Ja też już mam swój komplecik.
Płytki grają bardzo ładnie, bardziej "analogowo" niż wydanie Edela, z bardziej wyrazistym basem.
Chociaż nie ma aż takiej przepaści w jakości jak w przypadku płyt Fancy'ego, którego oryginalne wydania były wręcz fatalne.
Udało mi się dostać zestaw niemal bez rys, tylko na pierwszym albumie zauważyłem kilka micro-rysek, które są zapewne winą nieszczęsnych kartoników.
Kartoniki są efektowne i estetyczne, ale niestety mało praktyczne. Moim zdaniem powinny być 1mm większe, aby płytki wychodziły lżej, wręcz wyturlały się (tak robi np. Sony w swojej serii Original Album Classics). W obecnej formie płytki trzeba na siłę wyciągać paluchami, co jest zabójcze dla nośnika (rysowanie i palcowanie!).
Pudełko główne też jest bardzo trudno otwieralne, brakuje wcięcia, "wnęki" na palec, aby przytrzymać spód podczas otwierania.
Trzeba używać paznokci, co po kilku/nastu/dziesięciu otwieraniach doprowadzi do zdarcia lakieru.
Czy coś przeskakuje jeszcze nie stwierdziłem, bo słuchania jest sporo, a wolnego czasu nie tak wiele

Szczególną uwagę zwrócę jednak na piosenkę, przy której problemy miał Robert.