Witam zatem wszystkich z gorącego Bełchatowa. Temperatura do spacerów nie zachęca, ale i tak centrum miasta jest dziwnie opustoszałe - prawdopodobnie kto chciał z domu wyjść, udał się na Dni Energetyka. Ma to swoje dobre strony, obiad na mieście można zjeść bez tłoku, kolejek, będąc jedynym gościem w restauracji

Pierwszą rzeczą, która rzuciła się w oczy po przyjeździe do Bełchatowa, jest nazwa jednego z tutejszych rond. Otóż jest to Rondo... Andersa. Prawda, chodzi tu o kogoś zupełnie innego niż Thomas Anders, ale tak czy tak ciekawy akcent na początek

Idąc kilkaset metrów od owego ronda w kierunku południowym dotrzemy do ulicy Edwardów. Tu skręcamy w prawo i słyszymy już pierwszych artystów występujących dziś na scenie.
Po lewej stronie mijamy budynek Gimnazjum nr 3 - od niedzieli jedynego, które będzie się mogło poszczycić obecnością byłej gwiazdy Modern Talking na swoim terenie

Ochroniarzy zabezpieczających teren nie jest zbyt wielu, tym niemniej powinni oni skutecznie wybić z głowy pomysł dojazdu samochodem pod samo miejsce koncertu. I doprawdy nie warto tu kombinować, miejsce parkingowe w bliższej lub dalszej okolicy każdy powinien znaleźć.

Sam plac, na którym ustawiona jest scena nie prezentuje się specjalnie okazale. Ot, zwyczajne asfaltowe boisko, jakich przy polskich szkołach mnóstwo. Nie zawracano sobie nawet głowy demontażem bramki

Impreza ma charakter rodzinnego festynu, zatem jeśli przyjedziecie z dziećmi, nie powinny się one nudzić. Są karuzele, rozdawane jest mnóstwo balonów, na miejscu można także coś zjeść. Zdjęcia były robione około godziny 16, zatem ci, którzy chcieli by stanąć jutro pod samą sceną powinni się pospieszyć. Teren boiska nie jest ogromny i może się okazać że występ Thomasa przyjdzie oglądać z dość słabego punktu. Cieszy natomiast fakt ustawienia sceny po wschodniej stronie placu – nisko znajdujące się słońce nie powinno nikomu przeszkodzić w zrobieniu udanych fotek.



