Minęło niemalże pięć lat od mojej recenzji tego albumu a to spory czas, przez który zmienił się mój pogląd na niektóre rzeczy, także na muzykę Modern Talking i dlatego chciałbym jeszcze raz od nowa opisać „The 1st Album” tak jak go teraz oceniam (później przyjdzie czas na pozostałe albumy).
Zawsze pierwszy album każdego wykonawcy czy zespołu jest bardzo ważny, zarówno dla samego twórcy jak i słuchaczy, a to dlatego, że pokazuje nam styl jakim chce się kierować dany artysta; z pewnością chce on wypaść jak najlepiej i stara się wyprodukować coś nowego, wyjątkowego; coś co spodoba się potencjalnemu słuchaczowi. Ten z kolei słuchając danego materiału ocenia czy dana muzyka mu odpowiada czy też nie.
„The 1st Album” Modern Talking jest właśnie takim albumem. Pojawił się w 1985 i zdobył dużą popularność dzięki melodyjnym utworom z „You’re My Heart, You’re My Soul” na czele. Pierwsza wspólnie wydana piosenka Thomasa i Dietera jak wiadomo nie była zbyt popularna na samym początku, jednakże z biegiem czasu coraz większa rzesza osób zaczynała doceniać ten wyjątkowy utwór. Dziś już nikomu go przedstawiać nie trzeba; jest to sztandarowy „hymn” duetu z piękną melodią i dobrą aranżacją. Świetna piosenka, która na zawsze zapisała się w historii muzyki lat 80. Pomimo swych lat nadal ktoś chce tego słuchać, i nie ma się co dziwić, bowiem jeżeli jest coś naprawdę dobre to będzie dobre zawsze.
Inne utwory zawarte na tym albumie również prezentują wysoki poziom pomimo, że niektóre z nich nie są tak bardzo popularne jak „You’re My Heart, You’re My Soul”. Jadąc zgodnie z tracklistą kolejnym utworem jest drugi singiel – „You Can Win If You Want”. Również jest to miły dla ucha kawałek, jednak w moim odczuciu nieco słabszy jak „poprzedniczka”, ale to już tylko kwestia gustu bowiem oby dwie piosenki stoją na wysokim poziomie.
Trzecia z kolei kompozycja „There’s Too Much Blue In Missing You” odróżnia się już znaczniej od dwóch pierwszych; ma bardziej „klimatyczną” melodię w zwrotkach (bardzo fajną z resztą), dzięki której jest ona niezwykle wyjątkowa. Ciekawostką jest tutaj fakt, że w zwrotkach słyszymy Dietera a w refrenie chórek, i czasami się zastanawiam czy Thomas brał w ogóle udział w jej nagrywaniu. Jest to jedyny utwór Modern Talking gdzie w ogóle go nie słychać. Pierwszą czwórkę na liście zamyka fajny, szybszy kawałek „Diamonds Never Made A Lady” przeze mnie bardzo lubiany, stylistycznie znów nawiązujący do dwóch pierwszych. Złośliwi powiedzieli by, że robione są one na jedno kopyto, jednak czujny słuchacz potrafi dostrzec między nimi różnice. „The Night Is Yours – The Night Is Mine” to piosenka, której w moim odczuciu czegoś tak do końca brakuje. Niby jest ta melodia, typowy „modernowski” styl, ale… No właśnie jest to „ale”. Prywatnie dla mnie najsłabsza na całym albumie, choć samo słowo „najsłabsza” jest dosyć względne, bowiem nie jest to nie wiadomo jaka przepaść między nią a resztą kawałków. Wolne tempo w zwrotkach to jest to co najbardziej odróżnia ją od pozostałych. Może właśnie przez to tempo gorzej ją oceniam? Sam nie wiem… Jadąc dalej zgodnie z chronologią znajdujemy piosenkę „Do You Wanna”. Bardzo ładna, typowa jak „Diamonds Never Made A Lady”, a do tego klimatyczna jak „There’s Too Much Blue In Missing You”. Wyjątkowy charakter w typowym brzmieniu. Po prostu na poziomie

Jedna z najlepszych na całym longplay’u. Jest jednak jeszcze lepszy utwór o niej. To „Lucky Guy”. W mojej ocenie stoi na podium zaraz za oby dwoma singlami. Bardzo lubię to „OOOO” w refrenie. Jest to jedyny cover w historii grupy, tak podają źródła, ale moim zdaniem ciężko nazwać go coverem skoro utwór został napisany przez samego Dietera i wydany przez niego pod pseudonimem Ryan Simons. Można powiedzieć, że Bohlen scoverował samego siebie. Ale trzeba jeszcze raz przyznać, że to bardzo dobry utwór i bardzo dobrze, że Didi postanowił zamieścić go na tym albumie. „One In A Million” to kolejny standardowy, miły dla ucha kawałek. Nie jest może bardzo przebojowy, ale z pewnością daje słuchaczowi dużo przyjemności ze słuchania. Ostatni już, dziewiąty utwór zatytułowany „Bells Of Paris” również wypada bardzo pozytywnie. Wiem, że się powtórzę ale to kolejne typowe brzmienie Modern Talking.
Dieter Bohlen przy produkcji tego albumu postawił na styl piosenki „You’re My Heart, You’re My Soul”, co bardzo słychać we wszystkich utworach. Nie jest to jednak w moim odczuciu monotonne, raczej wyjątkowe i niepowtarzalne. Od razu idzie poznać kto wykonuje dany utwór. Co do okładki albumu to wiadomo, że jest to okładka pierwszego singla w negatywie. Uważam, że jest to swoiste graficzne nawiązanie do całego stylu muzycznego. Album ma okładkę na styl pierwszego singla, więc wszystkie piosenki są na styl pierwszego singla. Tak ja to sobie tłumaczę.
A oto lista jak w mojej ocenie prezentują się utwory od najlepszego do najsłabszego:
1. You’re My Heart, You’re My Soul
2. You Can Win If You Want
3. Lucky Guy
4. Do You Wanna
5. There’s Too Much Blue In Missing You
6. Diamonds Never Made A Lady
7. Bells Of Paris
8. One In A Million
9. The Night Is Yours – The Night Is Mine