Nie wykluczam, że macie rację. Zresztą, tak byłoby łatwiej. Im prawo mniej restrykcyjne i daje większą swobodę obywateli, tym większe pole do popisu dla twórczości i wolność większa.
Prawnikiem nie jestem, a i tamci zapewne doszukać by się mogli takiego, czy innego "kruczka" za, jak i przeciw. Od tego w końcu mają te zawody. I nie na darmo istnieją też adwokaci. Gdyby litera prawa była jasna i oczywista, mógłby osądzać automat według jakiegoś szablonu. A tak, rozważa się w każdej indywidualnej sprawie jeszcze intencje (oprócz samych skutków) i tzw. choćby "szkodliwość społeczną".

No, i kto ile na tym zarobił, albo stracił.
Jak jest, każdy widzi.

A raczej słyszy. Zapożyczenia u Dietera są. I nawet, jeśli byłoby to prawnie dopuszczalne, u kogoś może wywoływać pewien niesmak lub przypuszczenie, że nie jest artystą samodzielnym i kreatywnym. Choć na pewno jest płodnym.
I tutaj owe zniesmaczenie mogą też budzić... plagiaty z samego siebie. W takim wypadku o sądzie nie może być mowy, ale - no właśnie - czym jest kopiowanie samego siebie i pisanie utworów, które bardzo przypominają inne, własne, sprzed lat?
Pioetrek pisze:Dlaczego więc mr. Bohlen jeszcze w sądzie sprawy o plagiat nie przegrał?
Np. jeśl;i chodzi o The Final Countdown to skoro Dietera uniewinniono pomimo, że doszukano się zapożyczenia 1,5 taktu to ludzie będą się na taki wyrok sądu powoływać bo istnieje równość wobec prawa...tak mi się wydaje. [...]
A Bohlen jednak miał jakieś sprawy sądowe o plagiat? Oj, tego nie wiedziałem. Jeśli do tego się jakoś wybronił (uzasadnienie wyroku uniewinniającego, to te "tylko dwa takty"?

), to tym bardziej jest to interesujące! Znacie jakieś szczegóły? Bo ciężko mi coś znaleźć w tej sprawie.