muzycznie i artystycznie utwory i zaistnieć na listach przebojów. Tak właśnie było z MT lat 80. i innymi produkcjami Dietera. Były to porządnie zrobione utwory, w które ktoś włożył nieco pracy i za którą otrzymał nagrodę w postaci wysokiego miejsca na listach przebojów... dzisiaj już starać się nie potrzeba - no bo po co? i dla kogo?
Oczywiście, że nie wszystko z list przebojów jest nie dobre. "Two" jest jednak daleki muzycznie od przykładowej "Ściany". Jest to muzyka do tańca i jak widać bardzo komercyjna, skoro osiągnęła wynik taki a nie inny. Problem to to, że jest ona komercyjna w złym tego słowa znaczeniu.
Pozdrawiam
Wielki Fan MichałT