Dane o sprzedaży płyt, z tego, co wiem, nie obejmują innych nośników, takich chociażby, jak kasety. Dlaczego o tym piszę ? W 1998 roku, kiedy to płyty w Polsce były już dość popularne, a ludzie chętniej sięgali po oryginalne wydawnictwa ( te z hologramem, były u nas sprzedawane dopiero od 1993 roku ! ), sprzedaż albumu "Back for good" Modern Talking śledziłem z wielką zapalczywością. Była wtedy wydawana "Gazeta muzyczna", w której co miesiąc ukazywały się skrupulatne zestawienia sprzedaży (co do sztuki), płyt w Polsce. Poza liczbą sprzedanych cd's ( za nakłady których otrzymywało się nagrody "złote płyty" ), gazeta podawała też ilość sprzedanych kaset. I oto ciekawostka: "Back for good" w Polsce kupiło prawie 350 000 ludzi. Rozeszło się około 250 000 płyt cd i ponad 100 000 kaset. Poza tym C.C. Catch, która rok później otrzymała "złotą płytę za "Best of", wszystkich nośników ( płyt i kaset sprzedała ponad 100 000 ). Pamiętam, jak zdziwiło mnie, że pomimo liczb, które widziałem na własne oczy, Karolina mogła pochwalić się tylko "złotem". Ostatecznie "Back for good" w rocznym zestawieniu "Zaiksu" wylądował na 3. pozycji, ale do dziś nie wiem czy miała na to wpływ sprzedaż kaset. Od Modern Talking lepsza była wtedy tylko Celine Dion. Pierwszą pozycję zajęła ścieżka dźwiękowa do "Titanica", drugą.... "Let's talk about love" - najpopularniejsza w karierze Celiny płyta z nieśmiertelnym już przebojem "My heart will go one" ze wspomnianego wcześniej filmu. Na marginesie przypomnę historię podwójnej platyny Modernów. Po słabej sprzedaży "Here I'm" Blue System ( około 20 000 ), w chwili, gdy ukazał się "Back for good", zdecydowano się sprowadzić na próbę jedynie 13 000 płyt Modern Talking. Nikt nie wierzył w udany powrót duetu. Efektem niedowiarstwa były prawie cztery tygodnie oczekiwania na kolejny rzut albumu na rynek, bo nakład rozszedł się w ciągu kilkudziesięciu godzin. Na wystawach sklepów muzycznych, których jeszcze wtedy było sporo, pojawiły się informacje: "Nowej płyty Modern Talking brak". Marek Sierocki robiąc migawkę do Teleexpressu na temat Modern Talking nazwał "Back for good" najbardziej poszukiwaną płytą na rynku, a zmęczeni sytuacją sprzedawcy ze sklepów muzycznych zaczęli "robić sobie jaja" wystawiając na półkach pojedyncze egzemplarze singla bądź płyty i z rozkoszą informując zainteresowaną klientelę, iż płyta jest nie na sprzedaż. Za każdym razem gdy chodziłem, by zapytać się mojego znajomego sprzedawcę czy album już dotarł, ten coraz bardziej wkur....ny odpowiadał: Nie ma ! Nie ma !. Wiem, że nie wściekał się na mnie. Po prostu nikt nie czytał naklejonych na budzie kartek z informacją. Śmiesznie było wtedy i strasznie. Głupim trafem "Back for good" dostałem na bazarze. Wziąłem ostatnią, a po tych tygodniach oczekiwania byłem tak zakręcony, że przez 5 minut przekomarzałem się z chłopem twierdząc, iż płyta, którą mi sprzedaje jest nieoryginalna.

Patrzyłem na nią i nie wierzyłem. Wtedy jednak po raz pierwszy naprawdę do mnie dotarło, że duet Modern Talking powrócił.
