A moim zdaniem było to tak, że Thomas kazał temu całemu Fahrenheitowi stworzenie czegoś na kształt MT. Dostaliśmy więc blondyna i bruneta, paletę zdjęć w pozach do złudzenie przypominających dawne czasy. Tyle tylko, że role się odwróciły, bo teraz to blondyn stuka w klawisze, zawieszone na fikuśnym pasku na szyji. Brunet śpiewa, to więc się nie zmieniło. Cały ten mistycznie uknuty plan wszedł w życie i wszyscy, oprócz garstki, daliście się na to nabrać
Z wielkim wysiłkiem przesłuchałem cały album i podtrzymuję moje zdanie, że piosenki nań zawarte to zwykła lipa. Na każdym kroku słyszę już teraz nieudolnie żałosne próby nawiązania do MT. Początkowo niezauważałem tego, ponieważ nie mogłem sobie wyobrazić, jak takie wytwory muzykopodobne mogą do ów stylu nawiązywać, mimo to wraz z czasem uświadomiłem sobie, że te próby nawiązania... to o zgrozo! prawda
Mamy chórki, dwuczęściowe niby-refreny, niby-przygrywki i niby-aranż na niby-instrumenty klawiszowe bijące krótkie partie akordów. Przechodząc do rzeczy. Kompletnie nie rozumiem tego posunięcia. Stylu MT nie da się już bowiem połączyć z dzisiejszą wspaniałą, bo nową, nowoczesnością. To już za daleko zaszło, by można to było jeszcze nazwać muzyką. Bliżej nieokreślone bąki, brzęki i pierdy, to coś, co stylu MT z pewnością nie charakteryzuje, więc to takie trochę posyłanie ludzi po podstawówce na operę Moniuszki... nic z tego nie wyjdzie
Jak wybitnie w dzisiejszym stylu jest to płyta, pokazuje jej obecnie druga pozycja na musicload. Thomasowi się więc udało - nagrał kiczowatą płytę, którę fani i tak kupią... bo to Thomas i którzy piszą, że cieszą się, że
cokolwiek nagrywa i sprowadzają tę płytę do objawienia muzycznego, lepszego niż wszystkie nowe albumy MT.
A może by tak zmienić nazwę na
Anders | Fahrekrog Polskie Forum Fanów ?
Pozdrawiam
Wielki Fan MichałT
Thomas na pierwszym miejscu... dobrze, że chociaż zrzucił Lady GaGę
