Ja również jak chyba większość z was zaskoczony byłem śmiercią Michaela. Ja nie byłem może jakimś jego szczególnym fanem, choć przyznaję, że kiedyś nabyłem jeszcze na kasetach album "History" i chyba jest dobra okazja żeby go zamienić na płyty (z obecnych nowinek nośników muzyki typu MP3, "pendrive" czy coś podobnego raczej rezygnuję, płyta to jednak płyta, ci co czują klimat tego nośnika wiedzą o czym mówię.

).
A co do samego Michaela to zgadzam się, ze był artystą przez duże
A. Diametralnie zmienił świat muzyki POP i chyba ogólnie trendy choreograficzne, które od jego czasów stały się istotnym elementem budującym show na koncertach i w teledyskach telewizyjnych. Na pewno z powodów rodzinnych, biznesowych (wykorzystywano jego talent do zrobienia dużej kasy) o których pisaliście powyżej nie udźwignął ogromnej presji. Tak jak też napisała Justyna zabrakło wokół niego życzliwych i pomocnych mu osób, co bardzo wpłynęło na jego uczucie osamotnienia w tłumie i pewnego rodzaju wyobcowania. Jest to niestety widać cena, jaką często płacą artyści DUŻEGO FORMATU.
Na zawsze pozostanie w sercach wielu ludzi jako ktoś, kto przebudował konwenanse i uprzedzenia. Niedoceniany geniusz w swojej dziedzinie, którego światu muzyki będzie brakować, gdyż jak ktoś słusznie zauważył zostało już może parę takich indywidualności formatu
MICHAELA JACKSONA. Na zawsze pozostanie w pamięci muzycznego świata i naszej pamięci.

Ps. Dodatkowa refleksja - na pewno też zauważyliście, że teraz wszędzie w radiu, radiu netowym i w muzycznej TV wszędzie wałkują Michaela. Wczoraj bez specjalnego oczekiwania przypadkiem po 17 na 4FunTv i Viva polska natknąłem się kolejno na: "Black or white" oraz na jakiś inny teledysk (nie pamiętam tytułu

). Dlaczego zawsze dzieje się tak, że docenią człowieka dopiero po śmierci?

Jeszcze zwykli ludzie i paru artystów to go naprawdę docenią, natomiast biznes muzyczny to go doceni ale dodatkowo dorabiając się finansowo na Michaelu. No ale tak to już jest na świecie
