Dla mnie każdy album ma w sobie coś co bardzo mi się podoba, w jednych bedzie to styl a w innych pojedyńcze piosenki.
Pierwszy album podoba mi się ze względu na "naturalność" nagrań.
Let's Talk About Love stoi u mnie wysoko, nie ma tu piosenki która by mi się nie podobała. Z
Ready For Romace podoba mi się
Hey You i
Olny Love Can Break My Heart. 4 album jest taki średni jak dla mnie, najbardziej moją uwagę przyciąga piękna tytułowa ballada no i piosenka o aniołach w Nowym Jorku ze względu na słyszalny udział Dietera w niej.
Romantic Warriors zawiera najwięcej piosenek które mi się podobają, tak, tak, tak to album z którego piosenki lecą u mnie najczęsciej. Ostatni album z lat 80. jest nawet ciekawy, najmniej przepadam za
Who Will Save The World.
Back For Good oceniam najsłabiej, nic specjalnego on nie wnosi ale dzieki niemu MT powróciło na rynek muzyczny. Alone, nieco monotonny, nadaje się na słuchanie gdy potrzebuje się odpoczynku. Y
ear Of The Dragon poznałam początkowo w wersji kasetowej, jako 9 latka bardzo go lubiłam, tak pozostało do dziś głównie za sprawą pięknych ballad.
America to juz nowocześniejsze brzmienie i znajdzie się coś co szybko wpada w ucho.
Victory nie jest jakiś mega oszałamiający, najbardziej lubię
Summer In December no i oczywiście ballady. No i na końcu
Universe, podobnie jak z Americą, bardzo lubię
Knocking On My Door i ponownie ballada:
Heart Of An Angel.
Tak podsumowując to dla mnie wybór najlepszego albumu MT jest trudny, więc napisze że WSZYSTKIE MI SIĘ PODOBAJĄ
