: sob lut 25, 2006 21:45
Ja jeszcze od zachwytów nad albumem jestem daleko, ale musimy pamiętać, że oceniamy te piosenki po krótkich urywkach. W zwiazku z czym nasze oceny tak naprawdę nie wiele są warte. O ile np. znam siebie, to po przesłuchaniu całości coś tam ciekawego wynajdę. Fakt, ballady jakoś mnie ostatnio u Bohlena nie pociągają, uważam je za plastikowe, ale... Po pierwszym przesłuchaniu "Gasoline" też mi się nie podobało, za to juz po drugim podśpiewywałem sobie refren przez cały dzien, tak mi się wryło w pamięć. Więc chyba na oceny przyjdzie czas po odłuchaniu całości.
Co do "Shooting Star", to racja, że sposób stworzenia tej piosenki jest kontrowersyjny, ale po pierwsze, na fanklubowych płytach MT też były np. takie kwiatki jak Andersowy cover Bee Gees, którego w żaden sposób za MT uznać nie można było i podejrzewam, że Dieter ręki do tego nie przyłożył (tak swoją drogą, to ciekawe, czy nie protestował, gdy pod nazwą Modern Talking Anders wypuszczał covery), a po drugie rzeczywiście wazny będzie kontekst tej piosenki. Opowiadając o swoim życiu Dieter "epizodu" MT pominąć nie mógł, więc logiczne jest, że brzmienie tego zespołu było mu w filmie potrzebne. O zaproszeniu do studia Thomasa chyba raczej mowy być nie mogło, więc załatwił sprawę inaczej.
I ostatni komentarz. Nigdy nie sądziłem, że to napiszę, bo sam nie raz wypowiadałem się krytycznie o ostatnich latach twórczości Dietera, ale zupełnie nie rozumiem tych, którzy potępiają w czambuł wszystko, co on stworzył (jkris), wymieniają całe albumy jako liche produkcje (ja tez niby mógłbym podac album Daniela K., ale nie robię tego bo go dobrze nie znam: nie znalazłem tam przy pierwszym przesłuchaniu niczego specjalnego i po prostu do niego nie wracam), albo wręcz drwią z tych, którzy Dietera mimo wszystko lubią. "Gratuluję zaślepienia", "Dieter to nędza i przeżytek", "Jaki kretyn kupi jego nową płytę?", "Współczuję głupoty, Ty pożałowania godny fanie..." itp. (to nie są dosłowne cytaty, ale moje własne sformułowania, które chyba dobrze oddają to, co niektórzy tu wypisują). Nie uważam, że należy nad wszystkim co skrobnie i wyplumka nam Dieter piać z zachwytu, ale też grubą przesadą jest totalne uznawanie wszystkiego za dno. Jeśli (to już wprost do jkris) tak strasznie drażni Cię Dieter i jego muzyka, to co, u licha, robisz na tym forum?
W którymś z tematów każdy z nas może podać tytuł(-y) piosenek, które uznaje za najsłabsze. I nagle któryś z forumowiczów (pardon, nie pamiętam nicka) wymienia hurtem 6 albumów B.S., DSDS i coś tam jeszcze. Gdzieś tu na górze przeczytałem, że któryś z nas nie cierpi B.S (poza pierwszymi 4 albumami; nie wiem, może to ta sama osoba). I to mnie naprawdę dziwi. W całej twórczości Dietera są rzeczy wybitne, dobre, średnie i słabe. Część piosenek jest wręcz rażąco słaba w porównaniu z innymi, które napisał, zgoda. Ale zupełnie nie rozumiem jak można całościowo potraktować to określeniem "nie cierpię". Wspomnianego tu Daniela K. też nie zaliczam do swoich ulubieńców, bo po prostu ani mnie grzeje, ani ziębi, ale nigdy bym nie powiedział, że go nie trawię.
Jeli takich fanów ma Dieter, to trochę mi go szkoda...
I jeszcze jeden, ostatni już, kamyczek do ogródka jkrisa: nie podpieraj się wypowiedziami innych i nie każ interlokutorom szukać potwierdzenia swojej opinii w innych postach, bo są one tak różnorodne, że trudno jest je jednoznacznie ocenić. Ja np. parę razy wsparłem Twoje zdanie (o ile mnie pamięć nie zawodzi) w krytycznej ocenie jakichś utworów, ale jeśli miałbym powiedzieć do których opinii jest mi bliżej: Twoich "rozsądnych i realistycznych", czy np. ArCracka "naiwnych i zaślepionych", to bez wahania stanę po jego stronie.
PS. To co w cudzysłowach, to nie cytaty, ale moja twórczość własna, oparta na postach jkrisa.
Co do "Shooting Star", to racja, że sposób stworzenia tej piosenki jest kontrowersyjny, ale po pierwsze, na fanklubowych płytach MT też były np. takie kwiatki jak Andersowy cover Bee Gees, którego w żaden sposób za MT uznać nie można było i podejrzewam, że Dieter ręki do tego nie przyłożył (tak swoją drogą, to ciekawe, czy nie protestował, gdy pod nazwą Modern Talking Anders wypuszczał covery), a po drugie rzeczywiście wazny będzie kontekst tej piosenki. Opowiadając o swoim życiu Dieter "epizodu" MT pominąć nie mógł, więc logiczne jest, że brzmienie tego zespołu było mu w filmie potrzebne. O zaproszeniu do studia Thomasa chyba raczej mowy być nie mogło, więc załatwił sprawę inaczej.
I ostatni komentarz. Nigdy nie sądziłem, że to napiszę, bo sam nie raz wypowiadałem się krytycznie o ostatnich latach twórczości Dietera, ale zupełnie nie rozumiem tych, którzy potępiają w czambuł wszystko, co on stworzył (jkris), wymieniają całe albumy jako liche produkcje (ja tez niby mógłbym podac album Daniela K., ale nie robię tego bo go dobrze nie znam: nie znalazłem tam przy pierwszym przesłuchaniu niczego specjalnego i po prostu do niego nie wracam), albo wręcz drwią z tych, którzy Dietera mimo wszystko lubią. "Gratuluję zaślepienia", "Dieter to nędza i przeżytek", "Jaki kretyn kupi jego nową płytę?", "Współczuję głupoty, Ty pożałowania godny fanie..." itp. (to nie są dosłowne cytaty, ale moje własne sformułowania, które chyba dobrze oddają to, co niektórzy tu wypisują). Nie uważam, że należy nad wszystkim co skrobnie i wyplumka nam Dieter piać z zachwytu, ale też grubą przesadą jest totalne uznawanie wszystkiego za dno. Jeśli (to już wprost do jkris) tak strasznie drażni Cię Dieter i jego muzyka, to co, u licha, robisz na tym forum?
W którymś z tematów każdy z nas może podać tytuł(-y) piosenek, które uznaje za najsłabsze. I nagle któryś z forumowiczów (pardon, nie pamiętam nicka) wymienia hurtem 6 albumów B.S., DSDS i coś tam jeszcze. Gdzieś tu na górze przeczytałem, że któryś z nas nie cierpi B.S (poza pierwszymi 4 albumami; nie wiem, może to ta sama osoba). I to mnie naprawdę dziwi. W całej twórczości Dietera są rzeczy wybitne, dobre, średnie i słabe. Część piosenek jest wręcz rażąco słaba w porównaniu z innymi, które napisał, zgoda. Ale zupełnie nie rozumiem jak można całościowo potraktować to określeniem "nie cierpię". Wspomnianego tu Daniela K. też nie zaliczam do swoich ulubieńców, bo po prostu ani mnie grzeje, ani ziębi, ale nigdy bym nie powiedział, że go nie trawię.
Jeli takich fanów ma Dieter, to trochę mi go szkoda...
I jeszcze jeden, ostatni już, kamyczek do ogródka jkrisa: nie podpieraj się wypowiedziami innych i nie każ interlokutorom szukać potwierdzenia swojej opinii w innych postach, bo są one tak różnorodne, że trudno jest je jednoznacznie ocenić. Ja np. parę razy wsparłem Twoje zdanie (o ile mnie pamięć nie zawodzi) w krytycznej ocenie jakichś utworów, ale jeśli miałbym powiedzieć do których opinii jest mi bliżej: Twoich "rozsądnych i realistycznych", czy np. ArCracka "naiwnych i zaślepionych", to bez wahania stanę po jego stronie.
PS. To co w cudzysłowach, to nie cytaty, ale moja twórczość własna, oparta na postach jkrisa.