Depeche Mode

Rozmowy na temat wykonawców nie współpracujących z Thomasem i Dieterem.
Awatar użytkownika
MODERN JEANNE
Posty: 1938
Rejestracja: pt sty 01, 2010 0:40
Lokalizacja: Krosno

Re: Depeche Mode

Post autor: MODERN JEANNE »

Anita Anders pisze:
Szczerze, to nie mam ulubionego Depecha hehe Kiedyś był nim Dave, jednak teraz traktuję ich jako całość. Również brakuje mi Alana i jego "brzmienia" w obecnych płytach DM. Kurczę, nie obraziłabym, gdyby w przyszłości, jeśli nie wróciłby do nich oficjalnie, to chociaż nagraliby wspólnie jakiś album :D
Jeśli chodzi o książki to mam biografię Dave'a i Martina, które kupiłam sobie w tym roku podczas pobytu nad morzem po okazyjnych cenach :D Na jednym ze zlotów wgrałam również książkę "I just can't get enough". Prócz tego czytałam "Obnażonych" i "Antologię tekstów i przekładów." :)
Mi to zawsze klimat tego zespołu przypominał Modern Talking choć niby tak różna muzyka.
Ale na scenie prezentują się podobnie, w dodatku ciemnowłosy Dave jakoś zawsze kojarzył mi się z Thomasem , a blondyn Martin z Dieterem. I podobne role jako wokaliści odgrywali , jeden śpiewał basem, drugi falsetem.

Niedawno Dave wydał solowy album, który jednak wydał mi się bardzo monotonny.
Ale za to na uwagę zasługuje jego poczucie humoru, bo w francuskiej TV oznajmił niedawno że Depeche Mode zamierza skończyć karierę. Fanom na jakiś czas stanęły serca dopóki nie oznajmił że to tylko żart był :mrgreen:

http://www.antyradio.pl/Muzyka/Duperele ... riere-4915
I LOVE DB AND TA!
Awatar użytkownika
Peter
Posty: 8164
Rejestracja: pt paź 12, 2007 17:56
Lokalizacja: Wrocław

Re: Depeche Mode

Post autor: Peter »

Nowa płyta przenikła do sieci, ja słuchałem tylko streamu. Co tu dużo mówić? Porażka na całej linii. O ile jeszcze SOTU mimo wyczuwalnego braku Wildera był przyjemnym albumem, jeszcze "Delta" się jakoś obroniła to tu ani jednej piosenki ciekawej nie ma. Nie wiem czy Alan byłby w stanie coś tu zrobić. Jest bardzo źle. Piosenki są do bólu nudne i nijakie. I oni potrzebowali całych 4 lat by takie dzieło spłodzić?
Awatar użytkownika
Peter
Posty: 8164
Rejestracja: pt paź 12, 2007 17:56
Lokalizacja: Wrocław

Re: Depeche Mode

Post autor: Peter »

pytanie do osób osłuchanych z muzyką DM: czy warto kupić "Spirit"? Bo mnie może ze 3 piosenki porwały do reszty jeszcze się nie przekonałem, a mam wszystkie albumy poza słabym "PTA"... Tu mamy innego producenta ale nie był w stanie odwrócić beznadziejności stylistyki na której bazuje zespół po odejściu Alana czyli ponad jakieś 20 lat...Smutek człowieka ogarnia jak sobie przypomnę jak wielkie wrażenie robił na mnie zespół jak poznawałem w 2009 roku pierwszych 8 płyt zespołu...
kayo
Posty: 81
Rejestracja: śr gru 30, 2015 9:21

Re: Depeche Mode

Post autor: kayo »

Peter , DM tez lubie ,ale ostatnio opuscili sie , nie ma tych mocnych kawalkow co wczesniej ,fakt trzymaja sie swojego soundu ale to wszystko staje sie monotonne zbyt wolne tempo, widac ze brak im Alena powinnien choc raz wrocic w roli producenta na jedna plyte , koncerty to fakt maja opanowane ale tylko dlatego ze 90% to stare hiciory w nowych wersjach ,zreszta powiem ci tak za 18 koncertow zarobili ponad 41milionow euro czyli fanow im nie brakuje ,pozdrowka
Awatar użytkownika
Peter
Posty: 8164
Rejestracja: pt paź 12, 2007 17:56
Lokalizacja: Wrocław

Re: Depeche Mode

Post autor: Peter »

Opuścili się? Nie za lekko powiedziane? Nam nie płacą za robienie czegoś tam tylko za wykonywanie swej roboty na elementarnym poziomie przyzwoitości, płacąc Depeszom za kolejny album tego bym oczekiwał: za Wildera zdarzał się co najwyżej jeden knot na płycie ("I Want You Know" chociażby) po Wilderze była o dziwo całkiem udana "Ultra" ja sam nie wiem jakim cudem MLG poskładał wtedy zespół i stworzył taki album (!) potem było równanie pochyłe ale zjazd w dół nie był natychmiastowy. Powstał "Exciter" który był utrzymany w dość dziwnym stylu jak na DM ale gdyby to inny zespół nagrał miałby dobry album. Nie był zły ale mało tam było DM, a za dużo eksperymentów. Na albumie mamy pierwszego wielkiego knota "Dead of Night"> Nie da się tego słuchać Potem był koszmarek PTA (nie wiem jeśli komuś się podobają cuda jak "Suffer Well" to spoko ja uważam, że Dave jeszcze wtedy się za bardzo nie rozwinął, ale bym nie był całkiem na nie, powiem że podoba mi się "Precious"), na album - niestety swoją cegiełkę dorzucił też Fletch (koszmarny początek APTIAUT). Poważna awaria w zespole? Za Daniela Millera/Alana Widera czy nawet Vince Clarka jak zwał tak zwał ale takich utworów wtedy na szczęście jeszcze nie było.... Na każdym albumie jakaś awaria ale potem były dwa całkiem udane płyty: SOTU (był to album na ówczesne możliwości zespołu całkiem udany knotów nie było za wiele (piosenki Dave'a "Come back" czy "Hole To Feed") ale tutj wykorzystując znowu analogowe syntezatory zbliżyli się do złotych czasów i swojego brzmienia, Delta to też całkiem fajne płyciwo, cenie sobie je choć rzadziej ju do niej wracam. Tu o dziwo najlepsze piosenki napisał wokalista grupy a nie MLG... a tego nowego albumu nawet nie chcę kupić. Po co dla samego zakupu? Podoba mi się bardzo pierwszy singiel i teledysk do drugiego (wersja wideo jest lepsza od albumowej) i w sumie bliski stylowi DM "Cover Me" i to by było wsio....

PS zapoznałem się z książeczką i... znowu największe gnioty to piosenki MLG a najlepsze Gahana, coś Gahan robi postępy a Gore się wypalił chyba chć singielek mu bardzo wyszedł.
Awatar użytkownika
Peter
Posty: 8164
Rejestracja: pt paź 12, 2007 17:56
Lokalizacja: Wrocław

Re: Depeche Mode

Post autor: Peter »

Płytę kupiłem bo po pierwsze była za grosze teraz a po drugie dwa single (2/3) są dosyć dobre, jednak dostając taki album, który był tworzony przez 4 lata zespołu uważanego za jeden z najlepszych na świecie czułem się jak bym dostał w mordę... Takie Erasure jakby nie było outtake z DM czyli jednak z tego samego nurtu klepało płyty mniej więcej co dwa trzy lata i zawsze był to pełnowartościowy produkt... czyli że można w krótszym czasie zrobić coś wartościowego... DM brakuje bezdyskusyjnie Alana Wildera, choć ten brak nie był do "Sounds Of The Universe" aż tak mocno zauważalny...
nado
Posty: 664
Rejestracja: pt sty 08, 2010 14:48

Re: Depeche Mode

Post autor: nado »

Śmierć bliskich powoduje ckliwość, odkrywa delikatność, pozwala dojść do słowa słabościom. W końcu sięga głębiej jestestwa, z którego nagle można wydobyć więcej. Śmierć jest użyteczna. Myśl o niej inspiruje, a strach przed nią napędza życie.
Nie znaczy to jednak, że Memento Mori jest wytworem ludzi, którzy nagle się przebudzili i będą żyć na nowo - mocniej, głośniej, a może nawet pełną parą ! Nie jest też drogą "od...do", jak głosiła ulotka promocyjna. Po raz pierwszy od czasów Music for the Masses, jest za to otwartą szeroko na "masy" muzyczną księgą ! Trudno w dyskografii DM ,poza płytą z 1987 roku, znaleźć kolejną, która tak wdzięcznie i urokliwie romansowałaby z szeroko pojętymi gustami. Z ludzką wrażliwością na piękno melodii, z potrzebą wyciszenia, zawieszenia, a może nawet odlotu. Całość spięta klamrą, której horyzont istotnie wyznacza dźwiękowy kosmos zarysowany w pierwszym numerze i prolog ostatniego utworu, który zarówno rozczula jak też ostatecznie przestrasza. Pomiędzy utworami wcale nie chronologiczny układ. Niespiesznie, szybciej, wolniej, szybciej i w rytmie serca, od refleksji poprzez umiarkowany optymizmizm, ckliwość korespondującą z żalem i szczątkowy, ale bunt. Buntu jednak niewiele, zaledwie w dwóch kompozycjach, z czego tylko jedną kompozycję przy pierwszym kontakcie można uznać za "mniej przystępną" . Kilka nawiązań do lat '80 : Ghosts Again, Never Let Me Go, People Are Good, Wagging Tongue i nietuzinkowych "ballad: Don't Say You Love Me, Soul With Me, Speak To Me, Always You. Mało zakwaszonych dźwięków, łamanych bitów. Dużo spokoju, nieprzytłaczającej zadumy i ujmującej prostoty.
Śliczna płyta, śliczna jak kobieta, dziewica, bohater! Jak ... wódz powstańców - Emilija Plater. 8/10
Lista utworów:
1. My Cosmos Is Mine - 7/10
2. Wagging Tongue - 7/10
3. Ghosts Again - 7/10
4. Don't Say You Love Me - 9/10
5. My Favourite Stranger - 7/10
6. Soul With Me - 8/10
7. Caroline's Monkey - 8/10
8. Before We Drown - 8/10
9. People Are Good - 8/10
10. Always You - 7/10
11. Never Let Me Go - 8/10
12. Speak To Me - 7/10
Awatar użytkownika
marez2
Posty: 24
Rejestracja: pt lut 17, 2023 9:04

Re: Depeche Mode

Post autor: marez2 »

Wg mnie począwszy od 1 płyty, zespół eksperymentował. Pierwsza płyta wg mnie jest ciekawa, są rożne utwory, czuć elektronikę. Drugi album jakby wydawał się mniej przebojowy ale nie ma tam siły przebicia w głosie Gahana. Elektronika też nie wychodzi jakoś dosadnie. Więc 2 album jest wg mnie gorszy od 1. Trzeci album jest choć inny od pierwszego ale może z nim konkurować bo znowu są na tej płycie chwytliwe utwory - Everything Counts, The Landscape Is Changing czy Love, In Itself. Czwarty album jest jakby kontynuacją trzeciego i wg mnie jest tam najlepszy utwór DM czyli Master And Servant, którego do dziś nie przebił inny. Album 4 mógłby być lepszy od trzeciego ale nie miał tak dużo utworów dobrych jak na trzecim, więc tylko strona A jest ciekawa. czyli Something To Do, Lie To Me, People Are People a reszta takie sobie. Po tych albumach zaczęły się schody. Kolejny album Black Celebration uważam za najgorszy z lat 80 w ich dorobku. Strasznie monotonny, głos jednostajny. Nie ma w nim żadnych emocji. Kolejny album Music For The Masses wniósł trochę świeżości bo mamy znowu przebojowy Strangelove czy Behind The Wheel. Kolejny album Violator ma jeden utwor który mi sie tylko spodobał czyl Enjoy The Silence i koniec. Podsumowując które albumy bym wziął na bezludną wyspę to byłby to Speak & Spell 1981, Construction Time Again 1983 i Some Great Reward 1984.

Co do najnowszego albumu to jeszcze nie przesłuchałem. Tylko utwór Ghost Again obejrzałem. Jest tam w tym utworze elektronika podobna jaka była na 1 albumie Speak & Spell , głos Gahana też w porządku. Podobał mi się utwór ale nie wiem jak z innymi ale raczej coś w stylu Master And Servant przypuszczam, że raczej nie znajdę.
nado
Posty: 664
Rejestracja: pt sty 08, 2010 14:48

Re: Depeche Mode

Post autor: nado »

Widzę, że w temacie jesteś bardziej wprawiony niż ja. Sięgasz, gdzie wzrok nie sięga, czyli do pradawnych czasów DM, które mnie ominęły, a później zwyczajnie nie zainteresowały. Moja przygoda z DM zaczęła się od kasety Violator, którą na przemian słuchałem z pierwszym albumem Enigmy w czasie krótkiego pobytu u kuzynki w jej w domu. O zespole nie wiedziałem nic, ale wyraźnie do muzyki przez niego wykonywanej strasznie mnie ciągnęło. Po latach z satysfakcją przeleciałem Songs of faith..., co nadal nie nie uczyniło mnie jednak Depechem. Ultra kupiłem już na CD "u ruskich" i z pewną masochistyczną przyjemnością przysłuchiwałem się kolejnym utworom. W końcu wszystko zacząłem widzieć w ciemnych barwach, dlatego porzuciłem na dłuższy czas DM i filmy Lyncha, które zaczęły odziaływać na mnie podobnie źle jak muzyka Goora. Przez tę swoistą traumę do Exiter podszedłem z dużą obsuwą, ale ta płyta właśnie utwierdziła mnie w przekonaniu, że DM to zajebiście interesujący zespół. Jestem z nimi do dzisiaj. Nigdy nie uważałem, że obniżyli loty. Zawsze wyraźnie widziałem zmiany i rozumiałem ich genezę, dlatego dzisiaj mogę powiedzieć tak. Z albumami Depeszów jest jak z dwoistością natury ludzkiej. A może łatwiej... Jak z nożem i łyżką, bo zobacz.
Oto łyżki:
Violator 9,5/10
Exciter 8,5/10
Memento Mori 8
Sounds of the Universe 7,5/10
Spirit 7/10
A to noże:
Ultra 8/10
Songs of Faith and Devotion 7,5/10
Delta Machine 7/10
Twierdzę tym samym, że DM może być istotnie dla wszystkich o trochę większej niż przeciętna wrażliwości muzycznej, bez względu na osobowość . Każdy może wybrać podług siebie.
Dzięki za komentarz :)
Awatar użytkownika
marez2
Posty: 24
Rejestracja: pt lut 17, 2023 9:04

Re: Depeche Mode

Post autor: marez2 »

nado pisze: sob mar 25, 2023 22:43 Twierdzę tym samym, że DM może być istotnie dla wszystkich o trochę większej niż przeciętna wrażliwości muzycznej, bez względu na osobowość . Każdy może wybrać podług siebie.
Też tak sadze, ponieważ DM przerobił kilka stylów muzycznych. Jedni wybiorą wcześniejsze ich albumy czyli np nurt new romantic, pop, drudzy alternatywny rock. Widać, że nasza przygoda z DM zaczynała się w ogóle w innym miejscu bo np ja skończyłem ich słuchać jak kompletnie przeszli na inny styl niż pop, czyli od płyty Songs of Faith and Devotion 1993. Nie mogłem ogarnąć tego, to było za wiele dla mnie i sobie odpuściłem. U Ciebie to było później a ciekaw jestem czy jakbyś przesłuchał ich pierwsze albumy to czy przypadłyby one bardziej do gustu od tych od których zaczynałeś.
ODPOWIEDZ