gosia33 pisze:To był mój 4 koncert na którym byłam i uważam że był najlepszy. Publiczność bardzo dobrze się bawiła wszyscy na sektorach stali. Atmosfera była niesamowita. Najbardziej podobało mi się jak Thomas próbował mówić o piosence You're My Heart, You're My Soul i w pewnym momencie się tak wzruszył że prawie by mu łezka poleciała a jak zaczeliśmy rzucać różami to nawet było widać jak przeciera oczka przynajmniej ja miałam takie wrażenie. Koncert minął niesamowicie szybko trwał około 1.45. Potem poszłam do sklepiku i kupiłam sobie 2 płyty. A jeżeli chodzi o spotkanie w Media Markt to było super moje marzenie się spełniło. Dałam Thomasowi do podpisania zdjęcie z dedykacją i jak tak stałam koło niego i patrzyłam mu w oczka to czułam jak przezmnie przechodzi pozytywna energia. Mimo iż trwało to może około 40 sekund nigdy tego nie zapomnę. Szkoda że nie można było sobie zrobić z nim zdjęcia ale to będzie moje następne marzenie na które może kiedyś się doczekam. Pozdrawiam wszystkich z którymi bawiłam się na koncercie. Dziękuję organizatorom , Patrykowi całemu fan clubowi i wszystkim co przygotowali dla nas ten wspaniały koncert.

Zgadzam się z Tobą koncert był kapitalny

Nawet moja koleżanka którą zabrałam (obiecałam że zasponsoruję jej połowę biletu) bawiła się rewelacyjnie. Doskonale znała ich stare piosenki, z nowymi już była nieco mniej zaznajomiona ale w pracy wszystkim się chwaliła że było super

i była zdziwiona że on tak normalnie sobie z publicznością rozmawiał

A propo MM też jak do niego podeszłam to mnie totalnie zatkało. Nigdy w życiu bym nie przypuszczała że po 14 latach odkąd zaczęłam słuchać piosenek MT przyjdzie mi stanąć przed nim i wydukać "Hello, How are you?"

Też żałuję że nie można było sobie zrobić z nim zdjęcia ale mimo tego i tak jestem zadowolona. Autograf z dedykacją w książce widnieje więc i tak jest git

W ogóle musze się troszku pochwalić że ten dzień był dla mnie jednym z najlepszych dni w moim życiu, bo 29 listopada:
1) o 12h obroniłam pracę dyplomową na 5
2) nieco ponad 3h później spotkałam się i dostałam autograf od wokalisty mojego ulubionego zespołu z młodzieńczych lat
3) kolejne 3h później kapitalnie bawiłam się na jego koncercie.
Dla takich chwil naprawdę warto żyć
