Naddel, to nie do końca tak, że wszyscy niezrzeszeni mogą robić co im się podoba i jeśli chcesz coś dać Thomasowi, to najlepiej wypisz się z fanclubu. Chodzi też o to, żebyśmy jako fanclub nie pozwalali (to już raczej zarząd) na takie wybryki fanatyzmu, typu rzucanie się na band ze wszystkim co było w domu. Zauważ, że misie przynoszone na koncert są nawet podawane T. na scenę, więc nie ma z tym problemu, ot taki miły gest sympatii. Ludzie chcą, żeby artysta chociaż dotknął ich prezentu. Ale pewnie zdają sobie sprawę z tego, że ten miś i tak skończy w koszu. Liczy się natomiast dla nich te niepowtarzalne uczucie: "Thomas Anders miał mojego misia w ręce! Patrzcie, mam to na zdjęciu!" To jak najbardziej normalne, endorfiny, ja po swoim pierwszym koncercie i wizycie na scenie powiedziałam na przykład, że już nigdy nie umyję ręki.

Dlaczego więc krytykujemy tak
aragorna? Otóż dlatego, że zrobił on prezent w naszym imieniu i mi na przykład się on nie podoba i nie chciałabym, żeby Thomas dostał od nas wszystkich coś tak... Z całym szacunkiem
aragorn - badziewnego. Nie chodzi już nawet o zdjęcie, ale o wykonanie. Spójrzmy na nasze poprzednie prezenty, na przykład na "kolaż"
weidunga. Niebo a ziemia. Powinniśmy reprezentować jakiś poziom, bardzo zależy nam na tym, żeby nie być postrzegani jak Rosjanie, takie przynajmniej odnoszę wrażenie. Jeśli
aragorn chce dać Thomasowi taki prezent, to na pewno nie w taki sposób, jak wcześniej wspomnieni fani misie, tylko oficjalnie. I to właśnie mi się nie podoba. Nie zrozumcie mnie źle, to super, że ktoś ma inicjatywę, postarał się... Ja też miałam pomysł, mówiłam, że go wstawię już dawno, ale niestety nie wyszło. Nie możemy robić czegoś takiego, że dajemy naszemu idolowi, którego powinniśmy darzyć szacunkiem coś dlatego, że żal nam aby czyjaś praca się zmarnowała. Bo wtedy skończymy dając mu wełniane skarpetki, bo... Ktoś zrobił. Naprawdę nie jest łatwo - nawet tak przez ekran komputera powiedzieć, że sorry, ale to się nie nadaje, ale musimy być obiektywni.