Kochani!
Ogromnie się cieszę, że miałam okazję Was poznać!
33ccd - jesteś facet z klasą. Szacunek. Dziękuję za możliwość wzięcia udziału we wspólnym zdjęciu z Thomasem
Koncert był udany, Thomas w świetnej formie i humorze! Wcześniej nie znałam Go takiego
A teraz mniej mile... Możecie mnie za to zlinczować, ale chciałabym wyrazić swoją opinię... Otóż kiedy czytam Wasze posty na forum odczuwam, że jesteście osobami bardzo sympatycznymi i pozytywnymi. Kiedy przyszłyśmy z Aleksandrą227 pod halę w Koszalinie, przywitałyśmy się iii ?! I nic. Nie oczekiwałam czerwonego dywanu i kwiatów na powitanie, ale zwykłej rozmowy typu: "fajnie, że jesteście bo będzie nas więcej" albo "jak zaraziłyście się Thomasem" - cokolwiek. Nie wiem czy tu nie zrozumiecie mnie źle, nie o to chodzi żeby wszyscy w tym momencie się nami interesowali, ale chodziło o to, że fajnie by było pogadać chwilkę i wymienić zdania. Mnie interesuje każda nowo poznana osoba z FC, jestem wręcz w stanie zabić pytaniami dotyczącymi Thomasa i FC. Jeżeli chodzi o moje odczucia po przywitaniu – to wręcz poczułam jakby niektórzy z osób stojących tam pomyślały: "aha to te co się na imprezę do Mielna zapisały". Na początku oczywiście nie rozumiałam o co chodzi, ale po koncercie byłam już pewna, że Fan Club jest podzielony na dwie grupy. Na tych co idą do lokalu i na tych co jadą do Mielna. My z Aleksandrą227 myślałyśmy, że impreza w lokalu jest nieaktualna. Efekt był taki, że po koncercie poszłyśmy do hotelu. Nie chcemy się opowiadać po żadnej ze stron. Da się odczuć, że nie wszyscy się lubią. OK. Lubić się nie musimy, ale co komu zaszkodzi jak się wszyscy RAZEM pobawią W JEDNYM MIEJSCU? Bo o co tu chodzi? Czy to jest jakaś walka na znajomości? Czy na to za kim pójdzie więcej osób? Nie chcę nikogo winić i wskazywać palcem. Wiem ze strony, że impreza w lokalu była udana, nie wiem jak z Mielnem, ale uważam, że mogło być jeszcze lepiej, gdyby nie było podziału. My z Aleksandrą227 na pewno byśmy dołączyły.
Niestety jako nowa osoba, nie znająca jeszcze wszystkich osobiście, stojąca z boku nie widziałam RODZINY (jak to jest opisane w regulaminie, że to nasz największy przywilej, aby należeć do rodziny)... Dla mnie należenie do FC to naprawdę zaszczyt. Cieszy mnie tu każda znajomość z Wami. Piszę to bo moje wyobrażenie o FC jest inne niż rzeczywistość jaką zobaczyłam na koncercie.