świerze? nie rozumiem? chodzi może o świeże?art_system pisze:Tak, Bohlen niestety zrobiła się dostawcą towarów, towaru do supermarketu - tworzy coś co dziś jest w miarę świerze, dobrze wyglada, ale za tydzień już nikt tego nie kupi, upłynie data ważności, ponieważ to masowa produkcja dla awszystkich, tylko nie dla fanów.
Daniel Schuhmacher - The Album
- venturak
- Posty: 562
- Rejestracja: wt gru 26, 2006 12:07
- Lokalizacja: Gůrny Ślůnsk
Re: Daniel Schuhmacher - The Album
Бяла нощ, бяла луна, две тела, сенки от рая
- Pit-98
- Posty: 29
- Rejestracja: sob sty 24, 2009 22:37
- Lokalizacja: ...Waikiki
Re: Daniel Schuhmacher - The Album
Takie utwory jak: Please Stay Tonight , Emily , Cause It's Over czy How Can I Be Sure są poprostu świetne!Dieter poprzez Modern Talking jak również Blue System przyzwyczaił nas do szybszych piosenek przez co w większości obecnych jego produkcji nie możemy się doszukać tego "Bohlenowskiego kopa".Jednak gdyby na albumie znajdowały się tylko 2 lub 3 ballady jak to nas Didi przyzwyczaił w danym czasie ( nie wspominając już o utworach o średnim tempie) to pewnie i spojrzenie na to byłoby inne.Nie powiem,że większość piosenek na tej płycie jest zła,bo tak nie jest!Całość jest dosyć przyjemna, tylko przeważają tutaj utwory albo o średnim tempie albo o wolnym a tych szybkich brak do jakich się przyzwyczailiśmy.
- Peter
- Posty: 8164
- Rejestracja: pt paź 12, 2007 17:56
- Lokalizacja: Wrocław
Re: Daniel Schuhmacher - The Album
Jeżeli te piosenki uważasz za dobre to nie mamy o czym mówić. Nie o to chodzi, że Bohlen teraz robi ballady i dlatego jego płyty są złe. Ale porównaj sobie to co robił dla Yvonne Catterfeld, a to co robi teraz, przeciez to niebo a ziemia. :!:A przecież na albumie Medlocka mamy mało ballad, a mimo to płyta nie jest dobra.
- Pit-98
- Posty: 29
- Rejestracja: sob sty 24, 2009 22:37
- Lokalizacja: ...Waikiki
Re: Daniel Schuhmacher - The Album
Z jedyną rzeczą jaką jestem skłonny z tobą się zgodzić jest to,że nie mamy o czym mówić,bo nasz sposób zapatrywania na wiele spraw jest zupełnie inny.W moim poście nic nie piszę o tym,że niby to przez ballady jego płyty są złe-tutaj moja wypowiedź miała zupełnie inny kontekst, ale ty go widocznie nie jesteś w stanie wychwycić!Kolejna sprawa to taka,że piszesz iż na obecnym albumie Medlocka mamy mało ballad,a mimo to płyta nie jest dobra-to akurat jest twoje zdanie, i z którym znów nie jestem skłonny się zgodzić.Ogólnie rzecz biorąc akurat twoich wypowiedzi nie jestem wstanie traktować poważnie (jedynie co mogę to patrzeć na nie z lekkim przymrużeniem oka).Jednak pamiętać czasami też trzeba,że nie zawsze ilość postów przekłada się na ich jakoś!Peter pisze:Jeżeli te piosenki uważasz za dobre to nie mamy o czym mówić. Nie o to chodzi, że Bohlen teraz robi ballady i dlatego jego płyty są złe. Ale porównaj sobie to co robił dla Yvonne Catterfeld, a to co robi teraz, przeciez to niebo a ziemia. :!:A przecież na albumie Medlocka mamy mało ballad, a mimo to płyta nie jest dobra.
- MichałT
- Posty: 1027
- Rejestracja: ndz lip 20, 2008 13:51
- Lokalizacja: Brwinów
Re: Daniel Schuhmacher - The Album
Nie mogę się z Tobą zgodzić. Masz rację, że kiedyś na płytach Bohlena przeważały piosenki szybsze, ale to, że tutaj takicj w zasadzie nie ma - o niczym nie świadczy! Nie ma się co oszukiwać... te ballady są po prostu nudne, monotonne i ciągną się jak flaki z olejem! Miałbyś rację, gdyby te "balladki" były pokroju Lady Lai, ale niestety poziom utworów na płycie jest żenująco niski. Uważam, że jest to najgorszy gniot, jaki kiedykolwiek Dieter wyprodukował. Gdzie tu są emocje? Gdy słucham Lady Lai, przechodzi mnie gęsia skórka, a przy takim Please Stay Tonight?........ czekam na koniecPit-98 pisze:Takie utwory jak: Please Stay Tonight , Emily , Cause It's Over czy How Can I Be Sure są poprostu świetne!Dieter poprzez Modern Talking jak również Blue System przyzwyczaił nas do szybszych piosenek przez co w większości obecnych jego produkcji nie możemy się doszukać tego "Bohlenowskiego kopa".Jednak gdyby na albumie znajdowały się tylko 2 lub 3 ballady jak to nas Didi przyzwyczaił w danym czasie ( nie wspominając już o utworach o średnim tempie) to pewnie i spojrzenie na to byłoby inne.Nie powiem,że większość piosenek na tej płycie jest zła,bo tak nie jest!Całość jest dosyć przyjemna, tylko przeważają tutaj utwory albo o średnim tempie albo o wolnym a tych szybkich brak do jakich się przyzwyczailiśmy.
Pozdrawiam
Wielki Fan MichałT
Muzyczne noble dla Dietera:
1978 - 2003
Złote Maliny:
2003 wzwyż
1978 - 2003
Złote Maliny:
2003 wzwyż
- Peter
- Posty: 8164
- Rejestracja: pt paź 12, 2007 17:56
- Lokalizacja: Wrocław
Re: Daniel Schuhmacher - The Album
Wiem oco Ci chodzi Pit 98. Chodzi o to, że Bohlen do tej pory produkował szybkie kawałki, a nagle zaczął produkować albumy spokojne, do czego nas nie zdążył przyzwyczaić tworząc albumy z większą ilością ballad niż kiedyś np: z 3 czy 4. I tu się nie mogę z Tobą zgodzić, bo Dieter the hits było chyba taką próbą przejścia między szybkimi płytami a tymi spokojnymi. Chyba nie muszę Twoje wypowiedzi traktować z przymrużeniem oka.
Ale czy naoprawdę nie widzisz różnicy min. Take me tonight czy Du hast mein herz gebrochen a z drugiej strony Unbelivable, Anything but love.
Przecież jedno i drugie to wspóczesne ballady a dzielą je lata świetlne. Tak samo porównaj Bizzare bizzare i Gasoline a Emily czy Nothing's gonna change it. Jak ja słysze te drugie piosenki to mi się chce śmiać, ze można tak nisko upaść.
- Pit-98
- Posty: 29
- Rejestracja: sob sty 24, 2009 22:37
- Lokalizacja: ...Waikiki
Re: Daniel Schuhmacher - The Album
Ile ludzi tyle gustów! Jedne utwory dla kogoś mają jakąś wartość a dla drugiej osoby mogą być zupełnie nijakie. Może się wielu osobom nie podobać to co obecnie Bohlen tworzy -jednak faktem jest, że tego ludzie słuchają i widocznie jest zapotrzebowanie na tego typu muzykę. Zawsze się będzie porównywać to dawne brzmienie z jego obecnym brzmieniem, jednak każdy kto dobrze zna specyfikę tego typu nurtu muzycznego jakim jest pop to też zdaje sobie sprawę z tego, że tu komercja odgrywa znaczącą rolę a ona rządzi się swoimi prawami a Dieter dostosowuje się do zapotrzebowań aktualnego tamtejszego rynku muzycznego. MichałT - Lady Lai to już swego rodzaju klasyk, któremu ciężko dorównać w jego nieodpartym klimacie. Jednak czasy się zmieniają, wyrasta nowe pokolenie, które nie będzie zbytnio przywiązywać wagi do dawnych jego produkcji (my za to będziemy pewnie już zawsze wracać do tych dawnych, wspaniałych przebojów jakie stworzył) i właśnie dla nich przeznaczone są takie produkcje jak ta obecna. Można Dietera krytykować za coś co nam nie odpowiada, bo my wolelibyśmy, aby tamten okres trwał wiecznie jednak to i tak niczego nie zmieni. Co do ciebie Peter to nie ma co też przesadzać ze stwierdzeniem, że jego współczesne ballady a jakie wykazałeś w poście wyżej dzieli lata świetlne, gdyż ich schemat jest podobny, jedynie aranżacje i wokaliści się zmieniają. Jeśli już odczuwa się jakaś „poważną różnicę” to pomiędzy utworami z tamtego okresu a tym obecnym. Mógłbym więcej na ten temat pisać, ale szczerze mówiąc szkoda mi czasu i mojej energii na drążenie w koło jednego i tego samego a i tak zdania będziemy mieć inne i raczej nie dojdziemy do jednoznacznego porozumienia w tych kwestiach!
- Peter
- Posty: 8164
- Rejestracja: pt paź 12, 2007 17:56
- Lokalizacja: Wrocław
Re: Daniel Schuhmacher - The Album
Dokładnie Piotrze tak jak mówisz, ile ludzi tyle gustów. 
- Peter
- Posty: 8164
- Rejestracja: pt paź 12, 2007 17:56
- Lokalizacja: Wrocław
Re: Daniel Schuhmacher - The Album
Na początku podobały mi sie tu 3 piosenki i album oceniałem bardzo, bardzo nisko. Jednak z czasem im dłużej słucham tej płyty tym bardziej dochodzę do wniosku, że to nie jest aż taki zły album, szczególnie jak posłuchałem tego z wieży (choć na razie z nagranej przez siebie płyty, za to na Technicsie i na dobrych słuchawkach. Mam już wyrobioną opinię na temat każdej piosenki i nie podobają mi się tu właściwie 3 utwory: rockowy Nothing's gonna change it, How can I be sure, i Anything but love w duecie z Sarah. W większości to ballady ale niektóre sa śliczne i mamy 2 covery, lepsze od oryginałów: Sweet dreams i Ain't no sunshine. Z szybszych kawałków mamy jeszcze swietną Emily.
Pora na dokładną recenzję poczczególnych utworów:
Anything but love - to jeden z pierwszych utworów Bohlena z takim podkładem, wcześniej na pewno było "Will my dream survive" i jeszcze jakieś inne. Jest bardzo ładna, jak już kiedyś pisałem, bardzo mi się podoba, a najbardziej mi się podoba moment przejścia do 3 refrenu, gdzie mamy świetną zmianę tempa, choć niekoniecznie mi się podoba wcześniejsza zmiana podkładu na taki Timbalandowski.
Take me to the clouds - na pewno dużo słabsza od oryginału, troszkę inna melodia, ale dość udana kompozycja, do tego plus za dodanie akordów zwiastujących przejście do zwrotki. Tego nie było w oryginale. Poprawne wykonanie, choć lepsze było Bohlena.
Sweet dreams - utwór lepszy od oryginału i nie razi anachronizmem, daję 6.
Please stay tonight - troszkę plastikowa ballada, aranżowana w typowy dla dzisiejszej muzyki sposób z podobnym co ABL początkiem, choć z dużo lepszym początkiem. Ma też bardzo mało wyraziste przejście do refrenu co jest minusem.
Emily - świetny początek i piękna melodia, poprawne wykonanie. Mi się bardzo podoba.
Cause it's over - ładna melodia i piękna końcówka, jak w ABL.
I love your smile - brakuje mi tu jakiegoś ładnego początku, nie ma tu specjalnej aranżacji co jest dużym minusem, podoba mi się za to sposób wykonania przez DS refrenu, kiedy śpiewa niemal falsetem, co dowodzi, ze jego głos nie jest całkiem zły.
Dobry podklad.
Ain't no sunshine - nawet ładnie zrobiony cover, choć ta piosenka jest słabiutka w oryginale, uważam, ją za gniota i nigdy bym na nią nie zwrócił uwagi, gdyby się za nią Bohlen nie wziął. Zatem znowu cover lepszy.
Choć nie podoba mi się też to I know i know Daniela.
Nothing' s gonna change it - bardzo słaba piosenka, nie trafia do mnie, właściwie gniot.
It's a lonelly night - piosenka bardzo udana, ale wykonanie pozostawia wiele do życzenia przez specyficzny i bardzo monotonny wokal DS. Daniel właściwie nie ma raadości w głosie jak TA, co niestety powoduje, ze niektóre piosenki się ciężko słucha.
Why - dobre wykonanie, całkiem fajnej piosenki.
How can I be sure - typowy zapełniacz, prawie gniot.
Anything but love (duet with Sarah Kreuz) - niepotrzebny na płycie utwór, byłby potrzebny bardziej duet z Mariah czy Whitney a nie z kimś bez znaczenia w muzyce, czyj głos nie pasuje do tego typu muzyki.
Podsumowując Bohlen wciąż jest dobrym kompozytorem, tylko aranżuje płyty bardziej nowocześnie za co chwała mu, bo idzie z duchem czasu, tylko trzeba się do tego przyzwyczaić. Na pewno wolę jego produkcje niż zespołów go pariodiujących. A płycie daje z ciężkim sercem 4, daleko jej do doskonałości, ale w końcu do mnie trafiło więcej utworów niż na początku, choć niepotrzebne są te zapełniacze. A płyta jest chyba najlepszą z produkcji z lat 2007-2009, obok płyty Oliviera. Dużo do mnie bardziej trafia niż Cload dancer (nie musze mieć nastroju by ją wysłuchać) czy Club tropicana, czy zwłaszcza Mr Lonely.
Pora na dokładną recenzję poczczególnych utworów:
Anything but love - to jeden z pierwszych utworów Bohlena z takim podkładem, wcześniej na pewno było "Will my dream survive" i jeszcze jakieś inne. Jest bardzo ładna, jak już kiedyś pisałem, bardzo mi się podoba, a najbardziej mi się podoba moment przejścia do 3 refrenu, gdzie mamy świetną zmianę tempa, choć niekoniecznie mi się podoba wcześniejsza zmiana podkładu na taki Timbalandowski.
Take me to the clouds - na pewno dużo słabsza od oryginału, troszkę inna melodia, ale dość udana kompozycja, do tego plus za dodanie akordów zwiastujących przejście do zwrotki. Tego nie było w oryginale. Poprawne wykonanie, choć lepsze było Bohlena.
Sweet dreams - utwór lepszy od oryginału i nie razi anachronizmem, daję 6.
Please stay tonight - troszkę plastikowa ballada, aranżowana w typowy dla dzisiejszej muzyki sposób z podobnym co ABL początkiem, choć z dużo lepszym początkiem. Ma też bardzo mało wyraziste przejście do refrenu co jest minusem.
Emily - świetny początek i piękna melodia, poprawne wykonanie. Mi się bardzo podoba.
Cause it's over - ładna melodia i piękna końcówka, jak w ABL.
I love your smile - brakuje mi tu jakiegoś ładnego początku, nie ma tu specjalnej aranżacji co jest dużym minusem, podoba mi się za to sposób wykonania przez DS refrenu, kiedy śpiewa niemal falsetem, co dowodzi, ze jego głos nie jest całkiem zły.
Dobry podklad.
Ain't no sunshine - nawet ładnie zrobiony cover, choć ta piosenka jest słabiutka w oryginale, uważam, ją za gniota i nigdy bym na nią nie zwrócił uwagi, gdyby się za nią Bohlen nie wziął. Zatem znowu cover lepszy.
Nothing' s gonna change it - bardzo słaba piosenka, nie trafia do mnie, właściwie gniot.
It's a lonelly night - piosenka bardzo udana, ale wykonanie pozostawia wiele do życzenia przez specyficzny i bardzo monotonny wokal DS. Daniel właściwie nie ma raadości w głosie jak TA, co niestety powoduje, ze niektóre piosenki się ciężko słucha.
Why - dobre wykonanie, całkiem fajnej piosenki.
How can I be sure - typowy zapełniacz, prawie gniot.
Anything but love (duet with Sarah Kreuz) - niepotrzebny na płycie utwór, byłby potrzebny bardziej duet z Mariah czy Whitney a nie z kimś bez znaczenia w muzyce, czyj głos nie pasuje do tego typu muzyki.
Podsumowując Bohlen wciąż jest dobrym kompozytorem, tylko aranżuje płyty bardziej nowocześnie za co chwała mu, bo idzie z duchem czasu, tylko trzeba się do tego przyzwyczaić. Na pewno wolę jego produkcje niż zespołów go pariodiujących. A płycie daje z ciężkim sercem 4, daleko jej do doskonałości, ale w końcu do mnie trafiło więcej utworów niż na początku, choć niepotrzebne są te zapełniacze. A płyta jest chyba najlepszą z produkcji z lat 2007-2009, obok płyty Oliviera. Dużo do mnie bardziej trafia niż Cload dancer (nie musze mieć nastroju by ją wysłuchać) czy Club tropicana, czy zwłaszcza Mr Lonely.
- Peter
- Posty: 8164
- Rejestracja: pt paź 12, 2007 17:56
- Lokalizacja: Wrocław
Re: Daniel Schuhmacher - The Album
Coverem jakiej piosenki jest ta śliczna ballada?Atlantis pisze: Anything but love to zrzynka z kilku piosenek, na dodatek nic nowego, ballada, jakich w ostatnich latach powstało już kilkadziesiąt.
- ArCrack
- Administrator
- Posty: 4548
- Rejestracja: wt lut 01, 2005 11:45
- Kontakt:
Re: Daniel Schuhmacher - The Album
Jak donosi Bild, Daniel i Dieter nie będą już współpracować. Dieter tłumaczy to małą ilością czasu, jaką mógłby poświęcić wokaliście. News na stronie głównej w tej sprawie pojawi się wieczorem.
Jak piszesz tak cię widzą.
- venturak
- Posty: 562
- Rejestracja: wt gru 26, 2006 12:07
- Lokalizacja: Gůrny Ślůnsk
- ArCrack
- Administrator
- Posty: 4548
- Rejestracja: wt lut 01, 2005 11:45
- Kontakt:
Re: Daniel Schuhmacher - The Album
Odnoszę wrażenie, że brak czasu był dla Dietera bardzo wygodnym wykrętem od dalszej współpracy z Danielem. Zarówno singiel jak i album na listach utrzymały się bardzo krótko i po niezłym debiucie leciały w dół w zastraszającym tempie, płyty Medlocka pod tym względem wypadały o niebo lepiej. Wkrótce mogłoby się okazać, że na nowe piosenki Schuhmachera chętnych nie ma, a tak mit odnoszącego wyłącznie sukcesy Bohlena zostanie jeszcze trochę podtrzymany
(chyba, że zburzy go wcześniej Baby Blue
)
Chciałbym doczekać jeszcze takiego albumu z piosenkami Dietera, który wyda na świat ze 4 udane single, bo te ucieczki od wydania choćby drugiego singla pokazują jak sztucznie utrzymywane jest to pasmo sukcesów...
Chciałbym doczekać jeszcze takiego albumu z piosenkami Dietera, który wyda na świat ze 4 udane single, bo te ucieczki od wydania choćby drugiego singla pokazują jak sztucznie utrzymywane jest to pasmo sukcesów...
Jak piszesz tak cię widzą.
- Peter
- Posty: 8164
- Rejestracja: pt paź 12, 2007 17:56
- Lokalizacja: Wrocław
Re: Daniel Schuhmacher - The Album
W jakiej ilości egzemplarzy sprzedało się to dzieło? Myślę, że chyba podobnie jak dwie ostatnie płyty Mt czyli w granicach 100 000. W Niemczech to złota płyta - jeśli się nie mylę. Co z reedycją tej płyty? Czy już była? Miały być tam "Honestly" i "Is it love?".