Re: A-ha
: ndz sie 08, 2010 19:56
A-ha.... zespól legenda, jestem fanem, choć zainteresowałem się nim stosunkowo nie dawno. Niedawno się ukazały remastery dwóch pierwszych płyt a tam masa ciekawych rzeczy i np: takie "Take on me" czy "The sun always shines on TV" mają po kilka kapitalnych wersji demo.
Dla starych fanów A-Ha to nie wiele z tych rzeczy jest nowych. kto wie dlaczego ten wie. Dopiero prawdziwą gratką są dema z drugiego albumu. Każda piosenka ma tam wersję demo, żeby MT takie cudo kiedyś wydało.
Druga płyta to już dla mnie było małe rozczarowanie, bo znikło słodkie brzmienie znane z pierwszego albumu, a tu pojawiło się więcej gitar i surowego brzmienia. Dzisiaj bym jednak ta płytę uznał za kultową, a Mortena za geniusza, gdyż całkowicie innym głosem śpiewa w "Scoundrel days". Ja nawet na początku myślałem, ze śpiewa kto inny. Trzecia płyta to jak dla mnie typowe A-ha pełno słodkich, melodyjnych piosenek, dwie kolejne płyty to już dużo cięższe brzmienie, ale pełne mroku, głębi. Wyróżniają się tam ponadczasowe "Crying In the rain" i "Move to Memphis", którego inna wersja znalazła się na wydanej w tym roku jubileuszowej składance "25". Lata 90 te to także solowe dokonania Mortena Harketa, w 1991 wydaje piosenkę "where You Are" z norweską wokalistką Silje Nergaard. Niedługo później panowie mówią pas, czas na solowe kariery, Paul z żoną Savoy tworzy nowy zespół, z wokalem jej i pod nazwą Savoy, co robi Magne tego nie wiem, bardziej się orientuje w dokonaniach Mortena, a ten wydaje niesłychanie ambitny album "Wild seed'. Muzyka całe szczęście przystępna, ale teksty niezwykle ambitne opowiadające min. o sytuacji w Timorze wschodnim czy Bośni. Pracował z nim norweski poeta Harvard Ram, a Morten wreszcie miał okazję na to czego nie mógł w czasach A-ha na komponowanie muzyki. W Norwegii gigantyczny sukces; 200 000 egzemplarzy się sprzedało i mamy płytę roku. W moim odczuciu jest to jeden z ciekawszych albumów lat 90 tych. W 1998 panowie się reaktywują i wydają później 4 płyty. Dwie pierwsze to pop, na którym wreszcie znajdują się kompozycje Mortena, bardzo ciekawą np: jest "To let you win" z dzwoneczkami wplecionymi w melodię. Morten pokazał, ze ma także jeszcze jeden talent: kompozytorski. W 2005 panowie tworzą ambitny album, w stylu ciężkiego rocka, w moim odczuciu niezbyt przyjemny, pojawiają się dość dziwne teledyski min: do "Celice". Później nadchodzi czas na kolejną solowa płytę Mortena, "Letter from Egypt". Można ją śmiało określić jako 10 album A-ha, bo do złudzenia przypomina kompozycje z dwóch pierwszych albumów po comebacku, może to dlatego, ze wkład kompozytorski miał tam sam Magne. w 2009 roku grupa odnosi wielki sukces płytą "Foot of the Mountain". w moim odczuciu to najlepszy album po powrocie, masa elektroniki i przebojowe piosenki, niestety ogłaszają koniec grupy, który ma nastąpić po koncercie w Oslo, ktoś się wybiera może na niego? A jak wy odbieracie ten album? Ja bym chciał się wybrać na ten koncert, ale bilety wyprzedane w listopadzie 2009 ale możne mi się uda do Wilna załapać. Zobaczyć A-ha na żywo: bezcenne.
Na osłodę grupa wydała singla "Butterfly"
Piosenka jest cudowna, Paul był w szczytowej formie. Pozostają solowe projekty: Mortena, Magne (Apparatijk) i Savoy.....

Na osłodę grupa wydała singla "Butterfly"
Piosenka jest cudowna, Paul był w szczytowej formie. Pozostają solowe projekty: Mortena, Magne (Apparatijk) i Savoy.....