W zasadzie Joanna opowiedziała wszystko (tak to jest, jak się bladym świtem do domu wraca...przyznaj się, że chciałaś po prostu pierwsza wpaść z relacją

), od siebie mogę dodać, że bardzo, baaaardzo mnie ucieszyło wykonanie piosenek po niemiecku

Najpierw zaczęli od "99 Luftbaloons", ale była to wersja głównie instrumentalna. Następna w kolejce była "Leuchtturm" (obie piosenki z repertuaru Neny). Powiem wam, że to szalenie fajne, takie egzotyczne powiedziałabym, usłyszeć Thomaska śpiewającego na żywo w ojczystym języku!

Oczywiście narrację całego koncertu również prowadził auf Deutsch - jak dla mnie - bomba!
Co jeszcze? Uwe! Na scenie widać było to porozumienie, jakie jest między nim i Thomasem. Widać było, że się lubią, że atmosfera jest fajna. Poza tym, Uwe też się fajnie bawił za tymi swoimi klawiszami, a obawiałam się trochę, że będzie sztywniak
Jeśli chodzi o publiczność - rzeczywiście nieporównywalne z Polską. U nas tysiące, u nich frekwencja słabiutka. Plakatów nie uświadczysz, więc promocja leży i kwiczy. Przyznam, że na początku to aż mi było przykro, że sala niepełna, ale jak tylko koncert się zaczął...było wieeeelkie WOOOOOW!!!! Thomas sam z tego żartował, jak zaczęliśmy się bawić i klaskać, i trochę chyba ruszyliśmy za sobą niemiecką publikę, to Thomas rzucił coś w stylu, że nie sądził, że 50osób może zrobić taki hałas
Oczywiście, jak już Asia wspomniała, był transparencik (o taki:
http://sphotos-e.ak.fbcdn.net/hphotos-a ... 3312_n.jpg) i były białe róże, a uśmiechy Thomasa do nas ze sceny w tych momentach - bezcenne!
Spotkanie z zespołem, a później też z samym Thomasem - kolejne wielkie zaskoczenie! Chłopaki żartowali, cierpliwie pozowali do zdjęć i absolutnie żadnego gwiazdorzenia. Bez poganiania, pośpiechu, z każdym zamienili dwa słowa...jak się człowiek naczyta o kaprysach rodzimych celebrytów, to takie zachowanie naszych ulubieńców może jednak podbudować

No i wielki szacun, że koncert mimo słabej frekwencji nie tylko w ogóle się odbył, ale też trwał 2 godziny! Jak widać - żadnych dróg na skróty!
Podsumowując - przeżycie niezwykłe, pod każdym względem inne od tego, co mamy w Polsce! Śmiem twierdzić, że jak dotąd chyba ten koncert przeżyłam najmocniej. Coś pięknego!!!
No i na koniec - kochana ekipo! Możemy być z siebie dumni! Wszyscy wiemy, ile samozaparcia nas kosztowało nie-rzucenie się na Thomasa pod halą

Daliśmy radę!!!!
