jkris pisze:... kazdy mialby prawo wybrac czy chce isc np na pokaz fitness starszej pani Madonny, ktora przez 1,5h fikolkow uzyla mikrofonu tylko po to, aby powiedziec "Hello Poland" czy moze jednak, skoro cos zostalo nazwane koncertem, warto byloby uslyszec jak ktos spiewa...
Fajnie to ująłeś - 1,5 godz. fikołków

Ale taka prawda i niestety jest to dziś powszechnym trendem, że tak wyglądają koncerty. Forma często przerasta treść. Wykonawcy oprócz gibania się ciałem powinni przede wszystkim śpiewać (najlepiej "live") a od układów choreograficznych powinny być zespoły taneczne. Prawda jest też taka, ze dziś bardzo liczy się widowiskowość koncertów. Publiczność nie chce tylko pooglądać stojącego na scenie swojego idola ale też i uczestniczyć w niezapomnianym "show". Dlatego zapomina się o czymś tak podstawowym jak śpiew i zastępuje się go często techniką studyjno-koncertową.
Ale fakt pomysł z obowiązkiem zdeklarowania się, czy będzie się śpiewało "live" czy nie będzie, czy "pól-live" byłby dobry i wtedy dopiska na bilecie typu:"koncert z playbacku" chyba nikomu by się nie podobała, ani artystom ani publice i na pewno byłby to jakiś czynnik mobilizujący?

No ale nie wiem czy dałoby się coś takiego przeprowadzić w praktyce? Wątpię no ale może kiedyś...